Odwołanie przez sprawcę kolizji oświadczenia o spowodowaniu kolizji drogowej

Podpisane przez sprawcę kolizji drogowej oświadczenie, w którym:

  • sprawca kolizji drogowej przyznaje się do spowodowania kolizji i opisuje jej przebieg

oraz

  • sprawca kolizji potwierdza zakres uszkodzeń samochodu kierowanego przez osobę poszkodowaną w wyniku kolizji drogowej

jest dokumentem wystarczającym do  uzyskania przez osobę poszkodowaną wypłaty odszkodowania przez Zakład Ubezpieczeń w ramach ubezpieczenia OC sprawcy kolizji.

W rozumieniu prawa cywilnego oświadczenie sprawcy kolizji drogowej jest oświadczeniem woli.  Jest to o tyle istotne, że późniejsze zachowanie sprawcy kolizji, polegające na „odwołaniu”, a więc zakwestionowaniu podpisanego przez siebie oświadczenia należy oceniać jako powołanie się przez sprawcę kolizji na wadliwość złożonego na miejscu kolizji oświadczenia woli.

Zgodnie z kodeksem cywilnym oświadczenie woli można uznać za wadliwe, a w konsekwencji nieważne wyłącznie wówczas, gdy przy jego składaniu miała miejsce wada oświadczenia woli.

Wady oświadczeń woli uregulowane zostały w art. 82-88 kodeksu cywilnego i należą do nich:

  • brak świadomości lub swobody przy składaniu oświadczenia woli;

  • złożenie oświadczenia dla pozoru;

  • złożenie oświadczenia pod wpływem błędu, podstępu lub groźby drugiej strony.

Rozważmy zatem sytuację, w której sprawca kolizji drogowej stara się uchylić od skutków złożonego na miejscu kolizji oświadczenia woli o spowodowaniu przez niego kolizji, a w konsekwencji wyrządzeniu drugiemu uczestnikowi kolizji szkody.

Zakład Ubezpieczeń, po przyjęciu zgłoszenia szkody, zwraca się do sprawcy kolizji o potwierdzenie, że z jego winy doszło do kolizji drogowej, wskutek której uszkodzeniu uległ pojazd zgłaszającego szkodę. Załóżmy, że sprawca kolizji składa Zakładowi Ubezpieczeń  kolejne oświadczenie, w którym nie przyznaje się do spowodowania kolizji, czy też wskazuje inne okoliczności przebiegu zdarzenia (np. mniejszy zakres uszkodzeń pojazdu należącego do osoby zgłaszającej szkodę). Zachowanie takie nie skutkuje oczywiście automatyczną odmową wypłaty odszkodowania przez Zakład Ubezpieczeń. Obowiązkiem ubezpieczyciela jest wyjaśnienie przebiegu kolizji i ustalenie osoby, która ją  spowodowała. Potwierdzenie oświadczenia przez sprawcę kolizji znacznie upraszcza i przyspiesza proces ustalenia odpowiedzialności ubezpieczyciela i wypłaty odszkodowania, jednak poza oświadczeniem sprawcy ubezpieczyciel ma jeszcze inne możliwości ustalenia odpowiedzialności sprawcy kolizji.

W przypadku, gdy sprawca nie potwierdzi złożonego oświadczenia lub złoży kolejne o innej treści ubezpieczyciel ustala sprawcę kolizji i swoją odpowiedzialność na podstawie obu tych oświadczeń oraz innych dowodów takich jak:

  • opinie biegłych z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych;

  • zeznania uczestników zdarzenia i świadków kolizji;

  • dokumentacja fotograficzna sporządzona na miejscu zdarzenia;

  • nagrania z monitoringu itp.

Sytuacja taka w większości przypadków prowadzi do przedłużenia czasu oczekiwania na wydanie przez ubezpieczyciela decyzji o ustaleniu odpowiedzialności sprawcy i wypłacie odszkodowania. Wynika to z konieczności przeprowadzenia przez ubezpieczyciela postępowania wyjaśniającego i zbadania, a często również przeprowadzenia dodatkowych dowodów.

Może się jednak zdarzyć, że odwołanie przez sprawcę kolizji oświadczenia doprowadzi do sytuacji, w której ubezpieczyciel odmówi wypłaty odszkodowania. W takiej sytuacji osobie poszkodowanej przysługują dwie możliwości dochodzenia swojego roszczenia:

  • wniesienie odwołania od decyzji ubezpieczyciela, w którym należy zażądać dostępu do akt na podstawie, których ubezpieczyciel podjął decyzję o odmowie wypłaty odszkodowania oraz wskazać wszystkie okoliczności i dowody, które świadczą o odpowiedzialności sprawcy kolizji drogowej;

  • wystąpienie z powództwem do Sądu o naprawienie szkody bezpośrednio przeciwko sprawcy kolizji lub przeciwko Zakładowi Ubezpieczeń w ramach jego ubezpieczenia OC – wybór należy do poszkodowanego.

W procesie cywilnym wytoczonym przeciwko sprawcy kolizji,  zgodnie z art. 6 k.c. to na sprawcy kolizji będzie ciążyć obowiązek udowodnienia, że pierwotnie złożone przez niego oświadczenie zawierało wady, które skutkują jego nieważnością. Jeżeli sprawcy kolizji (pozwanemu) nie uda  się tego udowodnić, wówczas  Sąd uzna jego odpowiedzialność i zasądzi odszkodowanie.

 

kontakt: tel: 697 053 659 lub 22 629 00 36

e-mail: biuro@adwokat-stelmaszczyk.pl

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Blogger.com
  • Flaker
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Buzz
  • Poleć
  • StumbleUpon
  • Twitter
  • Wykop
  • Drukuj
  • LinkedIn
  • RSS
Ten wpis został opublikowany w kategorii Dowody i dokumenty, Postępowanie karne, Ustalenie podmiotu odpowiedzialnego za szkodę, Wszystkie artykuły. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

234 odpowiedzi na „Odwołanie przez sprawcę kolizji oświadczenia o spowodowaniu kolizji drogowej

  1. admin pisze:

    Drodzy Czytelnicy
    Zachęcam Was do komentowania tego artykułu oraz zadawania pytań, jakie Wam się nasuną po jego przeczytaniu.Na wszystkie pytania postaram się odpowiedzieć.
    Jednocześnie zapewniam, że szanuję Wasza prywatność. Adres e-mail z jakiego wyślecie pytanie lub komentarz do artykułu nie zostanie wyświetlony.
    Pozdrawiam
    Adwokat Mariusz Stelmaszczyk

    • Ktos pisze:

      Witam Jestem sprawca kolizji na posesji prywatnej(policji nie było) a mianowicie uderzyłem ciagnikiem rolniczym(pomyliły mi sie biegi zamiast do tyłu pojechałem na przodu) w samochod kolegi spychajac go na kombajn zbozowy. Oswiadczenie sprawcy kolizji spisalismy na drugi dzien gdyz tego dnia było juz pozno okolo godz 22 (uszkodzone elementy widziałem wieczorem i drugiegon dnia rowniez). wszystko zostało zgłoszone do ubezpieczalni moje oswiadczenie potwierdzajace rowniez. Po dwoch tygodniach od zdarzenia przyjechał pan wynajety przez moja ubezpieczalnie tzw detektyw bynajmniej za takiego sie uwaza( traktor podczas zdarzenia był z agregatem uprawowym a on pomiary zbierał bez zaczepionej maszyny) po pomiarach zaczal mi mowiec ze po zdarzenia nie doszlo ze tu jest proba wyłudzenia zakazał mi kontaktu z kolega straszył mnie wiezieniem i wyrokiem sadu ogolnie cos strasznego( mam charakter ulegly ale wiedzialem ze do zdarzenia doszlo) zaczał mi sugerowac ze z drugiej strony drzwi nie mogły zostac uszkodzone a ja odp ze byly a on ale tak mocno ? zaczał mi pokazywc zdjecia z uszkodoznym pojazdem i nie kazał nikomu o tym mowic zatrzymywal sie na dzrwiach a ja ze na drugi dzien sie az tak bardzo nie przygladalem to on prosze oswiadczenie napisac ( byłem tak zdenerwowany ze nie wiedziałem co robie) i zaczal mi tresc dyktowac (ze nie jestem pewny wielkosci uszkodzonych drzwi)i powołac sie na jakis artykuł nie pamietam jaki bo tresci jego mi nie powiedział jak sie zapytalem ( ale mysle ze cos z rodzaju art 82 lub cos takiego) .Kolega zlecił to firmie ktora udowodniła ze do zdarzenia doszło i elementy zostały te uszkodzone lecz TU nie chce zaplacic, sprawa zostala skierowania do sadu. Moje pytanie co ja mam zrobic w tej sytuacji nie swiadomie ten art tam napisalem wyglada na to ze sie migam od odpowiedzialnosci a tak nie jest co mnie czeka w sadzie moge zostac skazany za skladanie nie prawdy jak taka sprawa w sadzie wyglada. Z gory dziekuje za odp.

      • Adwokat Mariusz Stelmaszczyk pisze:

        Witam, nie ma Pan powodu do niepokoju. Nie grozi Panu oskarżenie o poświadczenie nieprawdy lub fałszywe zeznania. To nie pierwszy przypadek, w którym pracownik zakładu ubezpieczeń próbuje zastraszyć osobę uczestniczącą w kolizji drogowej. Podczas rozprawy sadowej opisze Pan zarówno okoliczności kolizji z Pana udziałem, jak i zachowanie pracownika zakładu ubezpieczeń.

  2. sebastian pisze:

    Co w sytuacji gdy sprawca kolizji /szkody/ podpisał oświadczenie o swojej winie, następnie zwleka z potwierdzeniem jej u ubezpieczyciela, okazuje się jednocześnie / w pożnieszej rozmowie z poszkodowanym/ iż zmienia zdanie co do swojej winy w zaistnieniu powstałej szkody.
    Okoliczności zdarzenia: samochód sprawcy wyjeżdżając z parkingu z niewielką prędkością na drogę gminną uszkadza stojący / zatrzymany/ samochód poszkodowanego. Dodam samochód poszkodowanego zatrzymał się w miejscu gdzie obowiązuje zakaz zatrzymywania i postoju. Tak kwestia jest dla sprawcy równoznaczna dziś z odpowiedzialnością /współodpowiedzialnością /kierowcy poszkodowanego pojazdu. Czy sprawca który wyrządził szkodę w drugim pojeździe może uniknąć odpowiedzialności?

    • Adwokat Mariusz Stelmaszczyk pisze:

      Witam, w opisanej przez Pana sytuacji, gdy sprawca kolizji będzie nadal zwlekał z potwierdzeniem swojej odpowiedzialności za kolizje nie będzie miał Pan innego wyboru, jak złożyć na Policji według miejsca kolizji zawiadomienia na piśmie o popełnieniu na pana szkodę wykroczenia spowodowania zagrożenia w komunikacji z art.86 par. 1 k.w. Wówczas Policja przesłucha Pana w charakterze świadka, do akt załączy pan oświadczenie sprawcy kolizji, a Policja poprowadzi krótkie postępowanie dowodowe zmierzające do ustalenia jego sprawstwa i winy.

      • Adam pisze:

        Witam. Znalazłem się w takiej sytuacji; Zatrzymałem się samochodem osobowym przed skrzyżowaniem w celu ustąpienia pierwszeństwa pojazdowi nadjeżdżającemu z mojej lewej strony. W momencie zatrzymania w tył mojego pojazdu uderzył motorowerzysta doprowadzając do pęknięcia tylnego zderzaka w moim samochodzie. Mężczyzna który uderzył w mój pojazd nie posiadał przy sobie żadnych dokumentów. Zjechaliśmy ze skrzyżowania w bezpieczne miejsce. Zapytałem czy nic się kierującemu motorowerem nie stało, oświadczył że nic. W związku że nie posiadał dokumentów na miejsce wezwałem policję. Po około 2 godzinach na miejsce przyjechał patrol. W czasie oczekiwania na policję sprawca kolizji powiedział do mnie żebym odwołał patrol bo on ma biuro ubezpieczeń i żebym się z nim dogadał. Ja nie wyraziłem zgody na takie zakończenie sprawy, czekałem nadal na patrol policji. Na miejsce przyjechali policjanci prewencji , przywitali się ze sprawcą jak by byli bardzo dobrymi kumplami. Zażądali ode mnie dokumenty i po zapisaniu wszystkich danych kazali mi odjechać z miejsca. Udostępnili mi dane sprawcy;imię nazwisko,adres, nr polisy oc.
        Zgłosiłem całą sprawę do ubezpieczyciela. Najpierw przysłali mi kosztorys szkody na kwotę 1350zł ja odwołałem się od tej kwoty gdyż koszt naprawy to 3650zł. Po odwołaniu z firmy ubezpieczeniowej przyszła odpowiedź że będzie wypłacona kwota 200zł ponieważ sprawca kolizji napisał oświadczenie że zderzak był pęknięty przed kolizją a czegoś takiego nie było po prostu sprawca napisał nie prawdę w oświadczeniu. Kontaktowałem się z firmą ubezpieczeniową i nadmieniłem że na miejscu była policja która zna szczegółowo uszkodzenia obu pojazdów. Pani z firmy ubezpieczeniowej odpowiedziała mi że policja potwierdza jedynie fakt kolizji i nic więcej.
        W związku z powyższym założyłem sprawę z powództwa cywilnego w Sądzie. Pierwsza rozprawa odbyła się zaocznie gdzie na podstawie zebranego przeze mnie materiału dowodowego Sąd wydał Nakaz Zapłaty w postępowaniu upominawczym. Zapłaty nie otrzymałem z uwagi na odwołanie napisane przez pełnomocnika pozwanego. W dniu wczorajszym odbyła sie pierwsza sprawa na którą nie stawił sie świadek (sprawca kolizji) tylko napisał pismo że ma za daleko i on nie dojedzie (sprawca mieszka nad morzem a ja w woj mazowieckim ) Sędzia na rozprawie oświadczył że nie będzie karał świadka za nie przybycie na rozprawę tylko wniesie o przesłuchanie jego przez właściwy rejonowo Sąd. Sędzia kazał mi teraz opracować dowolna ilość pytań które właściwy rejonowo Sąd ma zadać świadkowi i dostarczyć te pytania w ciągu 14 dni do Sądu w którym ja złożyłem wcześniej wniosek. Czy taki przebieg sprawy jest słuszny ? Czy świadek może nie stawiać się na wezwanie Sądu i pozostawać bezkarny? Czy cały tok postępowania nie obróci się przeciwko mnie? Zwracam się z prośbą o jakąś podpowiedź co dalej mam robić w tej sprawie. Dziękuje i serdecznie pozdrawiam.
        Nadmieniam że obydwa pojazdy ubezpieczone są w PZU.

        • Adwokat Mariusz Stelmaszczyk pisze:

          Witam, podjął pan właściwe działania. Nie mógł Pan podjąć innych, skoro sprawca kolizji oświadczył przez Zakładem Ubezpieczeń, że Pana zderzak był uszkodzony. Powinien Pan wnieść o przesłuchanie przez Sąd świadka – który potwierdzi, że wbrew twierdzeniu pozwanego zderzak w dniu kolizji był cały, tzn. nie był uszkodzony. Może to być znajomy lub ktoś z rodziny – ktoś, kto w dniu kolizji widział Pana auto.

          Co do procedury stosowanej przez Sąd, to jest ona zgodna z przepisami Kodeksu Postępowania Cywilnego. Sąd prowadzący sprawę może zwrócić się do innego Sądu o przesłuchanie świadka, gdy ten świadek zamieszkuje w znacznej odległości od Sądu prowadzącego postępowanie.

  3. Poszkodowany pisze:

    Dobry wieczór,

    Kilka dni temu brałem udział w kolizji, w której byłem stroną poszkodowaną. Bezpośrednio po zdarzeniu sprawca przyznał się do winy i przystąpiliśmy do spisywania oświadczenia. Jednak po konsultacji telefonicznej z rodziną zmienił zdanie, przerwał spisywanie oświadczenia i wezwał policję. Funkcjonariusze drogówki po przesłuchaniu obu stron stwierdzili winę sprawcy i ukarali go mandatem karnym, którego ten jednak nie przyjął. Policjanci nie zostawili mi żadnych dokumentów, podpisałem jedynie protokół trzeźwości i opis uszkodzeń mojego pojazdu Następnego dnia sprawca jako pierwszy zgłosił szkodę, wskazując mnie jako sprawcę. Nadmienię, że jesteśmy ubezpieczeni w tym samym TU.
    Na ten moment:
    – odpowiedziałem na pismo z TU z prośbą o potwierdzenie okoliczności zdarzenia – przedstawiając szczegółowy opis, zdjęcia, etc. i oczywiście wskazując, że nie jestem sprawcą, lecz poszkodowanym
    – następnie formalnie zgłosiłem szkodę w TU
    – udało mi się również ustalić, że w budynku obok miejsca zdarzenia jedna z kamer monitoringu mogła uchwycić zdarzenie – złożyłem w kancelarii wydziału ruchu drogowego policji wniosek o zabezpieczenie nagrania jako dowodu w sprawie.

    Moje pytania są następujące, będę niezmiernie wdzięczny, jeśli uzyskam odpowiedź:
    1. Czy po wykonaniu powyższych czynności można/warto zrobić coś jeszcze? (pomyślałem np. o uzyskaniu notatki policyjnej)
    2. Jedynym świadkiem zdarzenia jest bliska mi osoba, która siedziała na tylnym siedzeniu i wszystko widziała. Niestety od momentu kolizji do zmiany stanowiska sprawcy upłynęło wystarczająco dużo czasu, żeby potencjalni świadkowie dawno już poszli w swoją stronę. Czy fakt, że pozostajemy w bliskiej relacji (choć nie sformalizowanej) ma wpływa na ocenę zeznań tego świadka przez sąd?

    Z góry bardzo dziękuję za pomoc.

    • Adwokat Mariusz Stelmaszczyk pisze:

      Witam, podjął Pan właściwe działania. Oto działania, które powinien Pan dodatkowo podjąć:
      1. ustalić w Komisariacie Policji sygnaturę W, pod którą Policja zarejestrowała i prowadzi postępowanie w sprawie wykroczenia drogowego z art.86 par. 1 k.w., a wiec w sprawie spowodowania zagrożenia dla bezpieczeństwa w komunikacji
      2. złożyć w komisariacie policji wniosek o przesłuchanie w charakterze świadka osoby, która z Panem podróżowała autem – na okoliczność spowodowania kolizji przez drugiego kierowcę. (okoliczność, że świadek jest bliską dla Pana osoba nie ma dużego znaczenia dla oceny wiarygodności jej zeznań)
      3. wysłać do TU wniosek, by TU zwróciło się do Komisariatu Policji o kserokopię akta postępowania w sprawie o wykroczenie drogowe.

      We wszystkich pismach proszę podawać ustaloną sygnaturę W.

  4. Artur pisze:

    Witam.
    Przytrafiła mi się w dniu dzisiejszym kolizja drogowa. Jestem skonsternowany tą całą sytuacją, ponieważ jestem świeżo upieczonym kierowcą, pożyczyłem auto od taty i przekonałem się jak bardzo ludzie potrafią być złośliwi. Mianowicie, podczas skrętu w lewo na skrzyżowaniu (skrzyżowanie z sygnalizacją świetlną, bez strzałek warunkowych) zostałem stuknięty w tył samochodu. Jadąc z prędkością około 25 km/h prawie całkowicie wjechałem już na swój pas, kiedy nagle w prawy tył mojego samochodu uderzyła kobieta jadąca autem z prędkością około 50km/h (dodam, iż widziałem ją, kiedy wjeżdżałem na skrzyżowanie jednak była ona na tyle daleko, że spokojnie powinienem przejechać przez skrzyżowanie…). Jako, że to moja pierwsza stłuczka, cały byłem zestresowany. Ustawiłem auto w bezpiecznym miejscu i wyszedłem, aby dogadać się z kobietą. Jednak w tamtej chwili byłem przekonany, że to moja wina, powinienem był ustąpić jej pierwszeństwa, ona na spokojnie mówiła, do mnie z uśmiechem na twarzy, że to moja wina i możemy się dogadać ( w tym momencie telefon do taty – opisałem mu sytuacje i powiedziałem, że to moja wina, wymusiłem pierwszeństwo). Nikomu nic się nie stało, jedyne szkody jakie poniósł samochód mojego ojca (kierowany przeze mnie) to: uszkodzony prawy tylne reflektor, prawe tyle koło, prawy tylny zderzak. U niej szkody były następujące: prawy przedni reflektor, prawe przednie nadkole i prawy przedni zderzak (już sam opis szkód mówi sam za siebie kto jest winny). Mimo to w tamtym momencie byłem przekonany co do tego, że to moja wina. Wymieniliśmy się numerami i postanowiliśmy się dogadać za kilka godzin…
    Nie zadzwoniłem na policje…
    To był mój błąd…
    Stłuczka miała miejsce o 7:00. Protokół ugodowy spisaliśmy o godzinie 14:00 na parkingu w mieście (ojciec przywiózł gotowe wydrukowany protokół). Jednakże, na tej ugodzie podpisał się mój tata, podał swoje dane, podpisał, że to on prowadził i winę stłuczki bierze na siebie. (krótko mówiąc – chciał mnie chronić przed ewentualnymi konsekwencjami). Ucieszona baba podpisała i się rozeszliśmy.
    Około godziny 17:00 zorientowaliśmy się, że to jednak nie była MOJA wina (ona wjechała mi w tył).

    Pytanie moje jest następujące. Czy można to jeszcze odkręcić? Czy tata może np. zadzwonić do ubezpieczyciela, żeby powiedzieć, że „pod wpływem szoku” wypełnił tak, a nie inaczej. Czy można zmienić protokół ugodowy – odwołać go, bez KONSEKWENCJI tego faktu, iż to on podpisał się za mnie, podczas gdy to JA prowadziłem.

    Długo się rozpisałem, jednak mam nadzieję, że dokładnie przedstawiłem sytuację. Liczę na szybką odpowiedź. Pozdrawiam Artur!

    • Witam, oświadczenie o spowodowaniu wypadku można odwołać w każdej chwili.
      Jeżeli nie została wezwana policja to w takiej sytuacji ustalanie odpowiedzialności spadnie na zakład ubezpieczeń, do którego zostanie zgłoszona szkoda, tj. Państwo mogą zgłosić szkodę do zakładu ubezpieczeń Pani, która uderzyła w Państwa samochód, a ona zgłosi swoją szkodę do Państwa zakładu ubezpieczeń.
      Oba zakłady powinny przeprowadzić postępowania wyjaśniające i zdecydować czy przyjmują na siebie odpowiedzialność czy nie.
      Jeżeli zakład ubezpieczeń odmówi wypłaty odszkodowania od jego decyzji można odwołać się do Sądu.
      Można również złożyć pozew bezpośrednio przeciwko sprawcy zdarzenia.

      Podsumowując, oświadczenie można odwołać, jednak mogą się z tym wiązać konsekwencje.
      Na pewno doprowadzi to do wstrzymania wypłaty odszkodowania z Państwa polisy, jednak nie daje pewności, że ostatecznie nie zostanie ono wypłacone, ani że Państwo otrzymacie odszkodowanie z polisy drugiego kierowcy.

  5. Piotr Z pisze:

    „Witam, w opisanej przez Pana sytuacji, gdy sprawca kolizji będzie nadal zwlekał z potwierdzeniem swojej odpowiedzialności za kolizje nie będzie miał Pan innego wyboru, jak złożyć na Policji według miejsca kolizji zawiadomienia na piśmie o popełnieniu na pana szkodę wykroczenia spowodowania zagrożenia w komunikacji z art.86 par. 1 k.w. Wówczas Policja przesłucha Pana w charakterze świadka, do akt załączy pan oświadczenie sprawcy kolizji, a Policja poprowadzi krótkie postępowanie dowodowe zmierzające do ustalenia jego sprawstwa i winy.”

    Sytuacja analogiczna, sprawca nie chce potwierdzic kolizji a panowie z WRD twierdzą ze skoro sprawca napisał oswiadczenie to oni nie mają co tu ustalać. Przyjeli zgłoszenie , ale powiedzieli ze to jest do umorzenia. Jak ich zmusic do działania?
    Pozdrawiam.

    • Witam, jeżeli sprawca kolizji początkowo napisał oświadczenie, w którym przyznał się do popełnienia wykroczenia, a następnie po zgłoszeniu przez Pana szkody do zakładu ubezpieczeń odmawia jej potwierdzenia to dalsze postępowanie będzie prowadzone przez zakład ubezpieczeń, a nie przez policję.
      To na zakładzie ubezpieczeń ciąży obowiązek ustalenia okoliczności zdarzenia i podjęcia decyzji o wypłacie lub odmowie wypłaty odszkodowania.
      Policja, która nie została wezwana na miejsce zdarzenia po takim czasie nie będzie w stanie ustalić stanu faktycznego zdarzenia.
      W takiej sytuacji musi się Pan skupić na współpracy z zakładem ubezpieczeń, a jeżeli odmówi on wypłaty odszkodowania skierować sprawę do Sądu, który podejmie ostateczną decyzję w sprawie.

  6. Jaskół pisze:

    chyba najbardziej popularne jest jednak złożenie oświadczenia pod wpływem groźby czy innych sugestii (np. umięśnionych robotników, jak w tej sytuacji: http://www.eporady24.pl/oswiadczenie_o_przyznaniu_sie_do_winy_po_kolizji,pytania,6,80,8584.html – czytam, bo moja żona miała niedawno podobną sytuację wracając od teściów). żona własnie wnosi pismo, że odwołuje swoje oświadczenie. ciekaw jestem, co ta sprawa przyniesie i czy warto.

    • Witam, żeby chociażby przewidywać jak może zakończyć się opisana przez Pana sprawa konieczne byłoby więcej informacji odnośnie przebiegu całego zdarzenia. Proces odwołania oświadczenia, uniknięcia odpowiedzialności za zdarzenie, a tym bardziej przypisania tej odpowiedzialności innemu kierowcy jest długi i skomplikowany.
      Odnośnie Pańskiego pytania czy warto to odpowiem, że głównie zależy to od zakresu szkód poniesionych w wypadku i fakt czy posiadali Państwo ubezpieczenie AC. Jeżeli uszkodzenia pojazdu są niewielkie, nie ma obrażeń ciała u żadnego z uczestników zdarzenia i mieli Państwo ubezpieczenie AC to w mojej opinii nie warto się tym zajmować. Natomiast jeżeli nie mieli Państwo AC, a szkody pojazdu są znaczne lub żona odniosła jakieś obrażenia w wypadku to sprawa jest warta uwagi, gdyż ewentualne odszkodowanie może być warte wysiłku włożonego w odkręcenie całej sprawy.

  7. Przemek pisze:

    Witam moja sytuacja wygląda następująco. Na odcinku około 300/500 metrów pomiędzy skrzyżowaniem a rondem na drodze jednopasmowej w mieście oddzielonej linią podwójną ciagłą wyprzedzał mnie drugi samochod, był to na tyle krótki odcinek że wyprzedził i zajechał i gwałtownie zachamował przed samym rondem. Ja wjechałem w jego tył gdyż nie zdążyłem się zatrzymać. Zjechaliśmy na bok on stwierdził że to moja wina gdyż wjechałem w jego tył. natomiast ja byłem pewny ze to on jest sprawcą zadzwoniłem na policje, których odwołałem na prośbę drugiego kierowcy a raczej jego ojca. spisalismy oswiadczenie zglosilem sprawe byl rzeczoznawca. jednak problem się zaczął gdy otrzymałem odmowe wypłaty od ubezpieczyciela gdyż kierowca napisał do ubezpieczyciela, że nie poczuwa sie do winy, a ubezpieczyciela odmawia gdyż to ja wjechałem w tą osobę. dodam że moje uszkodzenia to lewy przod a jego prawy tył. co wskazuje że nie powrócił on nawet całym samochodem na pas. co w takiej sytuacji zrobic.?

    • Witam, tak jak zostało napisane w artykule oświadczenie oświadczenie można odwołać z konkretnego powodu, np. jako złożone pod wpływem groźby lub błędu. W takiej sytuacji to na zakładzie ubezpieczeń ciąży obowiązek wyjaśnienia okoliczności zdarzenia.
      Często zakład ubezpieczeń podejmuje w takiej sytuacji decyzję o odmowie wypłaty odszkodowania licząc, że w ten sposób zniechęci poszkodowanego do dochodzenia należnego mu odszkodowania.
      W Pańskiej sytuacji należy napisać odwołanie od decyzji zakładu ubezpieczeń, w którym należy dokładnie opisać okoliczności zdarzenia oraz podkreślić fakt, iż odstąpił Pan od wezwania Policji na prośbę ojca sprawcy zdarzenia. Warto również wspomnieć, że w przypadku gdy kolejnej odmowy skieruje Pan sprawę do Sądu.
      Jeżeli odwołanie nie przyniesie rezultatu, należy wystąpić z powództwem przeciwko zakładowi ubezpieczeń do Sądu. W pozwie należy wnieść o powołanie biegłego celem wyjaśnienia okoliczności zdarzenia i wskazania sprawcy zdarzenia.

  8. Teresa pisze:

    Witam,
    prawie rok temu córka jechała z kolegą drogą z pierwszeństwem przejazdu ,gdy nagle z lewej strony z drogi podporządkowanej , z dużą prędkością wyjechała pani.Córka chcąc uniknąć zderzenia odbiła w prawo,ale i tak doszło do kolizji. Pani nie chciała wzywać policji, przyszło do niej dwóch panów, którzy doradzili jej aby napisała oświadczenie, że jest winna.Córka załatwiwszy wszystkie formalności oddała auto do naprawy firmie Peugeot, która rozliczyła się z TU. Po ok. 1,5 miesiąca córka dostała wezwanie na policję do złożenia zeznania ws kolizji. Pani zmieniła zdanie twierdząc ,że to moja córka w nią wjechała skręcając w drogę podporządkowaną.(pani zgłosiła to na policji na drugi dzień po kolizji i nie powiadomiła TU o tym)Córka została przesłuchana oraz jej kolega.( w zeznaniu nie zauważyła , że policjant dopisał ,że skręcała w prawo,a kolega miał w zeznaniu tak jak było tj. jechali prosto). Po ok. 1 miesiącu córka dostała Wyrok nakazowy- winna, od którego się odwołała.W sądzie pani sędzia twierdziła ,że pani w oświadczeniu mogła napisać nieprawdę i winna jest moja córka.Zostało napisane kolejne odwołanie do sądu apelacyjnego.Proszę napisać czy policja mogła bez żadnych dowodów (tylko zeznania ) orzec winę mojej córki? Dlaczego ta pani nie ponosi odpowiedzialności za podpisane oświadczenie?Jak miałabym zwracać pieniądze TU jeśli auto zostało wcześniej naprawione,a ja gdybym wiedziała ,że coś takiego się zdarzy nie naprawiałabym auta za taką wysoką cenę,jaką firma Peugeot wystawiła.Skoro uznano szkodę to pani musiała potwierdzić swoje oświadczenie , a jednocześnie składała fałszywe zeznania na policji?

    • Witam, jeżeli nie było Policji na miejscu zdarzenia to ustalić jego przebieg można wyłącznie na podstawie zeznań jego uczestników i ewentualnych świadków. To że sprawcy wypadków kłamią, czy zmieniają wersję zdarzeń by uniknąć odpowiedzialności to niestety bardzo naganna ale powszechna praktyka.

      Odnośnie odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń to ma Pani rację. Zakład ubezpieczeń przed uznaniem swojej odpowiedzialności i naprawą szkody powinien potwierdzić oświadczenie, na podstawie którego przyznał odpowiedzialność. Wydanie przez Sąd przeciwko córce wyroku skazującego nie jest równoznaczne z koniecznością zwrotu wypłaconej kwoty odszkodowania.

      By dokładniej pomóc Pani w obecnej sytuacji potrzebuję odpowiedzi na następujące pytania:
      – Na jakim etapie obecnie jest postępowanie Sądowe ?
      – Czy zakład ubezpieczeń, który naprawił szkodę uczestniczy w toczącym się postępowaniu sądowym ?
      – Czy zakład ubezpieczeń skierował do Pani jakiekolwiek pismo odnośnie zwrotu wypłaconej sumy ?

  9. Jan Kowalski pisze:

    Witam,
    Podczas mijania z autem jadącym z naprzeciwka zderzyliśmy się lusterkami w wyniku czego uszkodzeniu uległy lusterka oraz szyby w obu pojazdach od strony kierowcy.
    Według mnie jechałem przy osi jezdni nie przekraczając linii. Kierowca z którym się zderzyłem również twierdzi, że nie wyjechał na sąsiedni pas.
    Jednak kierowca jadący samochodem za mną stwierdził, że wina leży po mojej stronie.
    Spisaliśmy więc oświadczenie. Winę wziąłem na siebie ze stresu zaistniała sytuacja, aczkolwiek nadal uważam że wina leży po stronie mojej jak i drugiego kierowcy ponieważ jechaliśmy zbyt blisko osi jezdni. Nie było policji, na oświadczeniu nie ma żadnej wzmianki o świadku ani jego podpisu. Są tylko moje dane oraz informacja, że przyznaje się do winy i że zjechałem na przeciwległy pas. Jednak cały czas uważam, że nie wyjechałem za oś jezdni (linię).
    Czy jest teraz możliwość odwołania się od tego oświadczenia? Czy w jakiś sposób mogę wyjaśnić, że uważam że wina była obopólna?

    • Witam, skoro nie było Policji i nie dostał Pan mandatu to jedynym dowodem Pańskiej winy jest podpisane przez Pana oświadczenie.
      Żeby je odwołać musi Pan poczekać na zapytanie ze swojego zakładu ubezpieczeń czy potwierdza Pan spowodowanie kolizji lub zadzwonić do zakładu ubezpieczeń, dowiedzieć się czy szkoda została już zgłoszona i po ustaleniu jej numeru poinformować zakład ubezpieczeń, że nie poczuwa się Pan do wyłącznej odpowiedzialności za spowodowanie szkody. Zakład ubezpieczeń we własnym zakresie zajmie się wyjaśnianiem okoliczności zdarzenia.

      Jeżeli chodzi o dochodzenie roszczenia od zakładu ubezpieczeń drugiego kierowcy, to należy zgłosić szkodę do jego zakładu ubezpieczeń jeżeli posiada Pan jego dane i nr polisy. Sytuacja w tym wypadku będzie wyglądać analogicznie do Pańskiej, jednak najprawdopodobniej zakład ubezpieczeń odmówi wypłaty odszkodowania. Wtedy zostaje droga Panu droga Sądowa.

  10. samsung pisze:

    witam, podczas dojeżdżania do skrzyżowania inny pojazd najechał na tył mojego. zjechaliśmy na bok, kierowca pojazdu nie miał czasu żeby zaczekać na policje i zaczął odjeżdżać. zrobiłem mu zdjęcie, on stwierdził ze podjedziemy pod komisariat. wezwaliśmy patrol po godzinie stwierdza że się dogadamy, odwołaliśmy patrol. kierujący nie posiadał ze sobą ubezpieczenia i prawa jazdy wiec spisałem tylko dane z dowodu, ustaliliśmy kwotę i mieliśmy się zdzwonić. po trzech dniach stwierdza że to nie jego wina. sprawę kierujemy na policję on zeznaje ze mu zajechałem drogę. sprawa trafia do sądu. sąd orzeka że winę ponoszę ja i on. złożyłem sprzeciw i czekam na kolejną rozprawę. dodam jeszcze że podróżowałem z małżonką i dzieckiem. jak to wygląda z ubezpieczeniem i co jeszcze mogę zrobić w tej sprawie. z góry dziękuję

    • Szanowny Panie

      by udzielić Panu konkretnej odpowiedzi na zadane pytanie potrzebuję dokładnego opisu zapadłego w sprawie wyroku.
      Sąd powinien w nim wskazać kto jest sprawcą wypadku, a kto i w jakim zakresie przyczynił się do jego powstania.

      Dopiero po uzyskaniu tych informacji będę mógł podpowiedzieć jak należy dalej postępować w sprawie.

  11. samsung pisze:

    witam. sąd wskazał nas obydwu mnie za niezachowanie ostrożności podczas wyprzedzania i zajechanie drogi a jego za niezachowanie bezpiecznej odległości od poprzedzającego pojazdu, podkreślam ze do manewru wyprzedzania nie doszło tylko to jest wymysł tamtego kierującego. pozdrawiam

    • Szanowny Panie

      potrzebne będzie mi dokładne przepisanie treści wyroku oraz informacja czy jest to wyrok nakazowy czy zwykły ?
      W pismach Sądowych każde słowo może mieć znaczenie, a przedstawiony przez Pana opis wyroku niestety nie pozwala mi udzielić konkretnej odpowiedzi na zadane pytanie.

  12. R2p pisze:

    Witam Ja opiszę jak dla mnie nietypową sytuacje z którą sie teraz borykam miesiąc temu miałem kolizje w której uczestniczyły 3 auta na miejsce przybyła policja ukarała mandatem kierującego który ten mandat podpisał.
    Otrzymałem jego namiar i numer polisy oc
    zgłosiłem się do tego ubezpieczyciela przesłano mi kosztorys zebrałem wszystkie potrzebne dokumenty wysłałem po 2 tygodniach otrzymuję pismo że sprawę oddalono gdyż sprawca nie POCZUWA się do winny „decyzja przesłana do mnie sprawa zamknięta jak pojawią się nowe okoliczności wskazującą tą osobę to prosżę je przedłożyć” to wrócą do sprawy dzwonie do ubezpieczyciela i tłumaczę im że maja notatkę policyjną która wskazuje sprawce kolizji a oni mi na to ze maja taki paragraf 111 i nie musza wypłacać jak ten osobnik się nie przyznaje co państwo na ten problem ? pzdr.

    • Szanowny Panie

      w świetle prawa mandat jest jak wyrok skazujący i rozstrzyga jednoznacznie kwestie winy za zaistniałe zdarzenie.
      Oczywiście w ciągu 7 dni od dnia jego wystawienia mandat można uchylić, wtedy sprawa zakończy się wyrokiem wydanym przez Sąd.

      Jeżeli w opisanej przez Pana sytuacji sprawca został ukarany mandatem karnym to należy powołać się na ten fakt i zakład ubezpieczeń powinien wypłacić na tej podstawie należne odszkodowanie. Ponadto to na zakładzie ubezpieczeń a nie na Panu ciąży obowiązek wyjaśnienia okoliczności zdarzenia. Proszę pamiętać, że od 30 dnia od zgłoszenia szkody należą się Panu odsetki w wysokości 13% rocznie.

      Proszę wskazać zakładowi ubezpieczeń pisemnie te wszystkie okoliczności, jeżeli to nie pomoże należy wystąpić z powództwem do sądu, który przyzna Panu należne odszkodowanie, koszty adwokata i odsetki. W niektórych przypadkach jest to niestety jedyny sposób, by uzyskać należne odszkodowanie od zakładu ubezpieczeń.

  13. Katarzyna Grzelak pisze:

    Witam. Moja sprawa na pozór oczywista dotycząca mojego syna, a jednak skomplikowana. Miało miejsce zdarzenie drogowe. Na ulicę wybiegł z nieogrodzonego terenu gospodarstwa pies. Syn aby uniknąć kolizji omijając go zahaczył pobocze i zatrzymał się na latarni. Przyjechała policja. Sporządziła notatkę winą obarczając Właściciela zwierzęcia. Przyniósł on polisę ubezpieczeniową, przyjął mandat tym samym wziął na siebie odpowiedzialność za zdarzenie. Firma ubezpieczeniowa jednak odmówiła wzięcia na siebie odpowiedzialności ponieważ Pan K. nie potwierdził takiego zdarzenia. Minęły 3 miesiące i odwołując się dostaję takie same argumenty dla których notatka z Policji stanowi jedynie dokument pomocniczy przy ustalaniu
    odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń. Czy Sąd to jedyne wyjście ? Pozdrawiam.

    • Szanowna Pani

      zakład ubezpieczeń może uważać notatkę policyjną za dokument pomocniczy, jednak jeżeli właściciel zwierzęcia został ukarany mandatem to ten dokument stanowi o jego winie.
      Oczywiście w każdych okolicznościach zakład ubezpieczeń może odmawiać wypłaty odszkodowania, nawet jeżeli wina sprawcy nie budzi wątpliwości.
      Jest to spowodowane bardzo prostą przyczyną, ze statystyk prowadzenia takich spraw wynika, że większość osób rezygnuje z dochodzenia odszkodowania jeżeli muszą się po nie udać do sądu. Tak więc zakładom ubezpieczeń najzwyczajniej w świecie opłaca się odmawiać wypłaty odszkodowania nawet w sytuacji, w której wiedzą że w sądzie sprawę przegrają.

      Ze swojej strony gorąco polecam proces sądowy przeciwko zakładowi ubezpieczeń, gdyż nie jest on tak straszny jak się wydaje, a czasem to jedyny sposób by uzyskać od zakładu ubezpieczeń to co się Państwu słusznie należy.

  14. samsung pisze:

    witam.wyrok jest nakazowy treść: „obwinionemu(mi) o to że podczas manewru wyprzedzania nie zachował szczególnej ostrożności i zajechał drogę jadącemu w tym samym kierunku kierującemu doprowadzając do zderzenia z tym pojazdem czym spowodował zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym tj. o wykroczenie z art 86 par. 1 kw, oraz obwinionemu (jemu) o to że nie zachował bezpiecznej odległości od poprzedzającego pojazdu i doprowadził do zderzenia z tym pojazdem, czym spowodował zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym tj. o wykroczenie z art 86 par. 1 kw. sąd uznaje obwinionych za winnych zarzucanych im czynów wyczerpujących dyspozycję art.86 i za to na mocy art. 86 skazuje każdego z obwinionych na karę grzywny w wysokości …”. cała treść wyroku nakazowego pozdrawiam

    • To bardzo ciekawa sytuacja, ale skoro to wyrok nakazowy to Sąd nie przeprowadzał jeszcze postępowania dowodowego.
      Jeżeli chce Pan zmienić treść wyroku to należy aktywnie uczestniczyć w postępowaniu dowodowym. Wnieść do sądu o powołanie żony na świadka, warto również przedstawić pisemny opis sytuacji z Pańskiej perspektywy z uwzględnieniem zmiany stanowiska przez drugą stronę oraz aktywnie uczestniczyć w przesłuchaniu drugiego kierowcy.
      Na podstawie przedstawionego przez Pana opisu sytuacji uważam, że są realne szanse na zmianę wyroku jednak będzie trzeba trochę nad tym popracować.

  15. samsung pisze:

    witam i dziękuję za odpowiedź. żona została powołana na świadka. czekamy na rozprawę.

  16. Joanna pisze:

    Witam, w dniu dzisiejszym miała miejsce kolizja. Będąc pod wpływem silnych emocji oraz faktu iż jestem młodym, niedoświadczonym kierowcą podpisałam oświadczenie w którym przyznaję się do sprawstwa. Jednakże po analizie sytuacji już bez emocji, uważam, że kierowca drugiego auta jest współwinny zaistniałej sytuacji. Sytuacja wyglądała następująco: kierowca wyjeżdżał tyłem z miejsca parkingowego ja natomiast cofałam po drodze parkingu. Uszkodzenia (lewy tylny błotnik i lewe tylne drzwi- ok. 1/3 od str. Bagażnika drugiego kierowcy, oraz prawa część tylnego zderzaka pojazdu którym kierowałam wskazują na to, iż do kontaktu doszło w momencie kiedy tamten kierowca włączał się do ruchu. Czy odwołanie oświadczenia ma sens?

    • Szanowna Pani

      wszystko zależy od tego, co Pani chciałaby osiągnąć.
      Jeżeli posiada Pani polisę AC to w mojej opinii nie warto się w to bawić.

      Odwołanie oświadczenia doprowadzi do rozpoczęcia wyjaśniania okoliczności zdarzania przez zakład ubezpieczeń.
      Jeżeli na miejscu zdarzenia nie było świadków, ciężko będzie wykazać jego przebieg i winę drugiego kierowcy.
      Istnieje duże prawdopodobieństwo, że zakład ubezpieczeń i tak odmówi przyjęcia odpowiedzialności za zdarzenie i nie wypłaci odszkodowania.

      Jeżeli nie ma Pani polisy OC i zależy Pani na uzyskaniu odszkodowania, a dodatkowo posiada Pani jakiegoś świadka zdarzenia wtedy warto odwołać oświadczenia i starać się o przyznanie odszkodowania.

  17. Kamil pisze:

    Witam,

    Miesiąc temu mój tata miał kolizję. Zostało spisane oświadczenie, sprawca przyznał się do spowodowania szkody, ale nadal nie potwierdził tego u swojego Ubezpieczyciela. Co zrobić jeśli sprawca nie potwierdzi tego zdarzenia?

    PS Na stronie jest literówka (odszkodowanie od ubezpieczyciela, brakuje „e” w słowie ubezpieczyciela)

    Pozdrawiam,
    Kamil

    • Witam, taka sytuacja niestety zdarza się dosyć często. Obowiązek wyjaśnienia okoliczności zdarzenia i ustalenia odpowiedzialności za jego skutki spoczywa na zakładzie ubezpieczeń, więc to on powinien naciskać na sprawcę, by jak najszybciej potwierdził oświadczenie.
      Jeżeli zakład ubezpieczeń nie zakończy likwidacji szkody w ciągu 30 dni od zdarzenia należą się Panu odsetki w wysokości 8% rocznie.
      Pan oczywiście jeżeli posiada kontakt do sprawcy, również może się z nim skontaktować i poprosić o załatwienie formalności. Zazwyczaj nie jest to zła wola sprawcy, a jedynie brak czasu na dopełnienie formalności i kontakt z prośbą o załatwienie sprawy rozwiązuje sytuację.

  18. tobii11 pisze:

    Witam serdecznie mam problem ze sprawcą, ktory wyparł sie wszystkiego.
    Wykonywalem manewr wyprzezania i w momencie gdy znalazlem się w martwym punkcie wyprzedanego on nagle wykonał ruch kierownica i wjechał na moj pas co spowodowalo otarcie sie pojazdow.Wezwałem patrol policji, ktory stwierdził że nic do sprawy nie wniosa bo być może ja jechałem za blisko, a byc moze on wyjechał na mó pas.
    Nie dali nikomu mandatu, spisali dane, powiedzieli żeby sie dogadac i odjechali.
    Gdy patrol odjechal sprawca wspaniałmślnie wziął winę na siebie i spisaliśmy oswiadczenie, ale nie dopisalem że sprawca przekroczył oś jezdni, napisalismy że on jest sprawcą i że mnie nie widzał jak go wyprzedzałem-martwy punkt lusterka bocznego.
    Ubezpieczyciel odmówił wypłaty odszkodowania, a sprawca zgłosił mnie jako sprawcę.
    Czy widzi pan jakieś wyjscie z tej sytuacji.

    • Szanowny Panie

      w opisanej przez Pana sytuacji może zajść potrzeba skierowania sprawy do Sądu, gdyż tam ma Pan największe szanse na wyjaśnienie sprawy po swojej myśli.
      Jeżeli Policja nie sporządziła notatki i oględzin z miejsca zdarzenia to nic w tej sytuacji już nie będzie mogła pomóc.
      Sprawca miał prawo odwołać swoje oświadczenie, co jest na rękę jego zakładowi ubezpieczeń, bo ma podstawy do odmowy wypłacenia odszkodowania.
      Dopiero skierowanie sprawy do Sądu i najprawdopodobniej powołanie biegłego pozwoli wyjaśnić wszystkie okoliczności sprawy i uzyskać należne odszkodowanie.

  19. Misiek pisze:

    Witam serdecznie.
    Ponad miesiąc temu, na parkingu, sprawca kolizji cofał tyłem z miejsca zaparkowania. Byłem w ruchu. Uderzył mnie w przednie nadkole. Nie miał żadnych uszkodzeń, za to ja mam wgięte nadkole. Nie wzywałem policji. Świadków żadnych nie było.
    Spisałem na standardowym druku przebieg całej sytuacji. Sprawca bardzo niecierpliwy, podpisał to oświadczenie, kiedy było skończone w połowie. Pojechał do siebie i kazał mi przywieźć gotowe oświadcznie do jego domu. Po przywiezieniu nawet go nie chcial czytać, odebrał kopie.
    Po około 3 tygodniach z TU otrzymuję informacje, że sprawca odwołuje się od swojego oświadczenia, argumentując, że byłem w stosunku do niego agresywny i całe zdarzenie było wymierzone na wyłudzenie odszkodowania. TU przeprowadziło oględziny jego samochodu i najwidoczniej nie stwierdziło żadnych uszkodzeń, ponieważ odmówiło mi wypłaty odszkodowania. Decyzja zapadła 24 kwietnia.
    Co powinienem w tej sytuacji teraz zrobić ?? Z góry dziękuję za odpowiedź.

    • Misiek pisze:

      Mam jeszcze jedno pytanie odnośnie sprawy. Jesetem ubezpieczony w PZU, która „prowadzi” moja sprawę. Sprawca jest ubezpieczony w innym TU. Ewentualne odwołania i roszczenia mam składać za pośrednictwem PZU czy bezpośrednio do TU sprawcy ??

      • Szanowny Panie

        Rozumiem, że likwiduje Pan szkodę w ramach usługi odwrócone OC PZU ? Generalnie jeżeli decyzja odmowna, którą Pan otrzymał została wydana przez PZU to do nich składa Pan odwołanie. Natomiast, jeżeli decyzja, którą Pan otrzymał wydana została przez inny zakład ubezpieczeń, powinien Pan złożyć odwołanie bezpośrednio do tego zakładu, gdyż tak będzie szybciej i sprawniej. Może Pan również wysłać je do PZU, które przekaże Pańską sprawę do właściwego zakładu ubezpieczeń.

    • Szanowny Panie

      w takiej sytuacji trzeba napisać odwołanie od decyzji. Nie ma na to określonego terminu, jednak im szybciej Pan je napisze tym szybciej zostanie ono rozpatrzone.
      Spisanie oświadczenia zawsze pociąga za sobą ryzyko, że sprawca może je odwołać co przeciągnie czas trwania postępowania w sprawie o uzyskanie odszkodowania.
      Zakład ubezpieczeń sam powinien wyjaśnić okoliczności zdarzenia, tj. w takiej sytuacji powołać biegłego, który na podstawie Państwa wyjaśnień i uszkodzeń samochodu oceni komu należy przypisać sprawstwo.
      W praktyce jednak zakłady ubezpieczeń rzadko same powołują biegłych i bez wyjaśnienia sytuacji odmawiają wypłaty odszkodowania licząc, że nie skieruje Pan sprawy do Sądu. Jeżeli otrzyma Pan ponowną decyzję odmowną będzie to niestety jedyne wyjście z sytuacji.

  20. AdoN pisze:

    Witam.
    Mam takie pytanie, mianowicie w styczniu 2015 roku mialem kolizje, jadąc drogą głowną z bocznej drogi (chodnika przy sklepie) wyjechal mi Pan na wstecznym Lawetą którą uderzył mi w bok auta po czym rzucilo mnie na drua strone i obiło o drzewo, wezwałem policje itd no i jak i moje zdanie jak i Policji bylo oczywiste ze to wina tamtego Pana, gdyz wymusił pierszenstwo. Ten Pan nie przyznał się do winy i sprawa trafiła do sądu, sprawa odbyla się zaocznie po 3 miesiacach, ale potem okazalo sie ze Pan złozyl odwołanie od wyroku:/ Ostatnio zglosilem ta kolizje do swojego OC i przyjechał Rzeczoznawca i stwierdzil szkode całkowitą. I moje pytanie brzmi tak: czy mogę jakoś starać się o auto zastępcze ? Gdyż w mojej ubezpieczalni powiedzieli mi ze nie moge bo nie ma sprawcy kolizji :/ A ja już jestem 3 miesiace bez samochodu.. przesada.. Nastepna sprawa ma byc za nie cale 2 miesiace, a ja potrzebuje jakis samochód do celów wyjazd do rodziny, zakupy itd ogólnie potrzebne mi auto.. Wiec co mogę zrobić w moim przypadku gdzie Pan sie odwoluje od wyroku ( choc wiadomo jaki byl wyrok skoro Pan sie od niego odwolal) czy jest mozliwosc wypozyczenia auta na rachunek tamtego Pana tzn jego ubezieczalni? Z Góry dziękuje za odpowiedz. Pozdrawiam Andrzej.

    • Szanowny Panie

      Prawo do rozpatrzenia każdej sprawy przez dwa niezależne Sądy, jest zagwarantowane przez Konstytucje RP, więc pomimo iż faktu w wielu sytuacjach jest to szkodliwe dla osoby poszkodowanej, niestety nie można nic z tym zrobić. W praktyce zakład ubezpieczeń bardzo często odmawia przyjęcia na siebie odpowiedzialności do czasu wydania prawomocnego wyroku w sprawie, czyli nawet do półtora roku po wypadku.

      Zgodnie z przepisami prawa Panu przysługuje na koszt sprawcy samochód zastępczy do czasu, gdy Pańska szkoda zostanie naprawiona, tzn. zostanie wypłacone odszkodowanie i będzie Pan mógł w naprawić uszkodzony samochód lub nabyć na jego miejsce inny. W praktyce na cały ten czas mógłby Pan wynająć samochód zastępczy, jednak koszty jego wynajmu musiałby ponieść Pan, a dopiero po wydaniu prawomocnego wyroku skazującego sprawce wypadku dochodzić ich zwrotu od zakładu ubezpieczeń.

      Niestety nie ma możliwości wynajęcia samochodu zastępczego na rachunek sprawcy wypadku dopóki nie zostanie on ostatecznie ustalony, tzn. zanim przyzna się do winy lub zostanie skazany prawomocnym wyrokiem Sądu.

  21. Jadźka pisze:

    Witam .
    Kilka dni temu miałam stłuczkę, tzn. stałam na parkingu przy markecie i miałam uchylone drzwi. Siedząc jeszcze w aucie od razu usłyszałam trzask. Okazało się, że kobieta, która prowadziła auto zahaczyła o moje drzwi. Potrzaskało jej się lusterko i otwarły się drzwi. Byłam tak zdenerwowana, że podpisałam oświadczenie, że to ja jestem winna (bynajmniej wtedy tak myślałam, że to ja nie powinnam mieć otwartych tych drzwi) . Po przeanalizowaniu tego w domu, doszłam do wniosku, że raczej wina jest kobiety, która prowadziła auto, bo to ona nie zwróciła uwagi podczas omijania. Dostałam już pismo o zgłoszeniu szkody . Mogę się jakoś odwołać od tego ? Proszę o pomoc.
    Pozdrawiam serdecznie .

    • Jadźka pisze:

      Małe sprostowanie : otarły się drzwi.

    • Szanowna Pani

      Zakład ubezpieczeń, w którym posiada Pani wykupioną polisę OC zwróci się do Pani o opisanie okoliczności zdarzenia i potwierdzenie swojego sprawstwa. W tym momencie należy dokładnie opisać jak Pani zdaniem wyglądało całe zdarzenie i że nie przyznaje się Pani do winy za jego spowodowanie.
      Od tego momentu zakład ubezpieczeń powinien we własnym zakresie ustalić okoliczności zdarzenia i wskazać jego sprawcę.

  22. natali pisze:

    Witam. Mam nie typowy problem aczkolwiek 3 miesiące temu jadąc droga glowna/jechałam wolno szukając miejsca parkingowego) pan wyjeżdżając tyłem z parkingu wjechał mi w drzwi od pasażera. Chciałam wezwać policję jednak pan nie chciał. Mieliśmy spisać oświadczenie aczkolwiek pan nie chciał bo poleca mu zniżki itd. Z uwagi tego iż był to dobry przyjaciel mojego spedytor poprosił o kilka dni ze porostu odkupienia mi te drzwi. Zgodziłam się. Pan zwleka…zwleka..na początki odbierał telefony. Pisaliśmy SMS dotyczące kod koloru lakieru itd…wiem ze źle zrobiłam nie spisują oświadczenia. ..nie wzywając policji. Bo teraz po 2 miesiącach pan stwierdza ze on jednak nie poczuła się do winy i mi nie odda drzwi. Zapytałam dlaczego od razu tego mi je powiedział. .bo bym wezwała policję i tyle. Co w tej sytuacji? Mam dane pana. Czy mogę iść na policje? Nie mam nic ani zdiec..jedynie pocięte drzwi.

    • Szanowna Pani

      na policję może Pani pójść zawsze jednak w chwili obecnej, jeżeli nie przyzna się on do winy to Policja nie będzie w stanie ustalić okoliczności zdarzenia i wskazać jego sprawcy.
      W tej sytuacji pozostaje Pani jedynie szukać sposobu porozumienia się ze sprawcą na drodze polubownej.
      Jeżeli to dobry przyjaciel Pani spedytora to może warto poprosić go o pomoc w tej sprawie.

  23. Kuba pisze:

    Witam,
    prosiłbym Pana o pomoc w mojej sprawie.

    Holowalem znajomego z miasta pod dom. Po skróceniu w osiedlowa uliczkę sprobowalismy odpalić auto na lince. Auto zaczęło działać, odczepilismy linki i jechaliśmy dalej. Po kilkuset metrach wyskznajomy jadący i zwierz na drogę. Ostro przychamowalem a znajomy Ja dniach ący za mną wjechał mi w tył. Chcąc nie chcąc na miejscu pojawiła się policja. W trakcie tłumaczenia sytuacji
    mówiliśmy ze holowalem kolegę. Z nerwów z całego zdarzenia nie sprecyzowalismy ze w chwili zderzenia auta były już odczepione bo auto zadziałało. Policja wystawiła znajomemu mandat i uznała za winnego kolizji.

    Problem w tym, że w notatce która chce TU jest wpisane ze kolizja miała miejsce podczas holowania a z tego co wiem w takiej sytuacji TU odmówi wypłaty .
    Jak wyjść z tej sytuacji, czy można zmienić notatkę z policji? Sprawca napisał oświadczenie, że w chwili zderzenia auta były rozczepione. Czy to wystarczy TU mimo że w notatce policji jest na podstawie naszych Nie dokładnych zeznań ze to w trakcie holowania?

    Prosiłbym o pilna odpowiedz. Z góry dziękuję.

    • Szanowny Panie

      może Pan zgłosić się na Policję celem sprostowania wyjaśnień, jednak to czy będą ją chcieli Panu sprostować zależy w dużej mierze od dobrej woli policjantów.
      Jeżeli jest oświadczenie sprawcy, to powinno ono wystarczyć do uzyskania od TU decyzji o wypłacie odszkodowania. Ze względy jednak na fakt, iż Panowie są znajomymi, może to budzić wątpliwości TU i istnieje ryzyko iż wydadzą decyzję odmowną sugerując, że sytuacja może być zaplanowana.

      Zanim pierwotna notatka dotrze do TU proszę udać się na policję i postarać się ją sprostować. Zalecam by udali się tam Panowie obaj i dokładnie wyjaśnili sytuację. Jeżeli się to nie uda trzeba będzie wykazać TU, że przy holowaniu byłyby inne uszkodzenia samochodów (od zaczepów do liny)

  24. Kuba pisze:

    Dziękuję za odpowiedź.
    Niestety Policja nie zmieni notatki. Twierdzi, że jak żeś, a nalem auta były holowane, a gdy dowiedziałem się ze będzie problem z odszkodowaniem zaczynam celowo zmieniać zeznania. Mogą mnie przesłuchać i innych świadków i dać sprawę do wyjaśnienia śledczym.

    Na miejscu zdarzenia był sprawca, Ja jako poszkodowany dwóch policjantów i straż. Ja i sprawca potwierdzamy, że auta nie były spięte w moim momencie zderzenia. Policja twierdzi ze były mimo iż momentu zderzenia nie widziała.
    Innych światkow nie było. Kamer tez nie wiec jak udowodnić kto ma rację.
    Na domiar tego linka była podczepuona przy aucie sprawcy pod samochód bo zaciagnela się za mocno i stwierdziliśmy ze po ciemku na drodze tego nie bedziemy platac tylko na podwórku. Linke przytrzasnal na ten kawałek maska.
    Po zdarzeniu auta były wbite w siebie i obawiam się ze straż powie ze auto było na lince bo mogła się między pogiete blachy zakleszczyc.

    Co w tej sytuacji robić i czy są jakieś szanse? Policja patrzy na mnie jak na cwaniaka, który kombinuje. A ubezpieczenie wiadomo tylko szuka żeby nie płacić odszkodowania.

    Dziękuję Panu za poprzednia odpowiedź i będę wdzięczny za kolejną.

    • W tej sytuacji niestety będzie problem. Jeżeli policja nie zmieni notatki to TU, będzie miało konkretną podstawę by robić Panu problemy z wypłatą odszkodowania.
      Najlepszym wyjściem z sytuacji może być odwołanie przyjęcia mandatu. Mają Państwo na to 7 dni od jego wystawienia. Wtedy policja będzie musiała szczegółowo wyjaśnić sprawę i będzie można wykazać, że samochody w momencie zderzenia nie były ze sobą złączone.

      Zajmie to niestety sporo czasu i będzie wymagało zaangażowania w sprawę, więc musi Pan rozważyć czy szkoda jest na tyle poważna, że warto się tym zajmować.

  25. Hubert Wójcik pisze:

    Witam w kwietniu miałem kolizje z byłą sędzią sądu rejonowego a obecnie panią adwokat. Pani adwokat skręcając w lewo na skrzyżowaniu doprowadziła do kolizji , zielone światło paliło się dla mnie jadącego na wprost jak i skręcających w lewo. Po kolizji wezwałem policje , po przyjeździe policja stwierdziła winę skręcającej w lewo pani adwokat stwierdziła że nie będzie dyskutować z policją że w sądzie ona wygra tą sprawę , kolizja była w centrum miasta do tego mam dwóch światków którzy widzieli całe zajście kamera monitoringu jest obrotowa i nie uchwyciła zdarzenia. Wczoraj byłem na komisariacie przesłuchiwany jako pokrzywdzony policjant który mnie przesłuchiwał poinformował mnie że to będzie ciężka przeprawa sprawczyni wypadku zeznaje bowiem że chciałem ją zabić i tak manewrowałem pojazdem żeby w nią uderzyć. Ja jechałem około 40-50 km/h w chwili kiedy zobaczyłem pojazd przed maską zacząłem hamowanie i tylko dlatego uderzyłem w jej tylny bok. Mam obawy co do sądu , była pani sędzia w tym sądzie wszystkich tak samo i biegłych. Moje pytanie czy mogę wnioskować o przeniesienie rozprawy do innego sądu (miasta) z uwagi na znajomości byłej pani sędzi.

    • Szanowny Panie

      istnieje możliwość zmiany Sądu rozpoznającego sprawę poprzez wyłączenie sędziów w nim orzekających na podstawie art. 40 i następnych kodeksu postępowania karnego.

      W praktyce jednak skuteczniejszym rozwiązaniem będzie wynajęcie profesjonalnego pełnomocnika, który dopilnuje prawidłowego przebiegu postępowania. Jeżeli zebrany w sprawie materiał dowodowy będzie wskazywał na winę tej Pani to nie będzie trzeba zmieniać Sądu, żeby uzyskać satysfakcjonujący wyrok.

  26. Paulina pisze:

    Witam! Przytrafiła mi się dzisiaj stłuczka, niestety doszło do spisania oświadczenia, zamiast wezwać policję, przyjęłam całą winę na siebie, ale byłam w takim szoku, że nawet się nad tym nie zastanowiła. Dopiero po przemyśleniu całego zdarzenia i późniejszej konsultacji z policjantem wina nie była z mojej strony. Sytuacja polegała na tym, że znajdowałam się na drodze jednokierunkowej, przede mną jechał wolno samochód, przystąpiłam do manewru wyprzedzania, a wtedy tamto auto zaczęło skręcać w lewo (kierunkowskaz sygnalizujący skręt został włączony, kiedy ja byłam już w połowie na lewym pasie). Zaraz po tym jak doszło do stłuczki, kierujący pojazdem przejechał autem w inne miejsce (nie zostawił go w miejscu kolizji). Byłam tak zdenerwowana, że nie myślałam racjonalnie, a stłuczka absolutnie nie była z mojej winy, teraz żałuje, że nie chciałam aby policja została wezwana, tylko wolałam spisać oświadczenie myśląc, że to będzie lepsze wyjście z sytuacji, ale człowiek uczy się na błędach. Był jeden świadek wypadku w tamtym aucie, dodatkowo kierujący pojazdem, zrobił zdjęcia moich dokumentów (teraz zastanawiam się jeszcze nad tym czy miał do tego prawo?). Czy mogę próbować pisać odwołanie w sprawie podpisanego oświadczenia? Proszę o pomoc

    • Witam, jeżeli drugi kierowca zgłosi szkodę to zakład ubezpieczeń, w którym ma Pani wykupioną polisę OC,
      zwróci się do Pani o potwierdzenie okoliczności zdarzenia i zapyta czy przyznaje się Pani do spowodowania wypadku.
      W tym momencie może Pani wycofać się ze swojego oświadczenia i opisać przebieg zdarzenia wskazując, iż winnym powinien zostać drugi kierowca.
      Będzie się to wiązać również z koniecznością zgłoszenia szkody do jego zakładu ubezpieczeń.
      Zakłady ubezpieczeń, będą musiały podjąć decyzję komu w tej sytuacji należy się odszkodowanie.
      W przypadku gdy decyzja będzie nadal dla Pani niekorzystna istnieje jeszcze możliwość wystąpienia na drogę sądową przeciwko zakładowi ubezpieczeń sprawcy o należne odszkodowanie.

  27. GRZEGORZ pisze:

    Witam mam takie pytanie ,miałem kolizje jadac prawym pasem na rondzie dwupasowym .Wjezdzajac na rondo znaki pionowe jak i poziome pozwalaja z pasa prawego jechac prosto lub skrecic w prawo ,na pasie zewnetrznym na ktory wjezdzalem nie bylo zadnego pojazdu.Na pas wewnetrzny wjezdza auto ja widzac ze mam wolny swoj pas tez wjezdzam i jade na wprost tak jak nakazuja znaki i na swoim pasie po chwili uderza w moje auto ,uszkodzenia to moje lewe przednie drzwi jego zderzak przedni prawy róg .Osoba kierujaca tym pojazdem po wyjsciu z auta powiedziala czy mozemy zjechac na bok wiec zjechalem .Po ogledzinach auta ta osoba stwierdza ze przy zmianie pasa na tym rondzie przyznaje sie do winy i ze powinna mi ustapic pierwszenstwa przejazdu bo zmieniala pas ito jego wina poprosil zeby nie wzywac policji zeby sie dogadac i napisalismy oswiadczenie. Sprawca podpisal oswiadczenie kolizja byla o godz.10.00 a o godzinie 17 zadzwonila ze nie zgadza sie z tym oswiadczeniem i ze to ja jestem sprawca kolizji .Wiec pojechalismy na policje ale nie bylo wolnego patrolu i dyzurny powiedzial zeby przyjsc jutro wiec tak zrobilismy .Na drugi dzien rekonstrukcja kolizji i policja stwierdza ze to ja jestem sprawca i ze nie ustapilem pierwszenstwa poniewaz tamta osoba zjezdzala z ronda ale chyba zapomnieli ze to rondo dwupasowe i tamten pojazd zmienial pas a nie ja poprostu nie chcieli sluchac o zadnym zmianie pasa poprostu powiedzieli ze ja jestem sprawca i czy przyznaje sie do winy . Nie przyznałem sie , ze prosze kierowac sprawe do sadu wiec zaczeli pisac wniosek i caly czas powtarzali ze przegram bo takie sa przepisy ,ale ja upieralem sie przy swoim .Zapomnialem dodac ze miałem czas jeszcze szczegołowo zapoznac sie z przepisami zwlaszcza z obowiązującymi na radzie dwupasowym.
    piszac ten wniosek policjant stwiedza ze,nie znam sie na przepisach ruchu drogowego i zagrażam uczestnikom ruchu na drodze i zabiera mi prawo jazdy . I tu zrobił sie problem bo jestem zawodowym zolnierzem i w dodatku kierowca wiec byla by utrata pracy nie moglem na to pozwolic wiec sie przyznałem .Mandatu nie dostałem tylko upomnienie dziwne . Ale to nie koniec tej historii , w natepnym tygodniu to wielu konsultacjach bo juz sam zgłupiałem moze zeczywiscie jestem sprawca ale ,okazało sie ze nie wiec poszłem na spotkanie z komedantem ruchu drogowego ,zeby wyjasnił mi jak powinno sie jezdzic po takim rondzie ,komedant nie znał sie na przepisach i wysłał mnie do zastepcy ,po zapoznaniu sie z ta sytuacja sam był zdziwiony ze jego podwładni mnie skarali a nie ta druga osobe .Wiec zapytałem co zrobic w tej sytuacji a on na to czy dostałem mandat mowie ze,tylko upomnienie bo przyznałem sie do winy,
    jak sie przyznalem to nie moge sie od tego odwolac tylko od mandatu bym mogł nic z tym nie zrobie powiedział.Wiec w tym przypadku powiedziałem mu zeby przeszkolił swoich podwładnych z przepisów ruchu drogowego i na tym wszystko sie zakonczylo .Została mi tylko ubezpieczalnia tam tez opisalem zdarzenie i nie przyznałem sie do winy ,niestety ubezpieczyciel przychylił sie do notatki służbowej policji i tamtej osobie wypłacili odszkodowanie . Prosze tylko o skomentowanie tego zdarzenia POZDRAWIAM

    • Witam, niestety żadna sytuacja nie jest w 100% jednoznaczna i w większości wypadków nie można być pewnym po czyjej stronie jest sprawstwo, dopóki sprawa prawomocnie się nie zakończy.
      Sytuacje, w których policjanci nie znają dokładnych przepisów i orzekają według własnego przekonania zdarzają się nagminnie.

      Dlatego tak ważnym jest by aktywnie uczestniczyć w postępowaniu przed policją czy prokuraturą, gdyż jakiekolwiek zaniedbanie na tym etapie może mieć bardzo poważne konsekwencje przy dochodzeniu odszkodowania i zadośćuczynienia za wypadek.

  28. Wojtek pisze:

    Witam,

    bliska mi osoba brała ostatnio udział w następującym zdarzeniu: Jechała rowerem asfaltową drogą równoległą do drogi szybkiego ruchu, która w pewnym momencie się kończy i można z niej zjechać pasmem żwirowym na pobocze drogi szybkiego ruchu, jest to jedyna możliwość. Rozpoczynając manewr skręcania na ten żwirowy pas (jeszcze nie na pobocze drogi szybkiego ruchu), wjechała w samochód, który jadąc z tyłu (także po tej samej drodze równoległej do drogi szybkiego ruchu) zaczął ją w tym momencie wyprzedzać. Manewru nie zasygnalizowała (bliska mi osoba na rowerze), bo i nie ma tam żadnej innej drogi, poza kostkowym wjazdem na teren pobliskiej firmy. Odbiła się od prawego boku samochodu, powodując zarysowania i uszkodzenia, a sama spadając z roweru poobijała się i straciła przytomność. Odzyskawszy ją, w szoku, myślała, że wszystko jest z nią w porządku, także nie chciała, by kierowca auta, który ją potrącił, dzwonił na pogotowie. Przyjechała policja, nie drogówka a policjanci z komendy w Tuszynie, blisko którego był wypadek, i na podstawie rozmowy z kierowcą i rowerzystką zasądzili winę rowerzystki, która mandat przyjęła. Ubezpieczenie z pracy nie obejmuje drogi do pracy (a rowerzystka właśnie do pracy na rowerze jechała), a policjanci powiedzieli, że szkody musi pokryć z własnej kieszeni. Nie wykonali żadnych pomiarów, a z drogówką konsultowali się przez telefon. Rowerzystka w następnych godzinach (a zdarzenie miało miejsce rano) czuła się coraz gorzej, nie mogła chodzić, mdlała dwukrotnie, aż wieczorem wylądowała na pogotowiu, gdzie stwierdzono wstrząśnienie mózgu, rozległe obtłuczenia i zatrzymano ją na 3 dni. Wypadek został zaklasyfikowany jako kolizja, a na komisariacie powiedziano, by donieść wypis, wtedy można zmienić klasyfikację na wypadek.

    W mojej ocenie zdecydowanie winny był kierowca; stąd moje pytanie: Rozumiejąc, że mandat jest prawomocnym przyznaniem się do winy, chciałbym poprosić o opinię, czy warto się w takim wypadku od niego odwoływać. Nie minęło jeszcze 7 dni, więc jest taka możliwość. Brak odpowiednich pomiarów, wywiadu, tego że kierowca jechał za rowerzystką, a także to, że policja dała do podpisania kwitki osobie w szoku, ze wstrząśnieniem mózgu, zamiast przywołać pogotowie, budzi moje poważne wątpliwości. Kierowca wycenił sobie w autoryzowanym serwisie marki swojego samochodu szkody na pokaźną sumę i jestem też ciekawy, czy może to robić na własną rękę, a nie np. przez swojego ubezpieczyciela?

    Pozdrawiam.

    • Szanowny Panie

      w opisanej przez Pana sytuacji, jak najbardziej doradzałbym odwołanie mandatu i skierowanie sprawy do dokładnego wyjaśnienia przed Sądem.
      Sprawa nie jest jednoznaczna, a ukaranie osoby będącej w szoku i ze wstrząśnieniem mózgu, jest poważnym błędem ze strony policji.
      Pomijając ewentualną odpowiedzialność wobec kierowcy za uszkodzenia samochodu, warto dokładnie wyjaśnić sprawę, gdyż to rowerzystce może należeć się zadośćuczynienie i odszkodowanie.

  29. justa pisze:

    Witam 2miesiace tému spotkala mnie nie mila sytuacja dojezdzajac do skrzyzowania facet wymusil mi pierwszensto hamujac dotknelam doslownie tylni zderzak on twierdzi že to moja wina policji nie bylo páre dni potem posZedl na policje zglosic zdarzenie chcial wymusic na malowanie calego zderzaka tzn.kropeczki cm i byl zadowolony z tego a teraz czekam na wyrok sadowy jak myslicie kogo wina? Moim zdaniem jego skoro wymusil.prosze o porade

    • Witam, w większości wypadków, w których uderza Pan w tył poprzedzającego samochodu, zdaniem policji, a następnie biegłego i Sądu wina leży po Pańskiej stronie.
      W celu wykazania w Sądzie, że pomimo uderzenia w tył poprzedzającego pojazdu, wina leży po stronie innego kierowcy, trzeba mieć naprawdę dobre dowody. Najlepiej nagranie z kamerki lub wiarygodnego, tzn. niezależnego świadka zdarzenia.
      W innych wypadkach w Sądzie nie uzyska Pan zmiany stanowiska w tej sprawie.

  30. Zyzia pisze:

    Wjeżdżając
    prawym pasem na rondo włączyłam się do ruchu. Po chwili zorientowałam
    się, że ten pas jest dla kierujących się na wprost, a moim celem był
    zjazd w lewo. W związku z tym chciałam zjechać z ronda prosto i
    zawrócić, aby wyjechać prawidłowo. W momencie podjęcia czynności zjazdu,
    samochód z lewego pasa /który dopuszczał jazdę na wprost i w lewo/
    zjechał na mój prawy pas i uderzył w moje lewe nadkole przednie, po
    czym otarł się przez całą długość samochodu lewej strony. Po tym
    zdarzeniu zjechałam z ronda na wprost i zatrzymałam się na pobliskim
    parkingu. Uczestnik zdarzenia był miejscowym i zasugerował, że błędnie
    zachowałam się na rondzie. Zaproponował abyśmy nie wzywali policji i
    sporządzili oświadczenie. Ja będąc w szoku i całkowicie zdruzgotana
    sytuacją, uległam namowom i przyznałam się do winy. Po ponownym
    przeanalizowaniu i dochodzę do wniosku, że błędnie postąpiłam. Myślę, że
    uczestnik kolizji co najmniej nie zachował należytej ostrożności i jest co najmniej współwinny kolizji /
    ewidentnie nie miał wolnego prawego pasa, aby na niego wjechać./
    Stwierdził, iż był przekonany, że ja będę zjeżdżała i chyba zabrakło
    chwili, aby uniknąć kolizji. Proszę o komentarz.

    • Witam, w opisanej przez Panią sytuacji doradzałbym odwołanie oświadczenia. Pani będąc na prawym pasie ruchu ma pierwszeństwo przed samochodami z lewej strony. Jeżeli to drugi kierowca zjechał na Pani pas i na Pani pasie doszło do zderzenia to wina powinna być po jego stronie.

      Sprawę należy również zgłosić do zakładu ubezpieczeń drugiego kierowcy. Jeżeli nie ma Pani jego danych można je ustalić na stronie ubezpieczeniowego funduszu gwarancyjnego podając datę wypadku i nr rejestracyjny drugiego auta.

      • Zyzia pisze:

        Witam i dziękuję za odpowiedź. W tej chwili otrzymałam od ubezpieczyciela drugiego uczestnika oświadczenie dotyczące złożenia wyjaśnień odnośnie powyższej kolizji. Wycofam się z wcześniej złożonego oświadczenia, z jednoczesnym wskazaniem, iż to on jest winny kolizji. Czy na tej podstawie jego ubezpieczyciel, o ile uzna jego winę powinien zasugerować podjęcia przeze mnie działań zmierzających do złożenia wniosku o odszkodowanie w związku z jego winą? Czy powinnam zgłosić się do mojego ubezpieczyciela? Proszę o komentarz.

        • Szanowna Pani, jeżeli cofa Pani oświadczenie o przyznaniu się do spowodowania wypadku i wskazuje Pani drugiego kierowcę jako sprawcę, to należy zgłosić szkodę do jego zakładu ubezpieczeń.
          Jego zakład ubezpieczeń będzie dalej zajmował się wyjaśnianiem sprawy. Jeżeli ma Pani OC w PZU to może Pani również zgłosić szkodę do swojego zakładu ubezpieczeń wskazując, że winnym jest drugi kierowca.

  31. Anulka pisze:

    Kilka dni temu spowodowałam kolizję. Poszkodowany wezwał Policję, ta spisała protokoł. Poszkodowany (i TU !) domagają się ode mnie oświadczenia. Dlaczego, skoro Policja spisała protokół. Obawiam się, że może mi być przypisana jakaś druga kolizja, boję się takiego „dublowania się” dokumentów. Czy spisywać jakieś nowe oświadczenie ?

    • Witam, to normalna sytuacja i nie ma się Pani czego obawiać. Towarzystwo ubezpieczeń zawsze domaga się potwierdzenia okoliczności zdarzenia od sprawcy.
      Nie grozi Pani przypisanie żadnej kolejnej kolizji ani nic podobnego. Może Pani bezpiecznie spisać oświadczenie, gdyż przyspieszy to proces likwidacji szkody.

  32. Robert pisze:

    Witam,
    2 tygodnie temu miałem kolizję, ulica jednokierunkowa – dwa pasy skrętu w lewo ja na prawy pasie i pani na lewym pasie (oba do skrętu w lewo w 3 pasmową drogę) zająłem środkowy pas ruchu gdyż był on wolny, ale tylko na chwilę ponieważ Pani z mojej lewej strony również wjechała na środkowy (delikatnie najeżdżając na lewy pas / po prostu ścinając na środkowy, dodam że ja już byłem na środkowy pasie nawet już ujechaliśmy tymi pasami ok 5-10 metrów i nagle pani zahacza mnie swoimi tylnymi drzwiami prawą stroną w mój lewy przedni błotnik, koło.
    Wezwałem policję, niestety nie była to policja wypadkowa tylko zwykła drogówka (mniej profesjonalni jak dla mnie). po chwili stwierdzili moją winę (ponieważ powinienem zająć prawy skrajny pas – policjant chyba upierał się że do zdarzenia doszło na łuku) do winy się nie przyznałem, od razu dostałem wezwanie na przyszły tydzień na komisariat w celu złożenia swoich wyjaśnień (podobno drugi uczestnik zdarzenia również dostał-tak już powiedziano mi na komisariacie), tam spisywano protokół moich zeznań. Dalej dostałem informację że sprawa pójdzie do sądu.
    1 pytanie: jak dalej to będzie wyglądało? czy będzie powołany biegły? czy taka sprawa długo może trwać?
    2 pytanie: co z autem czy naprawiać z polisy OC drugiego uczestnika czy ze swojej polisy AC (właściwie to już nie chcę tego auto wolę jej sprzedać po wszystkim tak jak stoi)?

    Wiem że odszkodowanie z polisy drugiego uczestnika jeśli sprawa się nie wyjaśni nikt z nas nie dostanie ponieważ nie przyznamy się do winy.
    i tu znowu problem ponieważ:
    jeśli po wszystkim nie uda mi się wybronić i zostanę winny, boję się że z mojego AC TU- powie mi że za późno zgłosiłem szkodę. co robić?

    Proszę o pomoc.

    • Szanowny Panie

      w takiej sytuacji na pewno będzie powołany biegły, gdyż do wyjaśnienia tej sytuacji potrzebna jest osoba posiadająca specjalistyczną wiedzę.
      sprawa Sądowa powinna trwać ok. pół roku, maksymalnie do roku.

      Polecałbym zgłoszenie szkody do obu towarzystw, gdyż odszkodowania z OC najprawdopodobniej Pan nie dostanie, aż do czasu zakończenia sprawy karnej. Jeżeli sprawa karna zakończy się po Pana myśli Pański zakład ubezpieczeń odbierze koszt naprawy od zakładu ubezpieczeń sprawcy i nie odzyska Pan utracone zniżki.

      Na zgłoszenie szody ma Pan 3 lata, jednak im więcej czasu upłynie tym trudniej będzie im ocenić skutki zdarzenia i jest większe prawdopodobieństwo, że będą próbowali odmówić wypłaty odszkodowania. Dlatego też proszę niezwłocznie wezwać rzeczoznawcę ze swojego towarzystwa ubezpieczeń, a decyzję o skorzystaniu z AC może Pan podjąć później.

  33. Robert pisze:

    Witam,
    Dziękuje za pomoc.

    Proszę jeszcze o informację czy jeśli zgłoszę szkodę do obu towarzystw nie będzie to zbyt zamieszane? nie będzie to traktowane jako wymuszenie czy też coś takiego – że zgłosiłem tą samą szkodę do 2 TU?

    Pozdrawiam,

    • Nie będzie to zamieszanie, a działanie w Pana najlepszym interesie.
      Odszkodowanie i tak uzyska Pan tylko jedno, więc nie grozi Panu posądzenie o wymuszenie, a dzięki temu nikt Panu nie będzie mógł robić problemów w związku z wyceną szkody czy późniejszym rozliczeniem pomiędzy zakładami ubezpieczeń.

  34. Paweł pisze:

    Witam,
    Piszę z prośbą o pomoc bo nie bardzo wiem co zrobić.
    Siostra jadąc autostradą na, której zrobił się korek zatrzymała pojazd za innym. W tym momencie kierujący pojazdem za nią uderzył w barierę energochłonną (prawdopodobnie się zagapił i chcąc uniknąć zderzenia z pojazdem siostry uderzył w barierę). Wczoraj przyszło do niej pismo z ubezpieczalni, że ma przyznać się do spowodowania kolizji drogowej. Co robić? Najbardziej dziwi mnie fakt, że jest ona współwłaścicielem a nie podawała swoich danych, nie było wzywanej policji.

    Pozdrawiam

    • Szanowny Panie,

      w opisanej przez Pana sytuacji w mojej opinii na siostrze nie spoczywa odpowiedzialność za spowodowanie zdarzenia. Jadący za nią kierowca ma obowiązek zachować bezpieczną odległość i poruszać się z prędkością, która umożliwiłaby mu zatrzymanie pojazdu przed napotkaną przeszkodą.
      Osobiście doradzałbym odmowę przyjęcia na siebie odpowiedzialności za zdarzenie.

      • Paweł pisze:

        To nie ulega wątpliwości, że nie przyjmiemy odpowiedzialności za powstałą szkodę. Tylko pytanie jak i komu najlepiej wyjaśnić sytuację. Czy zgłosić to na policję czy do ubezpieczyciela, który chce od nas dane i oświadczenie. Telefonicznie czy pisemnie?

        P.S
        Dziękuję za szybko odpowiedź.

        • Proszę udzielić pisemnej odpowiedzi zakładowi ubezpieczeń.
          Rozumiem że to Państwa zakład ubezpieczeń wysłał pismo ?

          To jest standardowa procedura w sytuacji, w której ktoś zgłosił szkodę spowodowaną przez Państwa samochód.
          Zakład ubezpieczeń w ramach wyjaśnienia okoliczności sprawy występuje z takim zapytaniem.

  35. Poszkodowany pisze:

    Witam,
    w czerwcu mąż uczestniczył w kolizji drogowej. Jadąc zewnętrznym pasem na rondzie (rondo nie posiada znaków namalowanych na jezdni) chciał pojechać w lewo. Natomiast ten drugi uczestnik kolizji jechał lewym pasem i zamierzał jechać prosto. Mąż będąc w szoku z powodu tego co się stało i z faktu, że Panowie z tamtego auta uznali od razu jego winę napisał oświadczenie o swojej winie (policja nie została wezwana). Panowie bardzo szybko podyktowali treść oświadczenia. Mąż po powrocie do domu i ochłonięciu doszedł do wniosku, że to nie jest jego wina ponieważ uważamy że to oni wymusili pierwszeństwo ponieważ mąż był po ich prawej stronie (czy dobrze myślimy?) i napisał odwołanie. Wczoraj dostaliśmy pismo, że jeśli mąż nie weźmie na siebie winy to sprawa trafi do sądu. Chciałabym dowiedzieć się czy to była faktycznie wina męża? i czy mamy szanse wygrać jeśli sprawa trafi na wokandę? z góry dziękuję za odpowiedź!

    • Szanowna Pani,

      w opisanej przez Panią sytuacji do ustalenia sprawcy zdarzenia konieczna będzie opinia biegłego do spraw rekonstrukcji wypadków.
      Rozumiem, że Policja nie była wzywana na miejsce zdarzenia. W takiej sytuacji ustalenie okoliczności wypadku należy do zakładów ubezpieczeń.

      Jeżeli konieczne będzie wystąpienie na drogę postępowania sądowego, uważam że nie są Państwo na przegranej pozycji. Na pewno nie warto zmieniać swojej decyzji i przyznawać się do odpowiedzialności za spowodowanie kolizji.

  36. Adam pisze:

    Witam,
    Unikając zderzenia czołowego z sprawcą kolizji musiałem odbić na prawy pas rysując inny pojazd. Sprawca przyznał się do szkody i tu moje pytanie, Czy ubezpieczyciel może odmówić napraw szkód które powstały w wyniku mojej kolizji z drugim nie winnym pojazdem?

    • Szanowny Panie,

      zakład ubezpieczeń zawsze może odmówić naprawy szkód, nie zawsze jednak czyni to słusznie.

      Jeżeli sprawca przyznał się do spowodowania szkody i podtrzyma to stanowisko przed zakładem ubezpieczeń to naprawa wszelkich uszkodzeń powinna być opłacona z jego polisy OC.
      Zakłady ubezpieczeń często szukają jednak możliwości zmniejszenia kosztów i mogą odmówić odszkodowania w takiej sytuacji wykazując, że np. powstała szkoda nie ma związku ze zdarzeniem, lub nie mogła powstać w takich okolicznościach.

      Na wszelki wypadek zawsze warto wzywać Policję na miejsce zdarzenia, gdyż ich notatka z miejsca zdarzenia rzadko jest podważana przez zakłady ubezpieczeń.

  37. Mateusz pisze:

    Dobry wieczór,

    mam dwa pytania, na które nie znalazłem tu odpowiedzi, a wydają się ciekawe i istotne. Załóżmy, że chcę mieć zakończone postępowanie, a tym samym naprawiony samochód jak najszybciej i nie wchodzić na drogę sądową.

    Po pierwsze, co w przypadku, gdy kierujący nie jest właścicielem pojazdu, sporządził oświadczenie woli wskazujące na jego winę, natomiast właściciel pojazdu nie potwierdził okoliczności zdarzenia i rozpoczęło się wewnętrzne postępowanie? Czy to zgodne z przepisami, że oświadczenie odwołuje osoba nie nie biorąca udziału w zdarzeniu ani nie sporządzająca tego oświadczenia?

    Po drugie, rozwijając powyższy przypadek, co jeśli wewnętrzne postępowanie ubezpieczyciela sprawcy, u którego zgłosiłem szkodę (PZU) zakończyło się tym, że odmawia mi wypłaty odszkodowania i jednocześnie wskazuje mnie jako winnego? Czy PZU samo zgłosi się do mojego ubezpieczyciela (Warta) i zażąda wypłaty odszkodowania z mojego OC? Czy w tym przypadku mogę u swojego ubezpieczyciela powiedzieć, że nie czuję się winny? Czy oznaczać to będzie, że mój samochód będzie naprawiony z mojego AC, a pojazd drugiego uczestnika kolizji z jego AC?
    A może nie czekać na to, aż PZU zgłosi się do Warty i samemu zgłosić szkodę, by jak najszybciej mieć naprawione auto (z AC)?

    Pozdrawiam serdecznie,
    Mateusz

    • Szanowny Panie,

      nie jest to właściwe postępowanie, gdy oświadczenie sprawcy odwołuje właściciel pojazdu,a zakład ubezpieczeń uwzględnia takie odwołanie oświadczenia. Niestety w praktyce zakłady ubezpieczeń często postępują w sposób niewłaściwy licząc na to, że będzie Pan chciał szybo zakończyć postępowanie i naprawi Pan szkodę ze swojego AC, co jest dla nich znaczną oszczędnością pieniędzy.

      Co do zasady zakład ubezpieczeń nie zgłasza szkody do innego zakładu ubezpieczeń i musi to zrobić sam poszkodowany, jednak PZU oferuje swoim klientom taką usługę, w ramach której likwiduje szkodę we własnym zakresie, a następnie zgłasza się po zwrot środków do ubezpieczyciela sprawcy.

      W tej jednak sytuacji, gdy nie ma jednoznacznie wskazanego sprawcy wątpliwym jest by dokonali takiej likwidacji.

  38. Marek pisze:

    Witam. Ostatnio miałem kolizję drogową, na prostym odcinku drogi zatrzymałem się po pieszego, i za chwilę w tył mojego auta uderzył inny pojazd. Bylem w szoku i podpisałem niekorzystne oświadczenie. Jednak potem napisałem pismo do swojego ubezpieczyciela, w którym podałem ze bylem w szoku itd. Jednak dzisiaj przyszło do mnie pismo z potwierdzeniem kolizji szkody. Co mogę w tej sytuacji zrobić aby wszystko odkręcić? Wypełnić te pismo które otrzymałem i opisać w nim prawidłowy przebieg całej sytuacji, czy nie wysyłać nic? Co mam zrobić?

    • Adwokat Mariusz Stelmaszczyk pisze:

      Witam, po pierwsze proszę się nie martwić – sprawa jest do „odkręcenia”. Z mojego doświadczenia zawodowego wynika, ze wiele osób, podobnie jak Pan, na miejscu kolizji, pod wpływem emocji, nie mając czasu na chłodną ocenę przyczyn kolizji drogowej, podpisuje niekorzystne dla siebie oświadczenie o spowodowaniu kolizji. Własnie dlatego Zakłady Ubezpieczeń, po otrzymaniu zgłoszenia szkody z załączonym oświadczeniem zwracają się z do drugiego uczestnika kolizji celem ustalenia, czy nadal potwierdza, ze to on doprowadził do kolizji. Ogromnym błędem z pana strony byłoby pozostawienie pisma z zakładu Ubezpieczeń bez odpowiedzi. Powinien Pan zatem wysłać do Zakładu Ubezpieczeń odpowiedź, w którym:
      1. zakwestionuje Pan spowodowanie kolizji drogowej
      2. opisze Pan okoliczności, w jakich doszło do zderzenia samochodów i jej przebieg
      3. wskaże Pan świadków kolizji (jeżeli tacy są i ma pan ich dane kontaktowe)
      4. wyjaśni pan dlaczego podpisał się pan pod niekorzystnym dla siebie oświadczeniem przekazanym kierowcy drugiego samochodu.

  39. Marcin pisze:

    Dzień dobry!
    Bardzo się cieszę, że znalazłem ten artykuł oraz że Panowie chętnie odpowiadają na zamieszczone pod nim komentarze. Postanowiłem więc podzielić się swoją przygodą. Być może będą mogli Panowie wskazać mi możliwe kierunki jej dalszego rozwoju.

    Zdarzenie miało miejsce na początku lipca, na terenie prywatnego ośrodka rekreacyjnego. Zaparkowałem tam samochód. W czasie mojej nieobecności ktoś uderzył w niego swoim pojazdem. Świadek (pracownik ośrodka) zatrzymał sprawcę i wezwał policję. Ta jedynie skłoniła sprawcę do przekazania danych niezbędnych do zgłoszenia szkody. Niestety świadek nie zadbał o pozyskanie oświadczenia podpisanego przez sprawcę.
    Dokonałem zgłoszenia szkody w TU sprawcy. Po niecałych 30 dniach otrzymałem pismo, mówiące że policja nie odesłała notatki (świadek wspominał o tym, że policja nie chciała podjąć interwencji, bo zdarzenie miało miejsce na terenie prywatnym. Dlatego też prawdopodobnie notatki do TU nie odeśle nigdy). Niedawno telefonował do mnie likwidator. W czasie naszej rozmowy wynikło, że samochód został prawdopodobnie niedawno kupiony przez sprawcę. TU wysłało jednak formularze do starego właściciela – ten nie odpowiadał. TU wysłało też nowe pisma do sprawcy (czyli nowego właściciela – jego dane miałem i były zawarte we wniosku, choć były tam też stare – z dowodu rejestracyjnego). Jeszcze się nie odezwał. Podałem też likwidatorowi numer telefonu do sprawcy – jeszcze nie udało mu się do niego dodzwonić. Udostępniłem też telefon do świadka.

    Istota problemu:
    1) auto jest już naprawione, jednak podpisałem w warsztacie zobowiązanie, że jeżeli TU odmówi, to zapłacę ja.
    2) czego mogę się spodziewać? Jeżeli TU nie uda się skontaktować ze sprawcą, to czy może odmówić wypłaty odszkodowania? A może mają obowiązek dochodzić prawdy kontaktując się ze świadkiem?
    3) czy jeżeli TU odmówi wypłaty, to powinienem zapłacić warsztatowi i później dochodzić zwrotu tej kwoty sądownie?
    4) czy w takiej sytuacji powinienem pozwać TU czy sprawcę?

    Będę bardzo wdzięczny za rozwianie moich wątpliwości. Pozdrawiam!

    • Szanowny Panie,

      1. podpisanie zobowiązania nakłada na pana obowiązek zapłaty za naprawę w przypadku, gdy zakład ubezpieczeń nie przyjmie na siebie odpowiedzialności.
      2. Teoretycznie zakład ubezpieczeń ma obowiązek wyjaśnić sytuację i ustalić osobę odpowiedzialną, w praktyce niestety często rezygnują prowadzenia postępowania wyjaśniającego przerzucając jego ciężar na osobę poszkodowaną. Skutkuje to zazwyczaj właśnie odmową wypłaty odszkodowania i koniecznością dochodzenia roszczeń od zakładu ubezpieczeń na drodze sądowej.
      3. Niestety tak, gdyż zakład ubezpieczeń może dochodzić bezpośrednio od Pana zapłaty tej kwoty na podstawie podpisanego zobowiązania.
      4. Jeżeli dojdzie do takiej sytuacji to powinien Pan pozwać zakład ubezpieczeń, gdyż na podstawie polisy OC to on odpowiada za szkody wyrządzone przez sprawce w związku z prowadzeniem przez niego pojazdu.

  40. Łukasz pisze:

    Witam, jestem bardzo zadowolony że udało mi się znaleźć ten wątek, może znajdę to odpowiedź na dręczący mnie problem.
    Niedawno temu(około 2 tygodnie) uczestniczyłem w kolizji jako poszkodowany. Do zdarzenia doszło w następujący sposób – jechałem samochodem osobowym za kierowcą dostawczego samochodu, ten nagle zatrzymał się na prostej drodze, ja zatrzymałem się za nim w odległości 3-4 metrów. Kierowca dostawczego samochodu wrzucił wsteczny bieg i wjechał mi w przód, powodując uszkodzenie tablicy rejestracyjnej, zderzaka i belki. Z racji że się spieszyłem a Pan mnie bardzo przepraszał za spowodowanie kolizji, argumentując że zapomniał popatrzeć do tyłu to szybko spisałem jego dane, numer polisy oraz numer telefonu i napisałem że on(sprawca) przyznaje się do winy i pojechałem(nie podpisałem się pod tym ani ja ani on ponieważ się spieszyłem i nie pomyślałem o tym). Kolejnego dnia zgłosiłem sprawę do ubezpieczyciela. W międzyczasie zadzwoniłem do sprawcy prosząc o napisanie oświadczenia sprawcy wypadku, potwierdził że to zrobił i wyśle mi na e-maila. Następnie już więcej się do mnie nie odezwał. Dwa dni później przyjechał rzeczoznawca, który po oględzinach i zrobieniu zdjęć oraz wycenie stwierdził że firma ubezpieczeniowa się z nim(sprawcą) skontaktuje i nie mam się czym martwić jeśli on się przyzna do winy. Po czasie około 2 tygodni ubezpieczyciel odmówił wypłaty odszkodowania argumentując że sprawca nie przyznaje się do winy a wręcz twierdzi że podpis został sfałszowany(mimo że podpisu w ogóle na oświadczeniu nie ma). Czy mogą jeszcze coś zrobić w tej kwestii ? Czy niestety już nic nie będę w stanie udowodnić ?

    Nadmienię że pojazd już naprawiłem we własnym zakresie(zakupiłem nowy zderzak i sam go wymieniłem). Świadków kolizji żadnych na drodze nie było poza pasażerem który jechał ze sprawcą jednak ale nie wiem kto to był.

    • Szanowny Panie,

      podpis pod oświadczeniem jest najważniejszą rzeczą i niestety, ale jego brak bardzo ogranicza Pańskie możliwości dochodzenia roszczenia.
      Żeby zakład ubezpieczeń uznał swoją odpowiedzialność za skutki kolizji, musi mieć dowody na winę pojazdu który ubezpiecza.
      W opisanej przez Pana sytuacji nie ma żadnych dowodów, które by to potwierdzały, gdyż oświadczenie sprawcy nie zostało przez niego podpisane, nie ma Pan żadnych świadków zdarzenia, a nie można potwierdzić jego okoliczności w żaden inny sposób.
      Jeżeli sprawca dalej będzie odmawiał przyznania się do winy, może Pan jedynie skierować sprawę do sądu cywilnego, jednak bez odpowiednich dowodów trudno będzie o szczęśliwe zakończenie tej sprawy.

  41. Witam,
    Trzy tygodnie temu kierowca medycznej kolumny transportowej uszkodził moje auto na parkingu . Na miejsce zdarzenia przyjechał prezes firmy. Prosił aby nie wzywać policji, ponieważ auto jest sprowadzone z Austrii i jest testowane. Powiedział iż chce sprowadzić 4 auta z Austrii i jeśli wezwiemy policję, sprawa dotrze do właściciela i ubezpieczyciela w Austrii w następstwie czego on poniesie straty bo z pewnością firma austriacka nie będzie chciała dalej z nim współpracować. Po zapoznaniu się z przebiegiem zdarzenia zgodził się iż była to wina jego kierowcy i zaproponował oszacowanie szkody w salonie samochodowym a potem obiecał zrobić przelew na podaną kwotę . Niestety było późno i nie było już rzeczoznawcy. Pojechaliśmy do drugiego warsztatu. Szkodę oszacowano na ok 5 tysięcy/drzwi do wymiany/.W firmie prezes sprawdził stan konta i stwierdził, że nie ma wystarczających środków na przelew. Prezes napisał oświadczenie , w którym zobowiązał się do przelania przez firmę wymienionej kwoty na podane przez nas konto następnego dnia. Od trzech tygodni nie jesteśmy w stanie wyegzekwować obiecanych pieniędzy. Mąż dzwoni codziennie i jest zbywany przeróżnymi wyjaśnieniami lub odsyłany do żony prezesa. Mamy świadomość iż szanowny pan prezes jest oszustem. Czy istnieje jakaś szansa na załatwienie sprawy. Gdzie możemy szukać pomocy ? Co należy zrobić w pierwszej kolejności. Może zgłosić na policję. My mieszkamy w Warszawie, ale zdarzenie miało miejsce w Lublinie.
    Mam oświadczenie z danymi samochodu sprawcy, numer polisy, podpisy sprawcy i prezesa firmy, kopie dowodów osobistych kierowcy i prezesa.
    Bardzo proszę o pomoc i radę.

    • Szanowna Pani,

      na podstawie wskazanych informacji ma Pani możliwość zgłoszenia szkody bezpośrednio do zakładu ubezpieczeń.
      Policja w tym momencie już Pani nie pomoże, gdyż skoro nie było jej na miejscu zdarzenia to nie ma możliwości ocenić sytuacji i wskazać winnego.

      Ewentualnie można wysłać do firmy przed sądowe wezwanie do zapłaty, a jeżeli kwota nie zostanie uregulowana, wystąpić z powództwem do Sądu cywilnego.

  42. Elżbieta pisze:

    Witam uczestniczłam miesiąc temu w kolizji wyjeżdżyłam z parkingu i znajdowałam się już częściowo na drodze głównej kierowca cofnając z przeciwległego parkingu wjechał na mój pas i uderzył mnie w przód samochodu,spisaliśmy oświadczenie w którym przyznał się że on jest sprawcą przy świadku zdarzenia który też się na oświadczeniu podpisał.ubezpieczyciel wstrzymał wypłatę kosztów naprawy z powodu nie poczuwani się sprawcy do winy który jeszcze twierdzi że to moja wina,bardzo Pana proszę o pomoc co mam w takiej sytuacji zrobić z góry dziękuję.

    • Szanowna Pani,

      w tej sytuacji należy odwołać się od decyzji zakładu ubezpieczeń i dodatkowo wskazać na potwierdzenie okoliczności wypadku i sprawstwa przez świadka.
      Podpisane oświadczenie potwierdzone przez świadka jest wystarczające do stwierdzenia przez zakład ubezpieczeń swojej odpowiedzialności.

      Jeżeli to nie pomoże sprawę należy skierować na drogę postępowania sądowego.

  43. zosia pisze:

    W zeszłym tygodniu byłam sprawcą kolizji drogowej i poszkodowany
    zgodził się na podpisanie oświadczenia. W tej chwili mój
    ubezpieczyciel, po zgłoszeniu szkody poszkodowanego żąda ode mnie
    dokumentów takich jak: kopia dowodu rejestracyjnego, dowodu osobistego i
    prawa jazdy oraz wypełnionego oświadczenia na druku ubezpieczyciela. Co
    do tych dokumentów nie mam zastrzeżeń zostały mu wysłane pocztą
    tradycyjną. Zastanawia mnie natomiast dlaczego w rozmowie telefonicznej
    zażądał przesłania jeszcze zdjęć mojego uszkodzonego pojazdu i czy
    ja muszę mu je udostępniać, czy powinnam godzić się na wizytę
    rzeczoznawcy? czy zdjęcia są ubezpieczycielowi niezbędne do ustalenia
    zakresu szkody ? Proszę o odpowiedź na moje pytanie jeśli jest taka
    możliwość. Z góry dziękuję.

    • Szanowna Pani,

      zakłady ubezpieczeń proszą o takie rzeczy, gdyż jest im to konieczne do ustalenia okoliczności zdarzenia i potwierdzenia okoliczności powstania szkody.
      Nie ma Pani takiego obowiązku, jednak przyspieszy to proces likwidacji szkody przez zakład ubezpieczeń.

      Wiele osób próbuje naciągnąć zakłady ubezpieczeń na wypłatę świadczeń za szkody, które powstały w innych okolicznościach i sytuacjach stąd potrzeba ich weryfikacji w ten sposób.

  44. zosia pisze:

    bardzo dziękuję za tak szybkie udzielenie odpowiedzi 🙂

  45. zosia pisze:

    A jeszcze mam jedno pytanie, mianowicie czy poszkodowany może dochodzić ode mnie prywatnie roszczeń tytułem uszczerbku na zdrowiu ?

    Skoro na miejsce zdarzenia nie została wezwana policja ponieważ oboje zgodziliśmy się na oświadczenie. Nie było też pogotowia ponieważ ani u mnie ani u poszkodowanego nie było żadnych obrażeń. A poszkodowany z tego co wiem był na pogotowiu dzień po zdarzeniu ponieważ bolała go szyja i gorzej się czuł.

    • Szanowna Pani,

      roszczenia z tytułu uszczerbku na zdrowiu również są objęte ubezpieczeniem OC pojazdu, więc w tym wypadku również odpowiedzialnym będzie zakład ubezpieczeń.

      Pani nie ponosi żadnej odpowiedzialności finansowej za skutki wypadku samochodowego, jeżeli posiada Pani ważną polisę OC.

  46. Waldek pisze:

    Witam,

    We wrześniu byłem uczestnikiem kolizji w której zostałem poszkodowanym.
    Na miejsce została wezwana policja i sprawca przyznał się do winy co zostało potwierdzone w informacji, którą na miejscu zdarzenia otrzymałem od policjanta.
    Dodatkowo w notatce, którą otrzymałem po kilku dniach te informacje zostały potwierdzone.
    Nie spisywaliśmy ze sprawcą dodatkowych oświadczeń lub opisu zdarzenia.
    W następnych dniach po dwukrotnych oględzinach samochodu otrzymałem wycenę, co do której obecnie nie zgłaszam zastrzeżeń.
    Dostarczyłem ubezpieczycielowi wszystkie dokumenty z mojej strony.
    Szkoda likwidowana jest z OC sprawcy.
    1. Czy w takim przypadku ubezpieczycielowi wystarczy notatka policji czy może żądać od sprawcy oświadczenia o przebiegu zdarzenia i w ten sposób argumentować zwłokę w wypłacie odszkodowania.
    2. Czy jeżeli w stosunku do sprawcy został wystawiony wniosek o ukaranie w postaci zakazu prowadzenia pojazdu z art 86 par 1 KW, to czy ubezpieczyciel także może zwlekać z wypłatą odszkodowania aż rozstrzygnięcia sprawy w sądzie i uprawomocnienia się wyroku.

    • Szanowny Panie,

      jeżeli była policja na miejscu zdarzenia i ustaliła jego sprawcę to nie ma konieczności zwracać się do sprawcy o oświadczenie z miejsca zdarzenia.
      Zakład ubezpieczeń zwróci się jednak na pewno o notatkę z wypadku do policji. Jeżeli chce Pan przyspieszyć wypłatę odszkodowania może Pan zwrócić się do policji i dostarczyć ten dokument do zakładu ubezpieczeń.
      Dla zakładu ubezpieczeń liczy się stwierdzenie winy, a nie kara którą dostanie sprawca wypadku, więc o ile nie będzie zaprzeczał swojemu sprawstwu, to nie ma podstaw do opóźniania wypłaty odszkodowania.

  47. patryk pisze:

    Witam,
    Pod koniec września byłem sprawcą kolizji drogowej, spisalismy oświadczenie za porozumieniem obu stron bez udziału policji. Z dniem dzisiejszym otrzymałem pismo z agencji ubezpieczeniowej. Na wydruku znajdowały się dane innego auta niż te, które zostało uszkodzone w wyniku kolizji. Obawiam się, że auto jest bardziej uszkodzone niż te, które uczestniczyło w wypadku. Nie posiadam własnego oswiadczenia, tylko osoba poszkodowana ma jedyne oswiadczenie. Co zrobic w zaistnialej sytuacji ?
    Prosze o szybka odpowiedz jezeli jest taka mozliwosc. Z gory dziekuje. 🙂

    • Szanowny Panie,
      należy wyjaśnić z zakładem ubezpieczeń, iż dane pojazdu z protokołu nie pasują do danych pojazdu z wypadku.
      Zakład ubezpieczeń zawsze prosi o potwierdzenie przez Pana poprawności danych i swojej odpowiedzialności za zdarzenie.

      Proszę się również nie obawiać, gdyż niezależnie od wartości szkody, Pan i tak nie będzie odpowiadał finansowo, gdyż całość szkód pokrywa zakład ubezpieczeń w ramach polisy OC.

  48. Kricho pisze:

    Witam ostatnio miałem wypadek wyjechalem z podzakazu na droge i jechalem a tu koles z przeciwleglego pasa koles mi w bok walnął pod pod zakaz skrecał przyjechała policja i uznala go za winnego dała mu mandat 500 zl i 6 pkt on pojechal i mi wypisali 200 i 5 punktów moge dostac odzkodowanie czy nie ?? pozdrawiam

    • Szanowny Panie,

      zapewne policja ustaliła, że on jest winny spowodowania wypadku, a Pan swoim nieprawidłowym zachowaniem ewentualnie się do wypadku przyczynił, więc przysługuje Panu możliwość uzyskania odszkodowania z OC sprawcy wypadku.
      Wato wystąpić do policji o notatkę z miejsca zdarzenia, co znacznie usprawni proces likwidacji szkody.

      • Kricho pisze:

        dziekuje za info bo ci z ubezpieczalni powiedzieli ze niewyplacą mi odszkodowania bo powiedzieli ze obaj jestesmy winni wiec niewiem czy to są ich nowe triki czy co :/ pozdrawiam

        • Szanowny Panie,

          to jest niesłuszne stanowisko i należy wnieść od niego odwołanie.
          W każdej sprawie dotyczącej wypadku jest sprawca. Druga osoba może się ewentualnie przyczynić do jego spowodowania, ale nadal należy jej się odszkodowanie.
          W odwołanie proszę podnieść ten argument gdyż należy się Panu odszkodowanie.
          Odszkodowanie to może być pomniejszone o stopień przyczynienia, ale świadczenie samo w sobie się Panu należy.

  49. Kricho pisze:

    dziekuje ale mam jeszcze jedno pytanie bo czytałem na forum ze sprawca wypadku był ale potem powstało z tego wpólna wina czy jest to możliwe pozdrawiam.

    • Szanowny Panie,

      zawsze powinien być sprawca wypadku i osoba która się do niego przyczyniła. Przyczynienie może być bardzo duże, prowadzimy sprawę w której przyczynienie ustalone przez zakład ubezpieczeń to 90 % ale mimo wszystko muszą uznać swoją odpowiedzialność i przyznać należne świadczenia.

      Jak zwykle sprawa jednak rozbija się o szczegóły, dlatego też na podstawie ogólnych opisów z komentarzy ciężko jest mi udzielać konkretnych i szczegółowych odpowiedzi.

  50. Kricho pisze:

    Witam dziekuje za odpowiedz 😀 zobaczymy narazie wycenili auto na 5.600 zł tylko czekają na notatkę policyjną zobaczę jak bedzie 50 % przyczynienia to 2.800zł dostane właśnie niewiem jak tam hdi wueinia szkody pozdrawiam.

  51. Kricho pisze:

    Witam jesli wypłacili mi odszkodowanie to czy po jakimś czasie może firma ządac wzrotu pieniedzy czy nie pozdrawiam 😀

    • Szanowny Panie,

      Jeżeli zostało Panu przyznane odszkodowanie to znaczy, że zakład ubezpieczeń podjął decyzję o swojej odpowiedzialności za Pańską szkodę.
      Nie może później zmienić tej decyzji i żądać od Pana zwrotu wypłaconej kwoty, chyba że jej wypłata była by spowodowana wprowadzeniem przez Pana zakładu ubezpieczeń w błąd. Np. poprzez dostarczenie im fałszywych dokumentów.

  52. Kricho pisze:

    Witam dziękuje za informacje jest wszystko w porządku 😀 sprawca podpisał im tam ze jest sprawcą bo pytałem się sprawa została zakończona poztywnie dziękuje za porady 🙂 polecam każdemu tą stronkę 😉 pozdrawiam. i przepraszam za kłopot :).

  53. Kamil pisze:

    Witam
    Moja sprawa wyglada dosyc dziwnie.
    Jadac swoim pasem pani zajechala mi droge i uderzylem ja w tyl auta dokladniej Ja mialem uszkodzona prawa strone zderzaka i ta pani rowniez gdyz jak zajechala mi droge, nie zdazyla sie do konca schowac i zachamowala bo nie miala miejsca na ten manewr.
    Przyjechala policja i po dluzszych ogledzinach stwierdzil ze jest to wina tej pani.
    Kobieta przyjela mandat i pojechala…Na nastepny dzien okazalo sie ze policjant pomylil sie z kwota mandatu i zamiast 450 zl wypisal 50zl.
    Mandat zostal anulowany.
    i wystawiony kolejny ktorego
    Pani odmowila przyjecia.
    Po dwoch dniach policjant zadzwonil do mnie i stwierdzil ze pani przyjela mandat.
    Jednak po miesiacu dzwoniac do TU okazalo sie ze nie wyplaca mi odszkodowania bo pani nie czuje sie winna. dodam ze policyjna notatke odebralem dzis i oni twierdza ze sprawa jest zakonczona postepowaniem mandatowym..pani jest winna.
    Czy istnieje jakas mozliwosc sprawdzenia czy sprawa trafila do sadu ?
    Czy TU moze mi odmowic wyplaty odszkodowania ?
    To jest tak zakrecone ze powiem szczerze nie mam nerwow juz na to… (pani ma meza klawisza ktory ma super znajomosci…)
    Pisze w nerwach przepraszam za bledy… mam dosc..
    Prosze o odpowiedz dziekuje

    • Szanowny Panie,

      proszę wystąpić do policji o notatkę z miejsca zdarzenia.
      Jeżeli będzie w niej zapisane, że Pani jest sprawcą zdarzenia i przyjęła mandat TU nie ma prawa odmówić Panu wypłaty odszkodowania.
      Proszę przesłać im notatkę z żądaniem wypłaty należnych roszczeń.
      Jeżeli Pani nie przyjęła mandatu, sprawa została już najpewniej skierowana przez policję do sądu.
      Po prawomocnym wyroku TU również będzie mieć obowiązek wypłaty roszczeń.

      • Kamil pisze:

        Notatke juz mam
        Winna jest kobieta kierujaca autem.
        Napisane jest rozstrzygniecie :”Mandat Karny”
        Przyczyna „nieprawidlowe zmienianie pasa ruchu.”
        wiec nie rozumiem dla czego TU twierdzi ze sprawa poszla do sadu
        Czy jest mozliwe zeby pani jednak odwolala sie od mandatu ?
        I policja o tym nic nie wie ?
        Jezeli tak w jaki sposob moge to sprawdzic…

        Dziekuje.

        • Nie ma takiej możliwości, gdyż gdyby odwołała mandat to policja musiała by skierować sprawę do Sądu.

          Proszę wysłać notatkę z policji wraz z żądaniem wypłaty odszkodowania do TU i to powinno załatwić sprawę.

          • Kamil pisze:

            A wiec jednak!
            Zajechalem dzis do sadu aby dowiedziec sie czy
            jest prowadzone jakies postepowanie
            w tej sprawie.Okazalo sie ze pani zlozyla odwolanie do sadu, a dla ubezpieczalni twierdzi ze to moja wina gdyz najechalem na jej tyl auta.(twierdzi ze uderzenie bylo centralnie w srodek tylu auta … co jest nie prawda…) Jedna z dziwniejszych zeczy jest to ze w sadzie ma sie stawic tylko ona jej adwokat i byc moze ktos z komendy policji..
            Ja nawet nie jestem brany pod uwage i mnie na tej rosprawie ma nie byc… Czy to nie jest dziwne… Wydaje mi sie ze lepij by bylo gdybym tez byl na rozprawie wzia bym zdjecia z miejsca wypadku… bo policja (ponoc… nie widzialem nawet jak robil ) ma tylko zdjecia mojego auta.
            Sprawa ma byc 14 grudnia tyle wiem…

          • Szanowny Panie,

            Pan jako pokrzywdzony w sprawie wykroczenie może w niej występować w charakterze świadka.
            Jak widać do tej pory nie został Pan jednak zgłoszony przez policjanta prowadzącego sprawę.
            Może się Pan z nim skontaktować, by uzupełnił wniosek do sądu o wezwanie Pana w charakterze świadka.
            W ten sposób będzie Pan mógł złożyć wyjaśnienia na rozprawie.

          • Kamil pisze:

            Witam
            Sprawa sie ciagle nie konczy chodz dla ubezpieczyciela chyba tak.
            Pani odwolujaca sie od mandatu jednak musi go zaplacic
            Jednak Ubezpieczyciel odpisal mi dzis ze nie wyplaci mi ubezpieczenia…

            To Mi Napisali
            Informujemy,
            że po rozpatrzeniu roszczeń zgłoszonych z tytułu umowy obowiązkowego ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych, w związku ze zdarzeniem z dnia 08.10.2015 w miejscowości podlaskie, Białystok,Białystok, 15-001, Białystok, Wiadukt Generała Maczka, w którym uszkodzony został pojazd marki FORD, o nr. rej
            BI,odszkodowanie nie może zostać przyznane.Na
            podstawie ustawy z dnia 22 maja 2003r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, UFG i PBUK, ubezpieczyciel przejmuje płatnośc odszkodowaniaza posiadacza lub kierowcę pojazdu,o ile zostanie bezspornie udowodnione, że ponosi on odpowiedzialność za zdarzenie i jest
            zobowiązany do naprawienia szkody. Uprzejmie informujemy, że wskazany przez Pana sprawca zdarzenia nie przyznaje się do spowodowania szkody .Zgodnie z art.16 ust. 1 Ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o działalności ubezpieczeniowej
            Po otrzymaniu zawiadomienia o zajściu zdarzenia
            losowego objętego ochroną ubezpieczeniową, w terminie 7 dni od dnia otrzymania tego zawiadomienia, zakład ubezpieczeń informuje o tym ubezpieczającego lub ubezpieczonego,jeżeli nie są oni osobami występującymi z tym zawiadomieniem, oraz podejmuje postępowanie dotyczące ustalenia stanu faktycznego zdarzenia, zasadności zgłoszonych roszczeń i wysokości świadczenia, a także informuje osobę występującą z roszczeniem pisemnie lub w inny sposób, na który osoba ta wyraziła zgodę, jakie dokumenty są potrzebne do ustalenia odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń lub wysokości świadczenia, jeżeli jest to niezbędne do dalszego prowadzenia postępowania. Uszkodzenia pojazdu zgłaszane do Proama znajdują się w przedniej częscico świadczy u najechaniu na tył pojazdu poprzedzającego. Informuję dodatkowo, iż zlecono także oględziny pojazdu wskazanego jako sprawca, które to potwierdzają. Zgromadzona dokumentacja, także rozmowy telefoniczne z drugim uczestnikiem zdarzenia nie dają podstaw do przyjęcia odpowiedzialności za szkodę powstałą w zdarzeniu. W związku z powyższym odszkodowanie nie może zostać wypłacone. Jednocześnie informujemy o możliwości dochodzenia roszczeń na drodze sądowej. Powództwo można wytoczyć albo według przepisów o właściwości ogólnej albo przed sąd właściwy dla miejsca zamieszkania lub siedziby poszkodowanego lub uprawnionego z umowy ubezpieczenia

            Co mam robic !! isc do sadu odpuscic pisac pismo jakies Prosze o pomoc ! Przeciez policja wskazala winnego czemu ja mam cierpiec bo ktos nie chce przyznac sie do winy … ewidentnie jest napisane nieprawidlowa zmiana pasa .

          • Szanowny Panie,

            w opisanej sprawie na pewno należy wnieść odwołanie do zakładu ubezpieczeń, by przyjął na siebie odpowiedzialność za zdarzenie.
            Sprawca czynu został ukarany mandatem, czy odmówił jego przyjęcia i toczy się przeciwko niemu postępowanie karne?
            Jeżeli postępowanie ciągle się toczy zakład ubezpieczeń może się wstrzymywać z przyjęciem odpowiedzialności do prawomocnego wyroku sądowego.

            Zawsze może Pan wytoczyć również powództwo cywilne przeciwko zakładowi ubezpieczeń już teraz.

          • Kamil pisze:

            Sprawca odwołał się od mandatu jednak sprawę przegrał i musi opłacić mandat wysłałem dla TU
            wyrok sadu.. i wtedy po 16 dniach wysłali mi to pismo.. twierdząc ze sprawca dalej się nie przyznaje.. Mimo iż policja okazała winnego.
            Czy jest jakiś formularz który mogę wypełnić czy lepiej iść do radcy prawnego który napisze to za mnie.A może Pan ma jakieś odwołanie którym mógłbym się podeprzeć pisząc swoje. Jeżeli tak proszę podesłać mi na maila.

  54. Lucas pisze:

    Witam, 10 listopada miałem stłuczkę. Przez swoją nie uwagę wjechałem w tył prawidłowo zatrzymującego się samochodu na światłach. Udało mi się odbić w lewo przez co szkody są mniejsze (otarliśmy się tylko rogami naszych aut). Pani pytała mnie czy wzywamy policję czy oświadczenie, jako że wina bez wątpienia moja wybrałem oświadczenie – nikomu nic się nie stało, nikt nie ucierpiał. Pod koniec spisywania oświadczenia Pani stwierdziła że wysokość mandatu powinienem Jej zapłacić, trochę mi się to nie spodobało, nic nie zapłaciłem oczywiście. Dzisiaj dzwoni, mówi mi co i jak pozałatwiała, no i doszła do sedna… Zadoścuczynienie że tak powiem… Nie zgodziłem się, ponieważ na takie wypadki płacę oc, przyznałem się do spowodowania kolizji, spisałem protokół itd. Pani oczywiście planuje zawiadomić policję, co mi może grozić? Wizyta na policji, mandat? Jak tak to jakiej wysokości? Poszkodowana chciała 500-600 zł

    • Szanowny Panie,

      opisane przez Pana zachowanie to jawny przykład wymuszenia i to ewentualnie Pan może zgłosić na Policję.
      Bardzo dobrze zrobił Pan nic jej nie płacąc, gdyż wszelkie roszczenia związane z wypadkiem pokrywa za Pana zakład ubezpieczeń.
      Jeżeli próby wymuszenia pojawią się znowu może je Pan spokojnie zignorować, lub zagrozić skierowaniem sprawy na policję.

  55. Daniel pisze:

    Dzień dobry, mam problem z ubezpieczycielem. Jakiś czas temu, stojąc na czerwonym świetle w rzędzie samochodów, zostałem „stuknięty” przez samochód, który stał za mną i mimo tego, że kilka aut przede mną jeszcze ciągle nie ruszyło (w tym ja), Pani za mną widząc zielone ruszyła i zatrzymała się na moim tylnym zderzaku, który od uderzenia pękł. Po kilku sekundach od zdarzenia wyszedłem z auta, obejrzałem co się stało, zrobiłem zdjęcie przodu auta, który we mnie uderzył i, w związku z tym, że nikt nie ucierpiał, zaproponowałem zjechanie na pobocze. Po zjechaniu zadzwoniłem na policję, która przyjechała po ponad 1,5 h i stwierdziła ewidentną winę Pani. Dostałem od policjantów druczek z numerem ubezpieczenia osoby winnej, a Pani mandat i punkty. Z druczkiem pojechałem do warsztatu zajmującego się bezgotówkowymi naprawami i podpisałem niezbędne dokumenty by warsztat mógł rozpocząć całą „papierologię” z firmą ubezpieczeniową sprawczyni i naprawę. Po kilku dniach zostałem umówiony na oględziny auta w warsztacie przez pracownika firmy ubezpieczeniowej sprawczyni. Mechanik obecny przy oględzinach wskazywał ewidentne i najbardziej typowe skutki takiej kolizji na moim aucie. Po kolejnych kilku dniach ubezpieczyciel wysłał do warsztatu kosztorys na kwotę niecałych 2000 zł, warsztat odwołał się od tej decyzji, argumentując, że mam wyłącznie części oryginalne i na takie powinny zostać wymienione wszystkie uszkodzenia. Warsztat wysłał również swoją wycenę – ok 3600 zł (zgodnie z cennikiem części oryginalnych). Ubezpieczyciel uznał te roszczenia. Umówiłem się w warsztacie na naprawę, a warsztat zamówił wszystkie części zamienne. Odstawiłem samochód do warsztatu, a dzień później pracownik warsztatu zadzwonił do mnie, że ubezpieczyciel przysłał mailem informację o zmianie decyzji i nie przyjęciu możliwości pęknięcia zderzaka w czasie zdarzenia (mimo tego, że we wcześniejszych 2 pismach uznali to). Ponoć została przeprowadzona korelacja szkód, ale już bez mojego auta. Obecna wycena szkód wynosi ok 600 zł. Posiadam kopie wszystkich pism, a pracownik ubezpieczyciela nie odpowiada na żadne z moich maili z prośbami o wytłumaczenie zaistniałej sytuacji. Przysłał tylko 2- linijkowego maila do warsztatu (nie do mnie), iż nie widzi powodu kolejnych oględzin oraz nie odpowiedział na moje pisemne żądanie zmiany likwidatora szkody. Co powinien teraz zrobić? Czy firma ubezpieczeniowej nie obowiązują podpisane przez nich samych pisma, w których zgodzili się na naprawę? Z góry dziękuję za odpowiedź.

    • Szanowny Panie,

      oczywiście że obowiązuje ich to co napisali i uznali, jednak stosują różne zagrywki, żeby opóźnić lub zmniejszyć wypłacane kwoty roszczeń.
      Proponuję zacząć od wysłania odwołania do zarządu TU, w którym opisze Pan dokładnie całą sprawę i zagrozi przekazaniem sprawy do rzecznika ubezpieczonych obecnie zwanego rzecznikiem finansowym. Powinno to pomóc w rozwiązaniu sprawy.

      Ostatecznością jest skierowanie sprawy do Sądu, gdzie na pewno uzyska Pan należne Panu świadczenia, jednak proces może trwać nawet ok. 1 roku.

  56. MM pisze:

    Witam serdecznie, błagam o pomoc gdyż moja sprawa wydaje się być beznadziejna…już nie wiem co robić.

    Generalnie sprawa wygląda tak:

    Z parkingu facet wycofywał autem, włączał się do ruchu, Nie zauważył mnie, ja już byłem na głównej alejce parkingu, jechałem prosto.Facet przyłożył mi w auto. Jechałem z dziewczyną on z kolegą więc są świadkowie.

    Od początku coś świrował,ściemniał, chciał później żeby jego wujek zrobił auto właściwie to da mi z 5 dych i tyle. Ja się nie zgodziłem, spisaliśmy oświadczenie.

    Po tym wszystkim rozjechaliśmy się a ja chciałem zgłosić szkodę. Aby douzupełnić dane, dzwoniłem do niego – głuchy telefon. Zostawiłem auto na warsztacie w celu naprawy bezgotówkowej. Przyjechał rzeczoznawca-wszystko ok a nagle informacja na warsztat,że facet nie zgadza się z okolicznościami i koniec.
    Zdenerwowany pojechałem na policję, jako ostateczność. Zostałem przesłuchany wraz z dziewczyną.

    Teraz na internecie jest – Status sprawy : zamknięta odmową.
    Dostałem pismo z generali gdzie piszą,że – sprawca szkody nie przyznaje się do winy, dodatkowo na miejsce zdarzenia nie została wezwana policja wobec czego jedynym słusznym stanowiskiem wydaje się być decyzja odmowna.

    To chore. Czyli ani oświadczenie, ani świadek, ani uszkodzenie auta nie mają znaczenia?
    Czyli na dobrą sprawę teraz ja mogę komuś wjechać w auto i się nie przyznać i nic mi nie zrobią… Brak słów. Nie wiem co robić jak się odwoływać aby sformułować jakieś pismo w odniesieniu do art.

    Druga sprawa to fakt czy do zdarzenia drogowego trzeba wołać policję? Gdy byłem na drogówce, Pani powiedziała mi ,że generalnie powoływanie policji na miejsce zdarzenia gdzie nikt nie ucierpiał na zdrowiu jest bezasadne. Teraz pokazałbym jej te pismo…

    Wydaje mi się ,że oświadczenie jest jakimś wyznacznikiem woli i powinno być prawomocne. Tak samo jak świadek. No i dalej trwa sprawa na policji.

    No i też gdzieś czytałem, że nie wiem czy ubezpieczyciel nie ma obwiązku wszcząć jakiegoś postępowania wyjaśniającego w razie czego zwołać biegłych.

    A sprawa już ciągnie się ponad miesiąc (od 17 października)

    Co mogę teraz począć?
    -oświadczenie spisane
    -mam świadka
    -uszkodzenie auta (tylni bok) wskazuje na to,że ewidentnie nie jest to moja wina
    -sprawa zgłoszona na policję
    -na parkingu jest monitoring ale nie wiem czy wyłapał zdarzenie, czy się nagrało bo nie mam dostępu do zapisów

    I nic. Facet się miga, a ja zostaję z rozwalonym autem.

    • Szanowny Panie,

      niestey jeżeli sprawca kolizji wykazuję złą wolę to nie ma możliwości, by błyskawicznie zakończyć postępowanie likwidacyjne.
      Nawet w przypadku wezwania policji, sprawca może nie przyjąć mandatu i wyjaśniać sprawę w sądzie, co może przedłużyć likwidację szkody nawet do 1 roku czasu.
      W sytuacji gdy na miejscu zdarzenia nie było policji sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana, gdyż nie ma jednoznacznych dowodów potwierdzających przebieg zdarzenia.
      Zakład ubezpieczeń teoretycznie ma obowiązek wyjaśnienia okoliczności sprawy jednak w praktyce mu na tym nie zależy i woli wydać decyzję odmowną, tym samym przerzucając ciężar udowodnienia okoliczności wypadku na osobę poszkodowaną.
      W Pańskiej sytuacji, jeżeli odwołanie do zakładu ubezpieczeń nie przyniesie efektu pozostaje niestety wyłącznie proces sądowy, by uzyskać należne Panu świadczenia.

  57. MM pisze:

    Witam serdecznie,
    piszę, ponieważ jesteście moją ostatnią deską ratunku.

    Generalnie sprawa wygląda tak:
    Z parkingu facet wycofywał autem, włączał się do ruchu, Nie zauważył mnie, ja już byłem na głównej alejce parkingu, jechałem prosto.Facet przyłożył mi w auto. Jechałem z dziewczyną on z kolegą więc są świadkowie.

    Od początku coś świrował,ściemniał, chciał później żeby jego wujek zrobił auto właściwie to da mi z 5 dych i tyle. Ja się nie zgodziłem, spisaliśmy oświadczenie.

    Po tym wszystkim rozjechaliśmy się a ja chciałem zgłosić szkodę. Aby douzupełnić dane, dzwoniłem do niego – głuchy telefon. Zostawiłem auto na warsztacie w celu naprawy bezgotówkowej. Przyjechał rzeczoznawca-wszystko ok a nagle informacja na warsztat,że facet nie zgadza się z okolicznościami i koniec.
    Zdenerwowany pojechałem na policję, jako ostateczność. Zostałem przesłuchany wraz z dziewczyną.
    Dostałem pismo z generali gdzie piszą,że – sprawca szkody nie przyznaje się do winy, dodatkowo na miejsce zdarzenia nie została wezwana policja wobec czego jedynym słusznym stanowiskiem wydaje się być decyzja odmowna.

    To chore. Czyli ani oświadczenie, ani świadek, ani uszkodzenie auta nie mają znaczenia?
    Czyli na dobrą sprawę teraz ja mogę komuś wjechać w auto i się nie przyznać i nic mi nie zrobią… Brak słów. Nie wiem co robić jak się odwoływać aby sformułować jakieś pismo w odniesieniu do art.

    Druga sprawa to fakt czy do zdarzenia drogowego trzeba wołać policję? Gdy byłem na drogówce, Pani powiedziała mi ,że generalnie powoływanie policji na miejsce zdarzenia gdzie nikt nie ucierpiał na zdrowiu jest bezasadne. Teraz pokazałbym jej te pismo…

    Wydaje mi się ,że oświadczenie jest jakimś wyznacznikiem woli i powinno być prawomocne. Tak samo jak świadek. No i dalej trwa sprawa na policji.

    No i też gdzieś czytałem, że nie wiem czy ubezpieczyciel nie ma obwiązku wszcząć jakiegoś postępowania wyjaśniającego w razie czego zwołać biegłych.

    A sprawa już ciągnie się ponad miesiąc (od 17 października).

    Bardzo proszę o pomoc!

    • Szanowny Panie,

      niestey jeżeli sprawca kolizji wykazuję złą wolę to nie ma możliwości, by błyskawicznie zakończyć postępowanie likwidacyjne.
      Nawet w przypadku wezwania policji, sprawca może nie przyjąć mandatu i wyjaśniać sprawę w sądzie, co może przedłużyć likwidację szkody nawet do 1 roku czasu.
      W sytuacji gdy na miejscu zdarzenia nie było policji sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana, gdyż nie ma jednoznacznych dowodów potwierdzających przebieg zdarzenia.
      Zakład ubezpieczeń teoretycznie ma obowiązek wyjaśnienia okoliczności sprawy jednak w praktyce mu na tym ni zależy i woli wydać decyzję odmowną, tym samym przerzucając ciężar udowodnienia okoliczności wypadku na osobę poszkodowaną.
      W Pańskiej sytuacji, jeżeli odwołanie do zakładu ubezpieczeń nie przyniesie efektu pozostaje niestety wyłącznie proces sądowy, by uzyskać należne Panu świadczenia.

  58. witam mam pytanie :
    będąc sprawcą kolizji drogowej jadąc prawą stroną nie wiem z jakiego powodu moj
    samochód zjechał na lewą strone pod jadący prawidłowo samochód ciężarowy
    w skutek czego odbiłem sie od samochodu ciężarowego i zostałem obrócony o 360 stopni uderzając w jadący
    z tyłu kolejny pojazd w wyniku czego mój samochód został całkowicie skasowany.
    Decyzja policji zawierała m/in słowa . mogły zaistnieć dwie przyczyny techniczna
    i pozatechniczna . Pozatechniczna została wykluczona została techniczna ponieważ
    ostatecznie stwierdzono ze przyczyną była opona która została rozerwana.
    Ubezpieczyciel odmówił wypłaty odszkodowania uczestnikowi wypadku z samochodu ciężarowego z powodu braku sprawcy.Dlatego zostałem poinformowany ,że jeżeli nie zapłacę określonej kwoty odszkodowania sprawa zostaje skierowana do sądu.
    Proszę o informacje jak w takim wypadku postąpić z góry bardzo dziekuję

    • Szanowny Panie,

      żeby udzielić Panu dokładnej odpowiedzi potrzebuję informacji, kto żąda od Pana takiej zapłaty?

      Generalnie nie musi się Pan przejmować, gdyż w takich wypadkach na podstawie zawartej przez Pana umowy ubezpieczenia OC samochodu, odpowiedzialność za spowodowane przez Pana szkody ponosi zakład ubezpieczeń.
      W każdym przypadku to on musi być pozwany, a nie Pan.
      Nawet jeżeli drugi kierowca wytoczy przeciwko Panu powództwo cywilne to i tak na zasadzie dopozwania do sprawy wstąpi zakład ubezpieczeń i to on będzie odpowiadał materialnie za szkodę.

  59. Anna pisze:

    Witam serdecznie

    Dziś rano doszło do zdarzenia drogowego z moim udziałem. Jechałam w mieście po drodze dwupasmowej. Zatrzymałam się przed przejściem dla pieszych. Chwilę później zostałam uderzona w tylny zderzak przez inne auto. Podczas zderzenia kierowca odbił w lewo przez co uszkodzenia to: jego przedni zderzak i lewy reflektor i błotnik oraz mój tylny zderzak (głównie z prawej strony). Przez chwilę Pan wraz ze swym pasażerem chciał się dogadać, ale po namyśle zdecydował się jednak wezwać policję. Po przybyciu funkcjonariuszy policji Pan stwierdził, że zajechałam mu drogę. Policja orzekła, że na to wskazują też uszkodzenia na samochodach. Zorientowałam się jednak, że na budynku obok jest monitoring. Policja po obejrzeniu nagrania (u prywatnej osoby) stwierdziła, że winny jest tamten Pan. On jednak nie przyznał się do winy. W związku z tym policjanci poinstruowali, że sprawa będzie miała swój dalszy ciąg w sądzie. Od właścicieli kamery chciałam uzyskać kopię nagrania i wtedy dowiedziałam się , że policja nie zabezpieczyła nagrania ani nie wzięła kopii. Ja kopii od właściciela również nie dostałam. Chciałabym uzyskać informację jakie kroki powinnam dalej wykonać.
    Martwi mnie mocno ta cała sprawa…

    • Szanowna Pani,

      Policjanci widzieli nagranie, więc będą o tym mogli zaświadczyć w sądzie.
      Dobrze byłoby jednak uzyskać samemu kopie nagrania i dodatkowo złożyć wniosek dowodowy na policję, by zabezpieczyli to nagranie we własnym zakresie.

  60. justyna pisze:

    witam kilka dni temu wyjezdzalam z ulicy podporzdkowanej skrecalam w prawo i wlaczylam sie do ruchu ale musialam ustapic pieszym na pasach .Pojazd z tylu uznal ze to nie bylo wlaczenie sie do ruchu bo jechal na drodze z pierszenstwem i minal mnie na przejsciu dla pieszych uszkadzajac mi auto oczywiscie sobie tez twierdzac ze to moja wina.Wzielam wine na siebie choc po przyjezdzie do domu maz stwierdzil ze niejest pewny czy wina jest calkowicie moja po obejrzeniu filmu z kamery sam0chodowej czy moge sie gdzies z tym gdzies odwolac i ile mam czasu ?

    • Szanowna Pani,

      jeżeli sprawa zakończyła się spisaniem oświadczenia, może Pani wysłać do swojego ubezpieczyciela informację, że nie przyjmuje Pani na siebie odpowiedzialności i dodatkowo wysłać film z kamery. Zakład ubezpieczeń powinien we własnym zakresie wyjaśnić sytuację i jeżeli stwierdzi, że to nie jest Pani wina odmówi w Pani imieniu wypłaty odszkodowania drugiemu kierowcy.

  61. Barbara P. pisze:

    Witam,
    Proszę o podpowiedź co do dalszego postępowania z mojej strony w poniższej sprawie. Wycofując z miejsca parkingowego w stronę, gdzie z nikim i z niczym nie kolidowałam mój samochód został uderzony w boczne, tylne drzwi przez samochód, który również wycofywał z miejsca parkingowego, ale praktycznie z przeciwnej strony. skutkiem zdarzenia uszkodzony został tylko mój samochód. Obawiając się błędnej oceny sytuacji, która mogłaby niekorzystnie wpłynąć na wynik zdarzenia poprosiłam o przyjazd policji. Policja stwierdziła, że wina jest po obu stronach, gdyż to jest parking i uszkodzenia są pokrywane wzajemnie tj. moje szkody pokrywa ubezpieczalnia drugiego kierowcy, a szkody drugiego samochodu pokrywa moja ubezpieczalnia. Otrzymaliśmy mandaty wysokości 200 zł. Po kilku tygodniach przyszło pismo, że oszacowana kwota odszkodowania podzielona na połowę. Czy tak być powinno?

    • Szanowna Pani,

      Ubezpieczyciel uznał, że każdy z Państwa przyczynił się w 50% i tyle odszkodowania wypłacił. Reszty można dochodzić z polisy AC samochodu.
      Ewentualnie jeżeli nie zgadzają się Państwo z decyzją zakładu ubezpieczeń można wnieść od niej odwołanie, jednak jeżeli przyjeli już Państwo mandaty od policji to ciężko będzie wykazać brak przyczynienia.

  62. Edyta pisze:

    Witam. Przeczytałam cały wątek i nadal jestem w kropce:-), tzn. nie wiem od czego zacząć postępowanie? Otóż, drugiego dnia Nowego Roku, byłam uczestniczką kolizji drogowej na terenie Niemiec:-( Przejeżdżałam przez skrzyżowanie (mając zielone światło) jednym z dwóch pasów przeznaczonych do jazdy na wprost-konkretnie prawym. Zbliżając się do skrzyżowania, widziałam, że z prawej strony na pasie do skrętu w prawo stoi auto przed sygnalizatorem z zieloną strzałką. Gdy mijałam już skrzyżowanie, kierowca z prawoskrętu ruszył autem, skutkiem czego doszło do zarysowania zderzaków: u mnie prawy tył, u niego lewy przód. Zatrzymałam auto w bezpiecznej odległości za skrzyżowaniem, za mną zaparkował drugi kierowca. No i się zaczęło. Z wypasionego auta wysiadła majętna „Tubylka”:-) Moja znajomość języka niemieckiego jest słaba, ale zrozumiałam, że Pani powiedziała, że jej auto jest bardzo drogie. Pani zadzwoniła po Policję, której coś barwnie zrelacjonowała. Funkcjonariusze, którzy przyjechali na miejsce zdarzenia w moim łamanym języku ojczystym zadali mi pytanie, czy rozumiem po niemiecku. Odpowiedziałam, że nie. No więc zaczęliśmy rozmawiać na migi, tzn. ja zademonstrowałam jak doszło do zdarzenia. Pani z drugiego auta krzyczała, że to moja wina, że muszę patrzeć i że to ja stuknęłam w jej auto. Próbowałam wytłumaczyć Pani, że miała zieloną strzałkę i że to ona powinna ustąpić pierwszeństwa,a nie wymuszać, bym na skrzyżowaniu zjeżdżała na lewy pas, jak to sugerowała. Nasze polsko-niemieckie rozmówki przerwał policjant, który zażądał dokumentów od obu uczestniczek. Po czym funkcjonariusz udał się do radiowozu, gdzie spisał dane. Następnie wydano nam po jednym egzemplarzu UNFALLMITTEILUNG z zaznaczeniem opcji „Ordnungsnummern frei gewahlt”, danymi osobowymi uczestników kolizji, data, godzina, miejsce. Nie podpisywałam żadnego dokumentu. Żadna z nas nie dostała też mandatu. Policja się pożegnała, Pani wykrzykując coś do mnie wsiadła do swego auta, ja do swego i każdy pojechał w swoją stronę. To znaczy ja do domu analizować swoją sytuację:
    1. mój ubezpieczyciel nie przyjął zgłoszenia, bo „nie ma reprezentanta w Niemczech”? czy, gdzie i w jakim terminie mam zgłosić kolizję?
    2. Policja nie ustaliła sprawcy, nikt nie dostał mandatu, czy powinnam czuć jakieś zagrożenie ze strony Pani zza Odry? na co powinnam się przygotować?
    3. czy dokument, który otrzymałam od policji to notatka z miejsca zdarzenia, czy powinnam wystąpić o wydanie jakiejś dodatkowej informacji sporządzonej przez policję?
    4. czy jeżeli na miejscu zdarzenia policja nie wskazała sprawcy, może go wskazać np. podczas rozmowy z rzeczoznawcą, biegłym reprezentującym stronę niemiecką?

    • Szanowna Pani,

      dokument, który Pani dostała jest odpowiednikiem polskiej Notatki Policyjnej z miejsca zdarzenia.
      Powinna mieć tam Pani zapisany numer rejestracyjny obu samochodów i ich polisy.
      Resztę czynności należy robić przez zakład ubezpieczeń sprawcy. TU w ramach likwidacji szkody powinien przeprowadzić postępowanie wyjaśniające i wydać decyzję odnośnie swojej odpowiedzialności. Druga strona musi zrobić tak samo przed Pani zakładem ubezpieczeń.

  63. Gregeli pisze:

    Witam,
    Miesiac temu uczestniczylem w kolizji w ktorej przez policje zostalem uznany sprawca. Od poczatku nie zgadzalem sie.z ustaleniem policji, lecz pod wplywem stresu i sugestii policjanta przyjalem mandat. Niestety nie zgadzam sie z tym, wrecz przeciwnie, uwazam ze do.kolizji doszlo przez lekkomyslnosc drugiego uczestnika kolizji, ktory najpierw mnie wyprzedzil tuz przed skrzyzowaniem (zajmowalem lewy pas ) a nastepnie gwaltowanie zahamowal bo chcial wykonac manewr zawracania, gdzie na tym skrzyzowniu jest to niedozwolone. Dla.mnie sytuacja klarowna, policjant stwierdzil inaczej powolujac sie na swoje argumenty. Otrzymalem dokumenty od TU gdzie jestem wskazany jako sprawca itp.
    Czy jezeli zaznacze w.nich ze nie poczuwam sie do odpowiedzialności cywilnej za kolizje i wskaze jako sprawce.drugiego uczestnika co moze mnie czekac? Powinnienwm napisac odwolanie do TU i prosic o ustalenie winy za kolizje? Jezeli sprawa pojdzie do sadu czy jezeli przegram to bede obciazony kosztami sadowymi? Czy zglaszac szkode w Tu drugiego kierujacego? Prosze o rade.
    Pozdrawiam,

    • Szanowny Panie,

      jeżeli przyjął Pan mandat to przyjął Pan również na siebie winę za spowodowanie kolizji. Na odwołanie mandatu jest 7 dni po tym czasie niestety nie ma Pan już możliwości wycofać się z tego i odmówić przyjęcia odpowiedzialności.

      Teoretycznie może Pan zgłosić szkodę do TU drugiego kierowcy, a następnie pozwać go do sądu cywilnego, jednak w tej sytuacji w mojej ocenie ma Pan niewielkie szanse powodzenia.
      W przypadku przegrania procesu cywilnego zostanie Pan obciążony kosztami proce i zastępstwa prawnego TU.

  64. Piotrek pisze:

    Witam.
    Kilka dni temu byłem uczestnikiem kolizji drogowej. Kiedy zbliżałem się do łuku jezdni, będąc jeszcze na prostym odcinku drobi z naprzeciwka wyjechał nagle pojazd. Przekraczając oś jezdni wjechał częściowo na mój pas ruchu uszkadzając swoim lusterkiem moje lewe lusterko. Kobieta kierująca pojazdem nie zatrzymała się na miejscu zdarzenia. Ja natychmiast zawróciłem i udałem się za kobietą. Jechałem za sprawcą około 2 kilometrów, kobieta próbowała mnie zgubić. Po około 2 kilometrach zatrzymała swój pojazd we wjeździe na teren jakichś magazynów. Zatrzymałem obok samochodu sprawcy. Zapytałem kobiety dlaczego uciekła z miejsca zdarzenia, dlaczego nie zatrzymała się. Powiedziałem, że uszkodziła moje lusterko. Od razu kobieta wyszła z propozycja dogadania się, gdyż jak twierdziła śpieszyła się gdzieś i chciała szybko odjechać. W rozmowie przyznała, że uderzyła w mój pojazd ale cyt. „jej się tylko złożyło lusterko”. Zaproponowała mi 200zł za uszkodzenie lusterka. Ponieważ lusterko miało pękniętą obudowę, na której też widać zarysowania powłoki lakierniczej, a także uszkodzoną szybę kierunkowskazu- część obudowy odpadła, uznałem ,że jest to zbyt mała kwota, aby doprowadzić je do stanu poprzedniego. Następnie kobieta nalegała na spisania oświadczenia, prosiła abym nie wzywał policji. Ponieważ nie mieliśmy przy sobie kartki w sklepie, kupiła zeszyt w pobliskim sklepie po czym przystąpiliśmy do sporządzania oświadczenia. Cały czas w/w telefonowała jednak do sowich „doradców”-męża, mechanika itp. W czasie spisywania oświadczenia kobieta odmówiła podania nr polisy, nr vin, w dalszym ciągu chciała jednak spisać jakieś oświadczenie, nie podając jednak danych swojego pojazdu i nr polisy. Następnie zaczęła kombinować, że „polecą jej zniżki” i nie poda nr polisy. Nie widząc wyjścia z sytuacji wezwałem policję będąc przekonany o swojej niewinności. Zaznaczam, że warunki nie były rewelacyjne. Jezdnia była częściowo oblodzona a na poboczu leżał śnieg. Przed łukiem jezdni stał znak „roboty drogowe” po czym następny z ograniczeniem prędkości. Ponieważ nigdzie się nie spieszyłem jechałem bardzo powoli bezpośrednio przy prawej krawędzi jezdni.
    Zadzwoniłem więc w obecności sprawcy na policję, a tam dyżurny nie widząc miejsca zdarzenia po moim krótkim opisie powiedział, że będzie współwina. Kobieta usłyszawszy to zaczęła mnie wyzywać od oszustów, krzyczeć że ją chciałem naciągnąć i że to jest współwina. Na miejsce przyjechał patrol, kobieta wszystkiego się wyparła, powiedziała że ja nalegałem na oświadczenie, że ją chciałem naciągnąć, że jestem oszust itd. Od razu uznali współwinę. Potem wspólnie z patrolem pojechaliśmy na miejcie zdarzenia. Po drodze kobieta wskazała niewłaściwy łuk drogi jako miejsce zdarzenia, a ja miejscu tłumaczyła, że mijała koleiny na łuku. Moje tłumaczenia że wyjeżdżając z łuku przekroczyła oś jezdni nie trafiły do policjantów. Przejeżdżając przez miejsce zdarzenia, nie zatrzymali nawet radiowozu, nikt się nie pofatygował aby sprawdzić gdzie leżą odłamki lusterka.
    Stwierdzono współwinę, gdyż zdanie policjanta pewnie oboje zjechaliśmy zbyt blisko osi jezdni. Zaproponowano zarówno mnie jak i kobiecie mandaty po 250zł i 6pkt. kobieta zadowolona przyjęła mandat, ja nie moglem się jednak zgodzić z uznaniem mojej winy. Nikt mnie jednak nie słuchał. Nie przyjąłem więc mandatu, co wyraźnie nie było na rękę panu policjantowi.
    Proszę o radę jak mogę walczyć o udowodnienie swojej niewinności i zarazem odszkodowanie za uszkodzenie lusterka? Zaznaczam ze kobietą, na siedzeniu pasażera jechała druga kobita obie w wieku około 50-60lat, której danych nie spisano. Ja na swoje nieszczęście jechałem sam. Czy i jakie wnioski dowodowe mogę złożyć. Jak to się dla mnie może zakończyć, jakie mam możliwości, jak wyglądają procedury związane z odmowa przyjęcia mandatu. Pozdrawiam

    • Szanowny Panie,

      niestety w tej sytuacji sprawa wygląda tak jak przedstawił to policjant. Przy zderzeniu lusterkami zazwyczaj orzekana jest współwina. Fakt, że policja nie zebrała dowodów z miejsca zdarzenia dodatkowo komplikuje całą sytuację.
      Ciężko będzie w tej sytuacji wykazać Panu że było inaczej, gdyż nie ma Pan nawet świadków na potwierdzenie zdarzenia.

  65. Witam
    Posiadam auto z wypożyczalni gdzie są trzy punkty:
    „1. ubezpieczenie przedmiotu najmu obciąża wynajmującego w przypadku wystąpienia szkody w przedmiocie najmu i odmowy ubezpieczyciela co do zapłaty odszkodowania
    2. szkody komunikacyjne powstałe podczas użytkowania pojazdu do wartości 500zł netto wyliczonej wg systemu audatex najmujący jest zobowiązany pokryć na podstawie wystawionej na niego aktury vat.
    3.za szkody komunikacyjne wyrządzone na najmowanym pojeździe z winy najemcy o wartości naprawy powyżej 500zł wyliczonej wg systemy audatex wynajmujący obciąży najemcę akturą z tytułu udziału włassnego w kwocie 1500netoo niezależnie od wysokości szkody.”

    Auto zostało zarysowane na parkingu pod blokiem, zorientowałem się po nocy tzn. wieczorem jak stawiałem wszystko było dobrze na drugi dzień chcąc pojechać samochodem zauważyłem otarcie. Brak jakichkolwiek danych sprawcy. Czy do powstałej szkody muszę wezwać policję i czy bez sprawcy zostanę zakwalifikowany do pkt 2 czy już 3ciego?

    • Szanowny Panie,

      jeżeli nie znajdzie się sprawca to niestety najprawdopodobniej tak.
      Daltego zawsze przy wypożyczeniu samochodu jest Panu oferowane dodatkowe ubezpieczenie.

      Oczywiście może Pan również naprawić szkodę we własnym zakresie przed zdaniem samochodu do wypożyczalni.

  66. Piotr pisze:

    Dobry Wieczór,

    Kilka dni temu brałem udział w niegroźnej kolizji drogowej występując w roli sprawcy. Niestety przy włączaniu się do ruchu nie zauważyłem innego, prawidłowo jadącego samochodu w wyniku czego został lekko przerysowany jego bok. Wina jest po mojej stronie z czym nie dyskutuję, potwierdziłem to własnoręcznym podpisem na oświadczeniu jako sprawca kolizji. Policja nie była wzywana.

    Poszkodowany twierdzi, że nie dokonał jeszcze zgłoszenia szkody w TU i podaje wartość naprawy na podstawie „własnej” wyceny z propozycją zapłaty przeze mnie konkretnej kwoty a tym samym dokona rezygnacji ze zgłoszenia. Twierdzi, że zwróci mi oryginał oświadczenia i będzie po sprawie.

    Jestem skłonny rozważyć tę propozycję by zachować pełne składki, ale boję się, że poszkodowany przyjmie pieniądze a następnie zgłosi szkodę z mojego OC.
    Czy można się na taką okoliczność jakoś skutecznie zabezpieczyć ??
    Nawet jeśli pisemnie potwierdzi, że przyjął gotówkę i nie dokona zgłoszenia – może kiedyś posłużyć się kopią pierwotnego oświadczenia. Dobrze myślę ?

    Z góry dziękuję za pomoc.
    Pozdrawiam.

    • Szanowny Panie,

      jeżeli ma Pan takie wątpliwości, najlepiej będzie przy przekazaniu gotówki sporządzić oświadczenie, w którym zapisze Pan, że przekazane pieniądze stanowią pełne odszkodowanie i zadośćuczynienie za szkody poniesione w wyniku zdarzenia z dnia ……… i że poszkodowany z tego powodu zrzeka się wobec Pana wszelkich roszczeń wynikających z tego zdarzenia.

      Warto zawrzeć tam również takie dane poszkodowanego jak PESEL i nr dowodu osobistego.

      W ten sposób powinien być Pan odpowiednio zabezpieczony przed przyszłymi roszczeniami ze strony poszkodowanego.

  67. Karol pisze:

    Witam serdecznie.Przejdę od razu do setna sprawy.Pracowałem jako kierowca ciężarówki dwa tygodnie w firmie transportowej.Nie doczekałem się umowy o pracę więc z niej zrezygnowałem.Podczas tego okresu na firmowym parkingu kierowca drugiej ciężarówki cofając wjechał w moją ciężarówkę.Spisaliśmy oświadczenie które pisał sam sprawca przyznając się do winy i opisując przebieg zdarzenia, był także jeden świadek który też się podpisał na oświadczeniu.Po 3 miesiącach zostałem wezwany na policję w celu złożenia zeznań z przebiegu zdarzenia.Sprawca odwołał oświadczenie prawdopodobnie a pracodawca dochodzi swoich praw w sądzie.Jeśli sprawca zdarzenia odwołał oświadczenie i ma już swoich nowych przekupionych świadków a świadek wpisany w oświadczeniu zmienił zeznania albo powie że nie pamięta co wtedy było co może mi grozić od sądu i pracodawcy?Czy będę kolejną ofiarą chorego systemu w Polsce?Proszę o wyczerpującą odpowiedź i z góry dziękuję.

    • Szanowny Panie,

      Panu w tej sytuacji nie powinno nic grozić ani od sądu ani od pracodawcy.
      Po pierwsze wszystkie szkody związane z ruchem pojazdu mechanicznego są naprawiane z polisy OC pojazdu, a więc przez zakład ubezpieczeń.
      Po drugie jeżeli pracodawca pozwolił Panu pracować bez jakiejkolwiek umowy to złamał w tym wypadku przepisy prawa pracy i sam może ponieść z tego tytułu konsekwencje, więc również nie powinien kierować do Pana żadnych roszczeń.

  68. Piotr pisze:

    Witam serdecznie,
    bardzo bym prosił o Pana pomoc i sugestie w następującej sprawie.

    W zeszły piątek samochód zastępczy mojej znajomej z powodu czy to wady hamulca ręcznego czy „amnezji” stoczył się na miejskim parkingu na zaparkowany za nim motor. Ten się przewrócił i lekko poobdzierał na 3 elementach. Szkód w samochodzie nie ma żadnych nawet zadrapania na lakierze (nasunięcie nastąpiło na spodnią część- nie lakierowaną zderzaka).

    Znajoma boi się o konsekwencje z racji tego, że jest to samochód zastępczy. Nie chce zaś ponosić kosztów z własnej kieszeni. Sprawa się o tyle komplikuje, że jest to mój sąsiad i mnie z kolei zależy na dobrych relacjach. Sąsiad we własnym zakresie wyceniał prace na 2500 zł i wolałby aby dać mu te pieniądze bezpośrednio. Wg niej to dość wygórowana cena jak na motor z 2007 roku o wartości rynkowej max 6500zł.

    Chcę jej pomóc i uzyskać poradę. Czy ma to bezwzględnie zgłosić to do firmy z której otrzymała samochód zastępczy i próbować szkodę naprawić z OC własnie tego samochodu? Wg umowy jaką zawarła wiąże się to z wezwaniem Policji i zapewne jakimś mandatem dodatkowo kwestia ile sobie ta firma zażyczy..? Dodatkowo w umowie ma klauzulę, że Klient ponosi również koszty udziału własnego w kwocie 2000zł w przypadku zawinionych przez siebie napraw powypadkowych samochodu niepodlegających rozliczeniu z OC sprawcy. Przypominam na samochodzie żadnych oznak nie ma. Jakie kwotowe konsekwencje mogą tutaj być? Zastanawia się nad tym czy może próbować to załatwić z polisy OC swojego prywatnego samochodu gdzie liczy się z tym, że u swojego aktualnego ubezpieczyciela straci rabat i podniosą jej składkę? Myślała też o podpisaniu równoległego zaświadczenia o zrzeknięciu się dodatkowych roszczeń w związku z tym tematem. Wreszcie zastanawia się czy próbować dogadać się z sąsiadem i zbijać cenę – opcja jakiej wolałbym szczerze mówiąc uniknąć ze względu na to, że może to pogorszyć sąsiedzkie relacje.

    Bardzo proszę o wszelkie sugestie.
    Z góry dziękuję i pozdrawiam,

    • Szanowny Panie,

      W tego typu sytuacjach zawsze najlepszym rozwiązaniem jest ugodowe zakończenie sprawy. Jeżeli chodzi o obtarcia trzech elementów, to w mojej ocenie kwota 2.500 zł powinna zostać zweryfikowana przez Pana w okolicznym warsztacie i na tej podstawie powinien Pan rozpocząć negocjacje z sąsiadem.

      Z perspektywy czysto finansowej, najlepsza byłaby opcja z przyjęciem szkody na OC swojego samochodu, jednak w praktyce jest to niezgodne z prawem i może być podstawą do zarzutu o wyłudzenie odszkodowania.

      Jeżeli samochód zastępczy nie ma uszkodzeń to firma nie powinna naliczyć kary umownej z tego tytułu jednak, szczegółowe ustalenia zawarte są w umowie i bez jej analizy ciężko mi udzielić wyczerpującej odpowiedzi.

  69. Asia M pisze:

    Witam serdecznie.
    Opiszę sytuację jaka spotkała mojego ojca. Otóż na początku stycznia mój tata jadąc do pracy miał kolizję z autem jadącym z naprzeciwka. Lekkie otarcie zderzaka przód, zbita lampa. Niestety auto taty popchnięte uderzeniem, było wtedy bardzo ślisko, śnieg itp uderzyło bokiem w drzewo, co spowodowało wgięcie słupka i dachu. Zaskoczeniem było to że sprawcą okazał się brat mojego męża, który na co dzień mieszka ponad 200km od nas. Ofiar nie było, droga dwupasmowa, więc zrobili zdjęcia spisali oświadczenia. Tata jest bardzo wrażliwy na punkcie swego auta, więc natychmiast zgłosił szkodę, przyjechał pan z ubezpieczalni wszystko pospisywał, sfotografował uszkodzenia, nawet miejsce kolizji i po około tygodniu przyszło pismo o wstępnej wypłacie odszkodowania. Tylko trzeba było poczekać na zbieżność opisu zdarzenia sprawcy.
    I tu pojawia się najlepsze. Dziś odwiedził nas Pan z towarzystwa i dosadnym tonem stwierdził, istnieją nieścisłości z zeznaniami sprawcy, że tata chce dopuścić się próby wyłudzenia odszkodowania i stwierdził, że skoro jest to brat zięcia to cała to zdarzenie jest maskaradą. Groził odpowiedzialnością karną do trzech lat i dał do zrozumienia, że są oni nawet w stanie to udowodnić.Siedział z tatą i rozmawiał ponad godzinę. Tata podpisał jakieś oświadczenie, że zrzeka się odszkodowania i i pan miłym głosem powiedział do widzenia. Na odchodne zgubił ciekawą kartkę z tytułem ” Jak przeprowadzać rozmowy z osobami poszkodowanymi/sprawcami zdarzeń losowych. I jest tu z piętnaście punktów ,jak prowadzić rozmowę, próbować wymusić określone zachowanie, sprytnie dobierać słowa tak aby zeznający mylił się we własnych słowach. itp. Moje pytanie do Pana to co z tym mamy zrobić, samochód taty stoi uszkodzony a przecież mój tato ma prawie 50 lat i na pewno nie jest oszustem?

    • Szanowna Pani,

      opisana przez Panią sytuacja to kolejny przykład nieuczciwej praktyki stosowanej przez zakładu ubezpieczeń, mającej na celu uniknięcie wypłaty należnego odszkodowania. W praktyce na takie zachowania również powinien być odpowiedni artykuł kodeksu karnego.
      Wracając do praktycznych aspektów całej sprawy to należy wystosować pismo wskazujące iż wycofują się Państwo ze skutków podpisanego oświadczenia, z uwagi na fakt, iż ojciec został wprowadzony w błąd lub nawet że w skutek podstępu podpisał oświadczenie. Do pisma warto załączyć kopie dokumentu, który Państwo znaleźli.

  70. Hania pisze:

    Witam serdecznie
    Sytuacja jaka mi się przytrafiła miała miejsce 23 grudnia 2015 pod budynkiem sklepu na nieoznaczonym parkingu, wyglądała ona następująco. Chcąc wykonać manewr cofania w celu znalezienia wolnego miejsca parkingowego, obejrzałam się przez tylna szybę upewniając się czy aby nie stoi za mną inny pojazd, będąc tego pewna zaczęłam manewr cofania zachowując szczególną ostrożność (mój pojazd znajdował się równolegle do budy ku sklepu). Po przejechaniu około 2 metrów pojazd zaparkowany prostopadle do budynku sklepu nagle wyjechał w wyniku czego doszło do kontaktu między pojazdami doprowadzając do ich uszkodzeń. Zaznaczam, że w chwili kontaktu oba pojazdy były w ruchu. Uszkodzenia okazały się niewielkie, ponieważ w moim przypadku został zarysowany i lekko pęknięty zderzak, a w przypadku tamtego kierowcy pęknięty kołpak i zarysowane nadkole.
    Po całym zdarzeniu byłam w takim szoku, że nawet nie wiedziałam co się dzieje wyszłam z samochodu i pierwsze co zrobiłam do wzięłam winę na siebie nie sprawdzając nawet czy faktycznie była ona moja, jedyne co chciałam to jak najszybciej wrócić do domu. Kierowca tamtego auta wykorzystał moją panikę był również bardzo zgodny, aby nie wzywać policji co teraz uważam było moim błędem. Usunęliśmy auta na bok i zaczęliśmy negocjacje z korzyścią dla niego w wyniku czego zostały spisane jedynie moje dane i numer polisy ( nie zostało spisane żadne oświadczenie). Podany mi został tylko numer telefonu, który wzięłam w celu upewnienia się w ubezpieczalni jak wygląda utrata zniżek i w razie czego dogadanie się między sobą. Ponieważ był to okres świąteczny wszelkie działania przeze mnie podjęte zostały pod koniec grudnia. Dzwoniąc do kierowcy tamtego pojazdu nie uzyskałam z jego strony żadnej odpowiedzi ( nie odbierał). Po nowym roku ponownie próbowałam się skontaktować, w celu dogadania się. Podczas tej rozmowy kierowca poinformował mnie, że całą sprawę zgłosił już do mojej ubezpieczalni, pytając go czy nie ma możliwości dogadania się i naprawy jego auta stwierdził, że jeśli jest możliwość tego anulowania to nie ma problemu. Na drugi dzień zadzwoniłam z informacją , że jest taka możliwość, jednocześnie mówiąc czy jest możliwe spotkanie w celu naprawy jego auta i tutaj zaczął się problem. Kierowca stwierdził, że nie chce robić z siebie idioty i niczego odwoływać nie chce też aby auto naprawiał mu ktoś kogo nie zna mówiąc mi a raczej rozkazując by ten ktoś przyjechał i mu to wycenił nie wiem po co ? Na dodatek zostałam zwyzywana od nieumiejętnie jeżdżących mówiąc że sprawa ma zostać tak jak jest i tak zakończyła się nasza rozmowa. Po całym zajściu kilka dni później przyszły papiery z ubezpieczalni. Wszystko wypełniłam opisałam całą szkodę jak powyżej tutaj przy czym po konsultacji ze znajomymi, którzy stwierdzili że tamten kierowca wykorzystuje moją naiwność zakreśliłam, iż nie spowodowałam wypadku o czym świadczą ślady na aucie, które wskazują że to tamten kierowca we mnie wjechał. Papiery zostały przeze mnie wysłane. Jak się okazuje ubezpieczalnia najwidoczniej nie wypłaciła tamtemu kierowcy odszkodowania, ponieważ od wczoraj zaczął do mnie dzwonić po nieodebraniu telefonu napisał smsa z informacją, ze prosi o pilny kontakt, ponieważ chodzi o stłuczkę i jeśli się nie odezwę skieruje sprawę do sądu mając przy tym świadków. Moje pytanie więc brzmi czy po takim czasie kierowca tamtego pojazdu może skierować sprawę do sądu, a jeśli tak czy grożą mi jakieś konsekwencje skoro zrobiłam wszystko co do mnie należało, a nie ponoszę odpowiedzialności za decyzje ubezpieczalni. Czy jest coś co w takim przypadku mogłabym zrobić ?
    Bardzo proszę o wszelkie sugestie
    z góry dziękuję i pozdrawiam.

    • Szanowna Pani,

      w takiej sytuacji skierowanie sprawy do sądu byłoby bardzo problematyczne, gdyż nie ma dowodów zdarzenia.
      W każdym przypadku, w którym po stłuczce nie jest wzywana policja, generalnie nie wiele można zrobić jeżeli jeden z uczestników odwołuje swoje oświadczenie.
      Oczywiście w takiej sytuacji to zakład ubezpieczeń musi zbadać okoliczności zdarzenia i podjąć decyzję odnośnie swojej odpowiedzialności.

  71. mk pisze:

    Witam serdecznie.
    Pokrótce przedstawiam problem.
    Zdarzenie miało miejsce w sierpniu 2015 roku. Wjechałem na parking przy sklepie wydzieloną drogą gdzie po lewej i prawej stronie urządzone były miejsca dla postoju pojazdów. Ponieważ po dojechaniu do końca drogi nie było tam wolnych miejsc, zdecydowałem się cofać i podczas manewru cofania po tym samym torze jazdy, z miejsca parkingowego tyłem wyjechał pojazd z którym się zderzyłem. Miejsce zderzenia na moim samochodzie to prawy róg tylnego zderzaka, jego lewy róg tylnego zderzaka.
    Po kolizji spisaliśmy oświadczenie w którym wyjeżdżający z miejsca postojowego przyznał, że kolizja nastąpiła z jego winy. Świadkiem zdarzenia była moja żona (podpisała oświadczenie), sprawca nie ma świadków. Odstawiłem samochód do autoryzowanego serwisu w celu dokonania naprawy (serwis współpracuje z moim ubezpieczycielem i podpisałem cesję) i zgłosiłem szkodę do mojego ubezpieczyciela w celu likwidacji szkody w tzw. odwróconym OC z polisy sprawcy. Po przeprowadzeniu likwidacji mój ubezpieczyciel w listopadzie odmówił wypłaty odszkodowania ze względu na to, że sprawca nie potwierdził okoliczności zdarzenia tzn. napisał że on nie był w ruchu swoim pojazdem i to ja uderzyłem w jego pojazd. W międzyczasie serwis, przed wydaniem decyzji odmownej przez mojego ubezpieczyciela, dokonał naprawy pojazdu.
    Pytanie:
    1.Czy mój ubezpieczyciel należycie przeprowadził wyjaśnienie okoliczności zdarzenia (nie chciał oświadczenia sprawcy),
    2.Czy sprawca w ten sposób skutecznie wycofał się z oświadczenia o jego winie,
    3.Serwis zażądał teraz zapłaty za naprawę, czy słusznie gdyż dokonał naprawy przed wydaniem decyzji przez ubezpieczyciela,
    4.Jakie powinienem podjąć działania, uwzględniając minimalne negatywne skutki dla mnie, aby sprawca bądź jego ubezpieczyciel zapłacili za naprawę mojego pojazdu.

    • Szanowny Panie,

      oczywiście należy przesłać oświadczenie sprawcy do Pańskiego ubezpieczyciela wraz z odwołaniem, w którym podniesie Pan że sprawca przyznał się do winy i nie ma podstaw do odmowy wypłaty odszkodowania.
      Serwis przed przyjęciem samochodu do naprawy zapewne dał Panu do podpisania oświadczenia, że w przypadku odmowy wypłaty przez ubezpieczyciela zobowiązuje się Pan pokryć koszty naprawy, więc ma podstawę by dochodzić od Pana ich zwrotu.
      Jeżeli ma Pan AC może Pan w międzyczasie zgłosić by koszty naprawy były pokryte z polisy AC, do czasu wyjaśnienia sprawy odpowiedzilnści z OC.

  72. Damian pisze:

    Witam 2 grudnia byłem na automatycznej myjni samochodowej „Statoil” gdy myjnia zakończyła mycie otworzyły się drzwi zauważyłem że samochód jest cały porysowany a w rolce myjącej wisi antena samochodowa od razu poszedlem do pracownika stacji który zobaczył porysowany samochód i antene która jest wkręcona w rolkę po czym zamknął myjnie (mam dwóch świadków którzy przy tym byli) . wypisał mi oświadczenie że takie zdarzenie miało miejsce zapytałem go czy zrobić zdjęcia samochodu i anteny która wisi w rolce powiedział mi że nie ma takiej potrzeby i napisał na tym oświadczeniu „nie było trzeba robić zdjęć” pod czym się podpisał i postawił pięczątek „statoil”. następnego dnia zadzwonił do mnie kierownik stacji żebym przyjechał to wypisze mi „zgłoszenie szkody z tytułu ubezpieczenia oc” jak i powiedział tak i zrobił wypisał oświadczenie wszystko ok złożyłem wszystko do ubezpieczyciela wraz ze wszystkimi dokumentami jakie posiadam lecz niestety po miesiącu dostałem odmowe wypłaty odszkodowania po czym statoil wysłał kolejne odwołanie w tej sprawie lecz decyzja ubezpieczyciela została podtrzymana . Pojechałem po raz kolejny na stacje pracownik wraz z kierownikiem wypisali mi dwa oświadczenia że taka sytuacja miała miejsce i to potwierdzają moich dwóch świadków również napisało takie oświadczenie wysłałem to do ubezpieczyciela ale oni niestety dalej podtrzymują swoją decyzje nie widząc tu swojej odpowiedzialności .. i tu moje pytania . czy pozew do sądu mam składać na ubezpieczyciela ?? (ERGO HESTIA) czy na statoil ponieważ pracownik napisał że nie ma potrzby robienia zdjec a to mogło być kluczowym dowodem .jakie są szanse na wygranie tej sprawy i ile może to potrwać ? czy jeżeli wygram sprawe moge starać sie o jakieś odsetki ? przez to że samochód jest głęboko porysowany zaczeła w tych miejscach wychodzić rdza a ja niestety nie posiadam swoich pieniędzy na pomalowanie całego samochodu

    • Szanowny Panie,

      pozew do sądu musi Pan skierować przeciwko zakładowi ubezpieczeń.
      Dochodzić w nim może Pan roszczenia wraz z odsetkami od 31 dnia po dniu zgłoszenia szkody do zakładu ubezpieczeń.
      Sprawa sądowa może trwać ok. 1 roku.
      Jeżeli zleci Pan sprawę profesjonalnemu pełnomocnikowi to z tego tytułu po wygranej sprawie również może Pan dochodzić zwrotu kosztów zastępstwa procesowego.

  73. Przemek pisze:

    Witam
    A co w przypadku, gdy sprawca zapomniał w oświadczeniu zasugerować, że wina jednak była obustronna i posiada dowód w postaci nagrania zdarzenia. Mianowicie omijając pojazdy nieprawidłowo zaparkowane „sprawca” nie zauważył przygotowującego się do parkowania prostopadłego tyłem i zaczął manewr omijania. „poszkodowany” lewym narożnikiem tylnego zderzaka otarł prawe drzwi pasażera. dlaczego obustronna. przy wykonywaniu manewru omijania trzeba zachować szczególną ostrożność, zarówno przy parkowaniu. czy „sprawca” w takim przypadku może złożyć takie wyjaśnienia, które uniewinnią „sprawcę” i wina będzie obustronna czy sprawa, że tak powiem jest przegrana…

    Pozdrawiam

    • Adwokat Mariusz Stelmaszczyk pisze:

      Witam,

      wszystko zależy od tego o jakim postępowaniu rozmawiamy – karnym albo cywilnym. Jeżeli jest to postępowanie karne Sąd Pana nie może ukarać za przyczynienie się, ponieważ art. 86 KW wprost przewiduje, że Kto, nie zachowując należytej ostrożności, powoduje zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym… Przepis ten nie przewiduje odpowiedzialności za przyczynienie się. Natomiast jeżeli chodzi o odszkodowanie za uszkodzony pojazd to Sąd cywilny jak najbardziej będzie brał pod uwagę przyczynienie się do zaistniałej szkody. Dla przykładu jeżeli Pana zachowanie przyczyniło się do kolizji drogowej w np. 20%, wówczas odszkodowanie będzie pomniejszone o taki procent.

  74. Rafał pisze:

    Witam!
    Miałem wypadek samochodowy w który był spowodowany z mojej winy! jechałem z kolegą który dostał obrażeń cielesnych ale nie groźnych. była policja a kolege wzieła karetka. I moje pytanie jest; jak napisać oświadczenie aby sprawa zakończyła się mandatem?Kolega wyraża z godę na napisanie takiego wniosku, oraz nie ma żadnego żalu do mnie za obrażenia które ma.
    Z góry dziękuję za odpowiedz.

    • Adwokat Mariusz Stelmaszczyk pisze:

      Witam,

      wszystko zależy od tego jakie obrażenia poniósł Pana kolega. Jeżeli doznał on obrażeń powyżej 7 dni, wówczas Pana czyn był przestępstwem spowodowania wypadku drogowego z art. 177 par 1 kk. Natomiast jeżeli Pana kolega doznał obrażeń poniżej 7 dni, to popełnił Pan wykroczenie spowodowania zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Jeżeli rozmawiamy o wykroczeniu to na przesłuchaniu na Policji powinien Pan od razu powiedzieć funkcjonariuszowi, że się Pan przyznaje oraz prosi o wystawienie mandatu karnego, który od razu Pan podpisze i sprawa będzie zakończona. Natomiast jeżeli policjant oświadczy, że musi sprawę skierować do Sądu to po złożeniu wniosku o ukaranie przez funkcjonariuszy, powinien Pan wysłać do Sądu wniosek o wydanie wyroku nakazowego z zaproponowaną przez Pana karą grzywny. Do Pańskiego wniosku jak najbardziej może Pan załączyć oświadczenie kolegi, który nie ma do Pana żadnych roszczeń aby Sąd zobaczył, ze pojednał się Pan z pokrzywdzonym. Jeżeli Sąd wyda wyrok nakazowy i nikt nie złoży sprzeciwu, wówczas sprawa będzie zakończona. Sąd wydając wyrok nakazowy nie wzywa Pana na termin posiedzenia. Wyrok taki otrzyma Pan listem poleconym na wskazany przez Pana adres do korespondencji.

  75. Piotr pisze:

    Szanowni Państwo,

    Miałem kolizję, sprawca kolizji zbiegł z miejsca, mam spisane numery rejestracyjne oraz został zabezpieczony monitoring z miejsca zdarzenia. Właściciel pojazdu nie przyznaje się do winy twierdząc, że to nie on kierował i że nie wie komu udostępnił samochód. Policja skierowała właśnie wniosek o ukaranie do sądu (przeciwko właścicielowi). Czy w takiej sytuacji mogę już teraz żądać od zakładu ubezpieczeń sprawcy naprawienia szkody w ramach jego OC, czy czekać na rozstrzygnięcie sądu w kwestii winy, i co w sytuacji, gdy nie uda się ustalić personaliów osoby kierującej tamtego dnia. Czy w takiej sytuacji można domagać się wypłaty odszkodowania wyłącznie na podstawie moich zeznań i dowodu z monitoringu?

    Pozdrawiam
    Piotr

    • Adwokat Mariusz Stelmaszczyk pisze:

      Witam,

      sytuacja, w której się Pan znalazł nie wymaga prawomocnego wyroku karnego stwierdzającą winę kierowcy samochodu. Proszę pamiętać, że za szkody związane przez samochód odpowiada jego właściciel, a co za tym idzie ubezpieczyciel, u którego była wykupiona polisa OC. W związku z powyższym choćby jutro może Pan wystąpić do zakładu ubezpieczeń z żądaniem wypłaty odszkodowania. Oczywiście w zgłoszeniu musi Pan załączyć jak najwięcej dowodów takich jak na przykład monitoring, który wskazuje, że to nie Pan był winny całego zajścia. Oczywiście ubezpieczyciel może próbować zasłaniać się niewiedzą kto prowadził pojazd i jeżeli wydałby decyzję odmowną, wówczas należy złożyć odwołanie. Natomiast jeżeli odwołanie nie pomoże, to jak najszybciej należy kierować pozew do Sądu w celu uzyskania odszkodowania za kolizję drogową.

  76. Roman ### pisze:

    Witam
    U mnie sytuacja przedstawia sie Inaczej niż u większości z państwa , 29 stycznia 2016 doszło do kolizji, poruszając sie droga zacząłem wyprzedzać auto jadące przedemna w tym samym kierunku podałem lewy kierunkowskaz i zacząłem wyprzedzać gdy byłem juz na równi z pojazdem który wyprzedzałem ten nagle skrecił w lewo (na swoja posesje) uderzając w prawą stronę Mojego auta: drzwi prawe przednie i tylne, tylny zderzak, tylna prawa Felga,i dostrzec mozna było gołym okiem przestawioną tylnią óś uszkodzenia u niego (sprawcy) lewy przedni narożnik auta.(Dodam ze na drodze tej nie ma zakazu wyprzedzania, nie ma lini ciągłych inaczej rzecz ujmując można wyprzedzać)
    Na moje „NIESZCZĘŚCIE” kierowca jest mi znany i spisaliśmy tylko Oświadczenie bez wzywania POLICJI w którym przyznał sie do winy ze ponosi odpowiedzialność za kolizje, gdyż nie podał kierunkowskazu mówiącego o jego zamiarze skretu w lewo nie patrzac w lusterko wykonał manewr skretu w wyniku czego doszło do kolizji.
    rzeczoznawca składał mi wizyte 2 razy pierwszy raz u mnie drugi w warsztacie z powodu tylnej osi gdyz tylko na podnośniku mogł dokonać fotografii uszkodzen
    po 2 tyg. SPRAWCA KOLIZJI dostał listownie pismo które musiał wypełnić i odesłać do ubezpieczalni, poproszono go aby opisał miejsce, sytułacje, uszkodzenia obu pojazdów i opisał całe zdarzenie jak do tego doszło, wiec zrobił o co prosili opisał szkody obu aut. miejsce i sytułacje
    WSZYSTKO TAK JAK NA OSWIADCZENIU WRAZ Z PRZYZNANIEM SIE SPRAWCY DO WINY . po czym odesłał pismo do ubezpieczalni. wierze ze tak było bo widziałem i mam ksero tego dokumentu.DODAM ZE MAMY TEGO SAMEGO UBEZPIECZYCIELA P-;-Z-;-U
    po blisko 30 dniach dostałem decyzje o nie przyznaniu Mi odszkodowania w którym UZASADNIONO ze z materiału zgromadzonego w aktach szkody wynika ze wine za przedmoitowe zdarzenie ponosze JA czyli poszkodowany który wyprzedzał pojazd skrecajacy na swoja posesje .
    mam wiec pytanie czy ubezpieczyciel celowo wystosował pismo obarczajac mnie wina skoro Sprawca DWUKROTNIE przyznał sie do winy po to żeby wprowadzić zamieszanie.
    O jakie dokumenty i do kogo musze sie zgłosić? czy moge poprosić ubezpieczyciela o akta i materiały na podstawie którym podjeli decyzje o nie przyznaniu mi Odszkodowania??
    i czy uzasadnienie odmowy odszkodowania które dostałem od ubezpieczyciela to nie ŻENADA i smiech na sali. w oczach P;-Z-;U poszkodowany jest winny, a Sprawca uniewinniony gdyż skrecał na swoja posesje??????????
    co mam jeszcze zrobić co i do kogo pisać jakich dok. żądać

    Prosze niech mi to ktoś jakoś wyjaśni

    • Adwokat Mariusz Stelmaszczyk pisze:

      Witam,

      zgodnie z art. 16 ust. 4 ustawy o działalności ubezpieczeniowej ma Pan pełne prawo do wglądu w akta szkodowe. Najlepiej jest wystąpić z takim wnioskiem do ubezpieczyciela, od którego domaga się Pan odszkodowania załączając czystą płytę CD w celu nagrania akt oraz w celu przyspieszenia całej procedury. Natomiast co do samej odmowy zakładu ubezpieczeń to należy sporządzić odwołanie od decyzji wskazując w uzasadnieniu dlaczego ubezpieczyciel podjął nieracjonalną decyzje, skoro materiał dowodowy wprost przewiduje, że to nie Pan jest sprawcą kolizji. Dodatkowo dla poparcia swoich argumentów może Pan załączyć prywatną opinię biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych jeżeli będzie dla Pana korzystna. Jednakże jeśli takie argumenty nie poskutkują, wówczas pozostaje tylko Panu skierowanie sprawy na drogę postępowania cywilnego o odszkodowanie. W pozwie powinien Pan wykazać, że był Pan pokrzywdzonym w całym zajściu i wyłącznym sprawcą jest kierowca drugiego samochodu a decyzja odmowna jest zupełnie bezzasadna.

  77. Anna pisze:

    Witam. Niedawno byłam w moim pierwszym przekonaniu sprawcą stłuczki. Wyjeżdżałam z podporządkowanej, skręcałam w lewo. Główną drogą jechał sznur samochodów, ale samochód zwolnił skręcając w tę drogę, z której ja wyjeżdżałam. Zaczęłam skręcać. W tym momencie zza skręcającego samochodu wyjechał drugi, omijając pierwszy i wyjeżdżajac na drugi pas. Auto pojawiło się nagle.Uderzyłam. Nie spisaliśmy oswiadczenia. W przekazie pocztowym napisałam, że uznaję szkodę z dn. Po analizie przez męża i po udaniu się na miejsce, wyszło, że to nie moja wina. Co teraz ?

    • Adwokat Mariusz Stelmaszczyk pisze:

      Witam,

      jeżeli po przeanalizowaniu sprawy uznała Pani, że nie jest sprawcą kolizji powinna Pani poinformować firmę ubezpieczeniową, do której drugi kierowca zwrócił się z żądaniem wypłaty odszkodowania. Może Pani także od razu o tym fakcie poinformować kierowcę drugiego pojazdu, który brał udział w stłuczce, że wycofuje Pani swoje oświadczenie. Dodatkowo jeżeli posiada Pani dane według Pani sprawcy i nr jego polisy OC, może Pani zgłosić swoje żądanie o wypłatę odszkodowania. Oczywiście taki przebieg wydarzeń może spowodować u ubezpieczyciela odmowę wypłaty odszkodowania, natomiast jeżeli jest Pani pewna, że sprawcą kolizji nie była Pani złożyć pozew cywilny do Sądu o wypłatę odszkodowania.

  78. Janusz pisze:

    Witam. Ja mam problem z Wartą , sprawa toczy się od stycznia 2015.Sprawca kolizji nie przyjął mandatu sprawa oparła się o sąd rejonowy i apelacyjny. W obu sądach wygraliśmy i jak tylko dostaliśmy prawomocny wyrok wysłaliśmy kopie do warty(grudzień 2015).Warta nie wypłaci odszkodowania z powodu że nie podajemy kto jest sprawcą tylko że sąd nas uniewinnił. Ubezpieczenie informowało że też zwróci się do sądu (25,01,2016)od tej daty minęło tyle czasu że powinni dostać informacje kto jest winny kolizji. Dzisiaj (30,03,2016)odpisali ponownie że nadal nie mają potwierdzenia sprawcy. Ile warta ma czasu na wypłatę należnego mi odszkodowania? Co jeszcze mogę zrobić aby to przyśpieszyć?( dla mnie to jest proste skoro sprawa toczy się między panem a i b i wygrywa b to a jest winny nie ma tam pana c)

    • Adwokat Mariusz Stelmaszczyk pisze:

      Witam,

      z Pana opisu wynika, że Warta stosuje standardowe metody w celu uniknięcia odpowiedzialności. W związku z powyższym, jeżeli do dnia dzisiejszego nie ma Pan żadnej decyzji, wówczas pozostaje złożyć skargę do biura rzecznika ubezpieczonych, w której powinien Pan opisać całą sytuację. Proszę pamiętać, aby odpis skargi wysłać do ubezpieczyciela do wiadomości aby zobaczył, że zna Pan swoje prawa. Po drugie jeżeli sprawa tyle trwa i nie ma żadnej decyzji pozostaje złożenie pozwu cywilnego do Sądu o odszkodowanie. W pozwie powinien Pan wykazać wszelkie dowody wskazujące na Pana rację. Po złożeniu pozwu może się okazać, że Warta zmieni swoje stanowisko i wypłaci należne Panu odszkodowanie. Jeżeli nie, to pozostaje Panu walka przed Sądem, co może być długie aczkolwiek owocne.

  79. adpok pisze:

    Witam,
    Dnia 23 grudnia 2015 miałem stłuczkę. Podczas manewru wyprzedzania pojazd skręcił w lewo bez upewnienia się oraz kierunku, przez co wypadłem z drogi i uderzyłem w słupek. Uszkodzony został przedni zderzak, szyba czołowa, boczne zderzaki oraz prawe drzwi. Ze sprawcą podpisaliśmy stosowne oświadczenie, że przyznaję się do winy i opisaliśmy cale zdarzenie. Zgłosiłem sprawę do TU Gothaer 12 stycznia 2016r. Po kilku dniach pojawił się rzeczoznawca z którym spisaliśmy wszelkie niezbędne informacje, zrobił zdjęcia mojego pojazdu oraz miejsca zdarzenia (było niedaleko). Dostałem wycenę z którą się zgodziłem, a następnie pojawiły się „schody”. 9 lutego TU przysłało list, w którym poinformowali mnie, że do zakończenia procesu likwidacji niezbędne jest oświadczenie sprawcy potwierdzające okoliczności zdarzenia. Mamy 1 kwietnia, z mojej strony wykonanych kilka telefonów do TU oraz próby nawiązania kontaktu ze sprawcą pod adresem zamieszkania ((początkowo obiecywał, że wyśle potwierdzenie, jednak tego nie zrobił)obecnie brak kontaktu). Gothaer ze swojej strony wysłał do tej pory 2 monity do sprawcy, na które nie otrzymali odpowiedzi. 12 kwietnia mija termin wyznaczony w liście od TU (90 dni) na wyjaśnienie okoliczności.

    Moje pytanie brzmi co mogę zrobić aby mieć pewnośc, ze uzyskam odszkodowanie?

    Czy jeśli uda mi się skontaktować ze sprawcą mogę z nim sporządzić osobne oświadczenie lub dostarczyć inny formularz, w razie jakby sprawca zgubił ten, który wysyła TU?

    Co jeśli w terminie 90 dni TU nie otrzyma potwierdzenia od sprawcy?
    Na jakiej podstawie decyzja może być odmowna, jeśli z mojej strony dopełniłem wszelkich starań lub co jeszcze mogę zrobić?

    • Adwokat Mariusz Stelmaszczyk pisze:

      Witam,

      odpowiadając na Pana pytania to oczywiście ubezpieczyciel zawsze może odmówić wypłaty odszkodowania. Natomiast aby to zrobić musi wykazać, że do zdarzenia nie doszło lub nie jest on zobowiązany do wypłaty odszkodowania. Natomiast musi Pan wiedzieć, że to ubezpieczyciel ma obowiązek wykazać, że np stłuczka drogowa była spreparowana. W mojej ocenie jeżeli ubezpieczyciel wyda decyzję odmawiającą odszkodowanie, wówczas oczywiście należy sporządzić odwołanie. Odwołanie powinno być de facto kontrargumentem na uzasadnienie decyzji odmawiającej, natomiast na dzień dzisiejszy ciężko jest stwierdzić czy ubezpieczyciel odmówi, a jak tak to na jakiej podstawie. Niezależnie od tego w przypadku decyzji odmownej zawsze może Pan złożyć pozew do Sądu o odszkodowanie. Praktyka zawodowa wskazuje, że po złożeniu pozwu firmy ubezpieczeniowe są bardziej skore do załatwienia sprawy w sposób ugodowy co może spowodować szybsze zakończenie sprawy. Jednakże jak ubezpieczyciel dalej będzie podtrzymywał swoje stanowisko i nie będzie się poczuwał do wypłaty odszkodowania, wówczas pozostaje droga Sądowa i tam wykazywanie swoich racji.

      • adpok pisze:

        Witam,
        Dziękuję za odpowiedź. Jak się okazało 12 kwietnia ((terminie wskazanym jako maksymalny (90dni)) zostało mi przyznane odszkodowanie. Pojawił się następny problem – mianowicie TU wypłaciło tylko 50% kwoty, ponieważ uznali mnie za współwinnego spowodowania kolizji, co oczywiście jest śmieszne i niedorzeczne. W jaki sposób mogę „odzyskać” drugą połowę? Czy wystarczy pismo wystosowane bezpośrednio przez moją osobę z wezwaniem do zapłaty czy powinien to zrobić radca prawny? Czy jednak nieunikniona w takiej sytuacji będzie sprawa sądowa? W internecie wyczytałem, że tego typu (słabe) ubezpieczalnie bardzo często próbują naciągnąć poszkodowanego, stwierdzając jego współwinę w kolizji i łatwo z tej sytuacji wyjść. Rozprawa jak i adwokat to kosztowne i długotrwałe rozwiązania czego jak wiadomo chciałbym uniknąć. Z drugiej jednak strony chciałbym wyjść z tej sytuacji obronną ręką do czego mogło by się przyczynić odszkodowanie z uwagi na długi termin zwłoki oraz inne problemy tworzone przez TU. Czy wezwanie do zapłaty wystarczy, czy lepiej jednak skierować sprawę do sądu? Bezpośrednio przez swoją osobę czy jednak skorzystać z pomocy radcy prawnego? Co najlepiej zrobić w takiej sytuacji?

        • Szanowny Panie,

          TU musi uzasadnić, dlaczego przyjęło Pańskie przyczynienie i to w wysokości aż 50%.
          Od przedstawionej argumentacji oczywiście można złożyć odwołanie i to powinien być pierwszy krok z Pańskiej strony.
          Jeżeli dowołanie nie przyniesie oczekiwanego rezultatu pozostaje złożenie powództwa do sądu.

  80. Rafał W. pisze:

    Witam !
    Spotkała mnie następująca sytuacja.
    Mój samochód został uszkodzony w wyniku kolizji.
    Wina sprawcy była ewidentna: cofając uderzył w mój samochód, który nie był w ruchu.
    Sprawca nie kwestionował swojej winy. Udostępnił mi wszystkie niezbędne do zgłoszenia szkody dokumenty i złożył oświadczenie na piśmie w którym opisał zdarzenie, wraz ze szkicem sytuacyjnym, opisał widoczne uszkodzenia mojego samochodu i potwierdził, że winnym zdarzenia jest on.
    W związku z tym nie wezwano Policji.
    Biegły wysłany przez ubezpieczyciela dokonał oględzin samochodu i sporządził kosztorys z którym ja się zgodziłem.
    Po kilkunastu dniach otrzymałem decyzję w sprawie wypłaty odszkodowania na kwotę mniejszą niż wynikająca z opinii rzeczoznawcy.
    Do decyzji dołączono nową opinię, uwzględniającą tylko jedno z dwóch uszkodzonych miejsc. Uszkodzone są zderzak i błotnik i tak było w pierwszej opinii i kosztorysie.
    W zmienionych dokumentach jest tylko zderzak, a co do błotnika wskazano, że jego uszkodzenie jest bez związku ze zdarzeniem.
    Wskazano też, że weryfikacja stanowiska nastąpiła w związku z informacjami uzyskanymi od sprawcy. Twierdzi on, że uszkodził jedynie zderzak, a błotnika nie.
    Co robić w takiej sytuacji ?

    • Adwokat Mariusz Stelmaszczyk pisze:

      Witam,

      w takiej sytuacji powinien Pan wnieść odwołanie od decyzji ubezpieczyciela, w której powinien Pan wskazać błędy jakie popełnił. Jak dobrze rozumiem sprawca wykroczenia stwierdził sam uszkodzenia w Pana aucie oraz podpisał się pod tym. Jeżeli tak było, wówczas należy jeszcze raz taki dokument przesłać ubezpieczycielowi i wnosić o wypłatę całości odszkodowania. Jeżeli odwołanie nie poskutkuje to należy się zastanowić czy nie złożyć do Biura Rzecznika Ubezpieczonych skargę na ubezpieczyciela, z którym walczy Pan o odszkodowanie wysyłając ową skargę do wiadomości firmy ubezpieczeniowej. W skardze należy opisać, że sprawa jest jasna, ponieważ sprawca przyznał się do wszystkich uszkodzeń a ubezpieczyciel to w sposób nieuzasadniony kwestionuje. Po tej czynności jeżeli ubezpieczyciel twardo będzie stał na swoim stanowisku pozostaje pozew do Sądu o odszkodowanie. W pozwie powinien Pan wykazać, że uszkodzenia w Pana pojeździe powstały na skutek kolizji, na podstawie której domaga się Pan odszkodowania. Dla pewności może Pan zlecić prywatną opinię biegłego, który potwierdzi Pana rację. Oczywiście koszt biegłego zwróci Panu druga strona w przypadku wygrania sprawy.

  81. Tadeusz pisze:

    Witam,
    Miałem podobną sytuację jak tobii11
    (post z dn.18 kwietnia 2015 o 21:25 )
    W trakcie wyprzedzania pojazdu sprawcy, który chcąc ominąć cofający do posesji samochód MPK zajechał mi drogę przekraczając oś jezdni. Stłuczka, uszkodzone lewe koło mojego pojazdu wskutek uderzenia o krawężnik (na tyle w pobieżnej ocenie niegroźnie, że mogłem jechać) porysowany i pofałdowany prawy błotnik. Sprawca się nie zatrzymał, pojechałem za nim i na miejscu na jego prośbę nie wezwałem policji, gdyż szkoda nie wyglądała groźnie.( jak się później okazało, to oprócz wgniecenia felgi zapaliła się kontrolka ABS) Spisaliśmy protokół, gdzie przyznał winę. Po zgłoszeniu szkody mając obawy bezpieczeństwo jazdy poprosiłem o auto zastępcze, które mi przyznano na 7 dni. Po oględzinach rzeczoznawcy, który to nie zajął stanowiska co do jezdności pojazdu w dniu 30.03.2016 zawnioskowałem do TU o dodatkowe badania techniczne w celu ustalenia stanu technicznego układu jezdnego i aby uniknąć zbędnych kosztów korzystać z własnego samochodu, gdyż termin przyjęcia do naprawy w ASO VW jest odległy. W odpowiedzi otrzymałem stanowisko Pani prowadzącej likwidację szkody: cyt. „towarzystwo ubezpieczenie nie ponosi odpowiedzialności i nie pokrywa kosztów związanych z oczekiwaniem na możliwość przyjęcia pojazdu do naprawy.” W tej sytuacji zażądałem gwarancji na piśmie, że w świetle oceny stanu technicznego wykonanej przez ich rzeczoznawcę mogę bezpiecznie się poruszać swoim samochodem. W odpowiedzi otrzymałem: cyt. „Firma ubezpieczeniowa nie wydaje żadnych gwarancji i oświadczeń odnośnie sposobów i jakości napraw.” W następnym dniu, kończył się 7-dniowy czas wynajmu samochodu, nieoczekiwanie dostałem tel. z wypożyczalni, że wynajem zostaje przedłużony o kolejne 7 dni oraz zaraz po tym wycenę TU z prośbą: cyt. „w załączniku przesyłam kosztorys do w/w szkody. Jednocześnie proszę o przesłanie dyspozycji do wypłaty odszkodowania”. Po mojej odmowie przyjęcia odszkodowania z uwagi na wg mnie za rażąco niską i przekazaniu pełnomocnictwa dla ASO zaczęły się schody. ( a nie mając jasności co do stanu pojazdu na lawecie na własny koszt dostarczyłem poj. do ASO) Otóż po wycenie kosztów naprawy przez ASO, TU wstrzymało przyjęcie odpowiedzialności tłumacząc się brakiem potwierdzenia okoliczności przez sprawcę. (od momentu zgłoszenia szkody minęło 15 dni) ubiegając się przy tym o dodatkowy kontakt ze sprawcą i to dwukrotnie: cyt.1 „skierowano do niego pismo pocztą tradycyjną na podany przez poszkodowanego adres. Jeśli dysponują Państwo dodatkowymi danymi kontaktowymi do sprawcy zdarzenia będę wdzięczna za ich udostępnienie”.cyt.2″w związku z zaistniałą szkodą konieczne jest by sprawca zdarzenia potwierdził jego okoliczności na druku TUZ TUW pocztą tradycyjną lub elektroniczną, stąd też moje zapytanie czy dysponuje Pan dodatkowym kontaktem do sprawcy.” (jest 06.04.2016) Nie mając takiego, a i z braku uprawnień odpowiedziałem przecząco wysyłając uzyskane przed wysłaniem e-maila ponowne odręcznie sporządzone przez sprawcę oświadczenie o przyznaniu winy i potwierdzeniu okoliczności (15 dni po zdarzeniu). Decyzji odmownej co prawda jeszcze nie ma, ale moje dziwi fakt ubiegania się o dodatkowy w moim odczuciu nieoficjalny kontakt ze sprawcą. W obawie ……ponownie dotarłem do sprawcy 08.04.2016, który potwierdził wysłanie oświadczenia i dodatkowo ponownie odtworzył treść na druku TU i jestem w posiadaniu takiego oświadczenia. Wczoraj 08.04.2016 na moje pytanie, jaki jest status przedmiotowej szkody i zwróceniu uwagi na to, że ze w dniu 31.03.2016 dostałem decyzję o przesłanie dyspozycji do wypłaty odszkodowania. Otrzymałem odpowiedź: cyt.1” oczekujemy na przesłanie potwierdzenia okoliczności zdarzenia przez wskazanego sprawcę, bez takiego potwierdzenia TUZ TUW nie przyjmie odpowiedzialności za powstałą szkodę.” Oraz: cyt.2 „W dniu 31.03.2016 o godzinie 10:28 został do Pana przesłany kosztorys naprawy pojazdu wraz z prośbą o przesłanie dyspozycji do wypłaty odszkodowania co nie świadczy o przyjęciu odpowiedzialności przez TUZ TUW.”
    Nie wiem, co mam teraz robić, TU nie potwierdziło odpowiedzialności, zakwestionowało kosztorys i technologię napraw lakierniczych, ASO nie przystępuje do naprawy, zamierza od 11.04.2016 naliczać opłatę parkingową, w dodatku już poniosłem koszty i nie sądzę aby to był koniec wydawania pieniędzy gdyż nawet w sytuacji wycofania samochodu z ASO i skierowaniu sprawy do sądu powstałe już koszty w ASO będę musiał pokryć i na chwilę obecną jestem bez samochodu (zastępczy musiałem oddać w dniu 06.04.2016.
    Proszę o pomoc
    Pozdrawiam

    • Adwokat Mariusz Stelmaszczyk pisze:

      Witam,

      niestety Pana przykład pokazuje jak niechlubnie mogą działać firmy ubezpieczeniowe aby doprowadzić do niewypłacenia odszkodowania. Niemniej jednak jest kilka sposobów aby odzyskać utracone pieniądze. Po pierwsze powinien Pan przed wydaniem jakiekolwiek decyzji złożyć pismo ponaglające ubezpieczyciela do niezwłocznego wydania decyzji. Po drugie w tym piśmie powinien Pan jeszcze raz opisać całą sytuację, że wszelkie niezbędne dokumenty są już złożone i ich działanie ma na celu tylko opóźnienie wypłacenia odszkodowania. Dodatkowo jeżeli jest Pan rozczarowany działaniami ubezpieczyciela może Pan złożyć do Biura Rzecznika Ubezpieczonych skargę na ubezpieczyciela, a którym walczy Pan o odszkodowanie wysyłając ową skargę do wiadomości firmy ubezpieczeniowej. Jeżeli Pan dostanie decyzję odmową, wówczas jak najszybciej należy sporządzić odwołanie, w uzasadnieniu którego powinien Pan wskazać dlaczego ubezpieczyciel się pomylił wydając decyzję. Natomiast jeżeli i to nie poskutkuje, wówczas pozostaje sporządzenie i wysłanie do Sądu pozwu o odszkodowanie. W pozwie tym może Pan wnosić nie tylko o odszkodowanie ale również o wszelkie koszty, które Pan poniósł w związku ze szkodą jak dla przykładu koszty lawety. Może Pan także wnosić o utracone zarobki w związku z niemożnością posiadania samochodu. Doświadczenie zawodowe wskazuje, że po złożeniu pozwu ubezpieczyciel bardziej jest skory do załatwienia sprawy w sposób ugodowy co może się przyczynić do szybszego załatwienia sprawy.

  82. Gibert Malwina pisze:

    Witam w grudniu na skrzyzowniu na swiatlach wjechal we mnie mezczyzna i oczywiscie stwierdzil ze to nie jest jego wina… Po wezwaniu policji policjant stwierdzil ze to jest ewidentnie wina tego Pana dostalam auto zastepcze ale tylko na tydzien czasu rzeczoznawca wycenil szkode na 1000zl bylam pare dni pozniej na zeznaniach policja twierdzila ze ten Pan tez w tym samym dniu ma zeznawac od tamtej pory nikt sie do mnie nie odezwal co mam robic?? Jak dlugo jeszcze czekac??

    • Adwokat Mariusz Stelmaszczyk pisze:

      Witam,

      Pani jako pokrzywdzona w całym zajściu może bez żadnych problemów zadzwonić do policjanta prowadzącego sprawę i zapytać o jej przebieg. Jeżeli nie zna Pani danych funkcjonariusza prowadzącego, wówczas należy zadzwonić na Komendę i zapytać o nr sprawy i tel. na biurko podając swoje imię i nazwisko. Po uzyskaniu tych danych proszę zadzwonić i się wszystkiego dowiedzieć. Dodatkowo może Pani wnioskować o wgląd w akta sprawy w celu dowiedzenia się na jakim etapie jest Pani sprawa. Natomiast niezależnie od sprawy karnej o wykroczenie, ubezpieczyciel nie musi czekać do prawomocnego zakończenia postępowania, a co za tym idzie wypłacić Pani należne odszkodowanie.

  83. MK pisze:

    witam, proszę o pomoc w rozstrzygnięciu sytuacji. miałam szkodę parkingową – wyjeżdżając z miejsca parkingowego, tyłem, zauważyłam obracając się przez prawe ramię, że za mną znajduje się pojazd, który również cofa, chcąc wjechać tyłem na przeciwległe miejsce parkingowe. zatrzymałam się, użyłam klaksonu, chcąc zwrócić uwagę cofającemu kierowcy, żeby zaprzestał manewrowania. niestety, kierowca nie zareagował, kontynuował manewr i znajdując się przodem swojego auta na wysokości tyłu mojego pojazdu, skręcił kierownicą w prawo, naddając się i rysując tym samym tył mojego pojazdu. doszło do szkody. wezwaliśmy policję, która jednoznacznie orzekła winę drugiego pojazdu, nie moją. Kierowca przyjął mandat. Po zgłoszeniu szkody do TU, otrzymałam decyzję mówiącą o 50% przyczynieniu, z uwagi na niezachowanie środków ostrożności przy cofaniu. Co mogę zrobić, aby oddalić taką decyzję?

    • Adwokat Mariusz Stelmaszczyk pisze:

      Witam,

      po pierwsze musi Pani złożyć odwołanie od decyzji Towarzystwa ubezpieczeniowego. Do odwołania najlepiej jest dołączyć notatkę urzędową policjanta z miejsca zdarzenia, w której została stwierdzona wyłączna wina drugiego kierowcy. Jeżeli takiej notatki Pani nie posiada, wówczas może się Pani zwrócić do Komendy policji, z której pochodzili funkcjonariusze o wydanie kserokopii potwierdzonej za zgodność z oryginałem. Natomiast jeżeli odwołanie nie pomoże i ubezpieczyciel cały czas będzie podtrzymywał swoje stanowisko, wówczas pozostaje tylko złożenie pozwu do Sądu cywilnego o wypłaceniu reszty odszkodowania, które się Pani należy.

      • MK pisze:

        dziękuję, ale czy jest podstawa prawna mówiąca o tym, że stanowisko policji jest nadrzędne nad „śledztwem” Ubezpieczyciela? czy też Ubezpieczyciel może prowadzić działania odrębnie od policji?

        • Bartosz Nadwodny pisze:

          Witam,

          takiego przepisu wprost nie ma, natomiast zakład ubezpieczeń jak najbardziej może prowadzić swoje ustalenia zmierzające do wyjaśnienia sprawy tj. zlecać prywatne opinie itp. W tym miejscu należy zaznaczyć, iż nie może czynić ustaleń, które są sprzeczne z prawem. Jednakże niezależnie od tego co ustali ubezpieczyciel to Sąd jest organem, który ostatecznie ustala stan faktyczny. Jeżeli zakład ubezpieczeń ustali coś zupełnie innego, wówczas musi przedstawić dowody na swoje twierdzenia, które Sąd oceni pod kątem ich wiarygodności. Podsumowując ubezpieczyciel ma prawo do własnego ustalenia przebiegu zdarzenia niezależnie od policyjnego dochodzenia, jednakże proszę mieć na uwadze, iż funkcjonariusze policji zawsze „na gorąco” zabezpiecza dowody wypadku lub kolizji i na tej podstawie sporządza notatki urzędowe, które mogą być dowodem w sprawie cywilnej.

  84. K B pisze:

    Dzień dobry

    Miałem następującą sytuację.
    Wyjeżdżając z mojego osiedla, w tył mojego pojazdu uderzył samochód wyjeżdżający tyłem z podjazdu garażowego na moim osiedlu.
    Okazało się, że kierowcą pojazdu jest mój były znajomy, a właścicielem pojazdu sąsiad z osiedla. W związku z powyższym nie wzywałem na miejsce Policji, tylko spisaliśmy oświadczenie, w którym kierujący przyznał się do swojej winy i że pokryje koszty usunięcia szkody.

    Niestety koszty naprawy okazały się dość wysokie, natomiast właściciel pojazdu nie chciał usuwać szkody ze swojej polisy OC.

    W związku z przedłużającym się czekaniem, podjąłem decyzję i zgłosiłem sprawę do ubezpieczyciela. Czy ubezpieczyciel w trakcie prowadzonego postępowania będzie potrzebował potwierdzenia użyczenia pojazdu od właściciela pojazdu.
    Ewentualnie jakie będzie dalsze postępowanie jeśli właściciel pojazdu nie będzie chciał tego faktu potwierdzić. Czy otrzymam odszkodowanie lub w jaki sposób ewentualnie będę mógł dochodzić swoich roszczeń.

    Pozdrawiam

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      doświadczenie zawodowe pokazuje, że zakład ubezpieczeń nie wymaga umowy użyczenia pojazdu. Jednakże takiej okoliczności nigdy nie można wykluczyć, natomiast w sprawach prowadzonych przez naszą Kancelarię takich żądań nie było. Formalnie sprawa wygląda, że po zgłoszeniu szkody ubezpieczyciel ma 30 dni na podjęcie decyzji. W tym czasie powinien zbierać dokumentację odnośnie szkody. Po tej dacie powinien wydać decyzję w celu przyznania odszkodowania lub odmowie przyznania odszkodowania. Jeżeli decyzja będzie odmowna, wówczas należy sporządzić odwołanie podając w uzasadnieniu dlaczego zakład ubezpieczeń się pomylił. Jeżeli ubezpieczyciel po odwołaniu nadal będzie stał na swoim stanowisku, wówczas pozostaje złożenie pozwu do Sądu o odszkodowanie przeciwko ubezpieczycielowi.

  85. Elżbieta pisze:

    witam bardzo proszę o pomoc mój syn w ubiegłym roku w czerwcu był sprawcą kolizji na rondzie waszyngtona w warszawie poszkodowany zaproponował ugodę więc syn się zgodził policja przyjechała i odjechała oni spisali ugodę przyjechała laweta zabrała syna samochód w pzu wszystko opisane ,jak trzeba dziś 2 maja otrzymuje od poszkodowanego list ,,Przedsądowe wezwanie do zapłaty ,,w którym żąda od nas 7000 tyś.zadośćuczynienia ponieważ pzu nie pokryło w całości naprawy tego samochodu w którym wartość rynkowa wynosiła 2700 a koszt naprawy 6000 wynikający z kosztorysu.Napisali że jeśli syn nie zapłaci w ciągu 30 dni to pójdą na policję iskierują sprawę do sądu czy mają takie prawo bardzo proszę o odpowiedz

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      poszkodowany może wystąpić do Pani syna z żądaniem wypłaty odszkodowania za kolizję drogową. Co więcej może skierować do Sądu pozew o zapłatę. Jednakże jak taki pozew zostanie sporządzony i wysłany do Pani syna, wówczas powinna Pani wnosić o nieuwzględnienie powództwa ze względu na zawartą polisę OC. Natomiast jeżeli Sąd nie zgodzi się z argumentami Pani syna, wówczas powinien on wnosić o uczestniczenie w rozprawie zakładu ubezpieczeń jako także podmiot odpowiedzialny za wypłatę odszkodowania. Gdyby jednak zdarzyło się, że Sąd zdecyduje, że to Pani syn musi zapłacić, wówczas przysługuje mu roszczenie do zakładu ubezpieczeń, w którym ubezpieczony był pojazd.

      • Elżbieta pisze:

        dzięki za odpowiedz syn dany list od poszkodowanych przedstawił w PZU i zobaczymy jak sprawy potoczą się dalej prawdopodobnie gdy ci państwo założą sprawę cywilną syn przypozwie PZU.

  86. Klaudia pisze:

    Witam serdecznie ma problem z wypłata ubezpieczenia w firmie Allianz .
    Mam szkode wypadkowa . Pan który jechał przedemna w pewnym momencie poprostu skrecił w lewo , nie informujac mnie o tym zmiana kierunku . Ja aby uniknac stłuczki skreciłam w lewo obcierajac bokiem auto . Wezwałam policje . Policja jako winnego wskazała Pana . Sporządziła notatkę i oświadczenie dla winnego . Tamten Pan ja podpisał przyznajac sie do winny przyjał rowniez mandat .

    Firma Allianz odmowiła mi wypłaty odszkodowania czyniac mnie winna zdarzenia .

    Jeżeli zechce mi Pan pomóc wysle , dokumanty na email w celu naswietlenia bardziej sprawy .

    pozdrawiam Klaudia

    • Adwokat Mariusz Stelmaszczyk pisze:

      Witam, z opisanym przez Panią postępowaniem Zakładów Ubezpieczeń dość często spotykam się w praktyce zawodowej. Najczęściej jest to metoda na zniechęcenie osoby poszkodowanej do dochodzenia wypłaty odszkodowania. Powinna zatem Pani złożyć odwołanie od decyzji Zakładu Ubezpieczeń – do Zakładu Ubezpieczeń, a w razie podtrzymania przez ubezpieczyciela niekorzystnej dla Pani decyzji, złożyć pozew o zapłatę do Sądu. Wprawdzie Sąd Cywilny jest związany ustaleniami poczynionymi jedynie przez Sąd Karny w prawomocnym wyroku skazującym za przestępstwo, nie jest natomiast związany prawomocnym mandatem karnym za wykroczenie drogowe, to jednak ten dokument – prawomocny mandat karny daje Pani bardzo solidne podstawy do wygrania procesu z zakładem ubezpieczeń.

  87. Marcin Farat pisze:

    Witam.Proszę o pomoc w sprawie uznania mnie współwinnym kolizji.Jadąc parkingiem przyzakładowym skręcając w lewo nie włączyłem migacza,co było skutkiem uderzenia w mój pojazd przez samochód jadący za mną.Na miejsce zdarzenia została wezwana policja i ukarała mnie mandatem za nie włączenie migacza, oraz drugiego kierowcę za spowodowanie kolizji jako sprawca.Po paru tygodniach postanowiłem wybrać się do warsztatu w celu omówienia i wyznaczenia terminu naprawy z OC sprawcy.Osoba zajmująca się moją sprawą zrobiła kosztorys i wysłała do firmy ubezpieczeniowej,po zaakceptowaniu kosztorysu przyszło pismo że obaj uczestnicy odpowiadają za szkodę i pokryją połowę kosztów naprawy.
    W związku z tym mam pytanie,czy ubezpieczyciel może podważyć decyzję policji i uznać mnie współwinnym zdarzenia?I jeżeli jest jakieś wyjście w postaci odwołania od decyzji ubezpieczyciela to proszę o wskazówki jak powinno być napisane i co powinno zawierać.
    Z góry dziękuję.
    Pozdrawiam
    Marcin

    • Adwokat Mariusz Stelmaszczyk pisze:

      Witam,

      ubezpieczyciel może prowadzić własne postępowanie wyjaśniające niezależnie od ustaleń policji. Jednakże uznanie, że przyczynił się Pan w 50% do zaistniałej szkody jest w mojej ocenie zbyt rażące. Niezależnie od Pana zachowania pojazd jadący za Panem powinien zachować taką odległość aby w każdej chwili zatrzymać pojazd i uniknąć zderzenie. Oczywiście bardzo wstępna ocena daje podstawy do uznania, że Pan się nie przyczynił do zdarzenia drogowego. Niemniej jednak powinien Pan złożyć odwołanie do zakładu ubezpieczeń wskazując, że Pana zachowanie w żaden sposób nie spowodowało przyczynienia się do kolizji drogowej. Jeżeli ubezpieczyciel nadal będzie stał twardo na swoim stanowisku, wówczas pozostaje tylko złożenie pozwu do Sądu i walczenie o pozostałość odszkodowania.

  88. Hania pisze:

    Witam,

    mam podobny problem – była kolizja, brak świadków, brak policji, mój ojciec poszedł na „rękę” panu, nie wzywał policji, spisali oświadczenie, wszystko ok. przyjechał do ojca rzeczoznawca, robił zdjęcia, dał samochód zastępczy. po jakimś czasie przyszła wycena naprawy, z zastrzeżeniem, że decyzja o wypłacie odszkodowania nastąpi po ustaleniu odpowiedzialności PZU SA za zgłoszoną szkodę. ojciec zadowolony dał samochód do naprawy, kontaktował się również ze sprawcą kolizji i on swój pojazd także naprawił.
    dziś przyszło pismo z PZU, że zgodnie z ustawą o ruchu drogowym, to ojciec jest sprawcą kolizji (że nie hamował, że nie miał prędkości odpowiedniej do nawierzchni – a nigdzie nie było wspominane w którym miejscu kolizja miała miejsce; że to on najechał panu na zderzak – w rzeczywistości pan wymusił pierwszeństwo i ojciec w niego wjechał) i odszkodowanie nie zostanie wypłacone.

    nie wiemy co robić? i skąd taka zmiana poszkodowanego na sprawcę? nie wiemy czy sprawca odesłał potwierdzenie , że to on jest sprawcą, a nie obiera telefonów (starszy człowiek, powyżej 80 lat)?
    czy zgłosić sprawę na policję – zgłosić kolizję, aby przesłuchali starszego Pana?
    napisać odwołanie?
    czy mogą teraz zmienić wersję i zrobić z poszkodowanego sprawce kolizji?

    Bardzo proszę o radę, co robić?

    • Adwokat Mariusz Stelmaszczyk pisze:

      Witam,

      niestety sytuacja, z którą się Państwo spotkaliście jest częstą praktyka zakładów ubezpieczeń. W związku z decyzją odmowną Pani ojciec powinien wnieść odwołanie od decyzji ubezpieczyciela podając w uzasadnieniu dlaczego nie ma racji, jeszcze raz podając argumenty na poparcie jego tezy. Gdyby jednak odwołanie nie przyniosło oczekiwanych rezultatów i zakład ubezpieczeń nadal obstawiał przy swojej decyzji, wówczas pozostaje złożenie do Sądu pozwu o wypłatę odszkodowania i wtedy na świadka można powoływać sprawcę kolizji drogowej. Niestety pozwy o zapłatę bardzo długo trwają, natomiast od 30 dnia od zgłoszenia szkody biegną odsetki, których można się również domagać.

  89. Monika pisze:

    We wrześniu 2013 roku miało miejsce następujące zdarzenie: kierując pojazdem, poruszałam się środkowym pasem ruchu. Prawym pasem poruszały się 2 tiry. Kierujący jednym z tirów rozpoczął nagle manewr wyprzedzania poprzedzającego go pojazdu i w ten sposób zajechał mi drogę. Zjechałam więc na lewy pas ruchu, aby uniknąć kolizji z nieprawidłowo wyprzedzającym kierowcą tira. Zaraz po tym gdy tir został wyprzedzony przez tira, powróciłam na swój (środkowy) pas ruchu. W tym czasie kierujący pojazdem BMW jadący z dużą szybkością rozpoczął manewr wyprzedzania mnie. Doszło do kolizji na środkowym pasie ruchu, kierujący BMW najechał na tylny bok mojego pojazdu.
    Wzięłam winę na siebie, podpisałam oświadczenie (przygotowane przez kierowcę BMW, wydruk komputerowy), w którym przyznaję, że spowodowałam kolizję z autem BMW w wyniku, którego doszło do przetarcia następujących elementów. Odręczny jest tylko mój podpis.

    W odpowiedzi na pytanie Ubezpieczyciela (wrzesień 2013 r.), co do okoliczności zdarzeń, przedstawiłam prawdziwą wersję wypadku, w tym wskazując, że rzekomy poszkodowany (kierowca BMW) jechał z nadmierną prędkością ok 150-170 km/h, utracił panowanie nad pojazdem i dlatego doszło do kolizji. Czyli zmieniłam swoje oświadczenie/uchyliłam się od niego o przyjęciu winy za zdarzenie w stosunku do ubezpieczyciela, który stwierdził po analizie materiału dowodowego, że nie ponoszę odpowiedzialności za zdarzenie i odmówił poszkodowanemu wypłaty odszkodowania. Oświadczenia o zmianie mojego stanowiska nie wysłałam do poszkodowanego.

    Obecnie (2016 rok) otrzymałam wezwanie do zapłaty od pełnomocnika poszkodowanego. Czy w przypadku postępowania sądowego, uchylenie się od oświadczenia złożonego pod wpływem szoku, błędu będzie skuteczne z uwagi na to, że poszkodowany otrzyma je dopiero w 2016/2017 roku a więc z pewnością po upływie roku od jego wykrycia/ustania. Świadków innych, poza poszkodowanym (który będzie stroną post. sądowego) nie mam.

    Z góry dziękuję za odpowiedź!

    • Adwokat Mariusz Stelmaszczyk pisze:

      Witam, oświadczenie o spowodowaniu kolizji, które Pani podpisała na miejscu zdarzenie nie jest uznaniem roszczenia drugiego kierowcy o odszkodowanie. Jest dokumentem prywatnym – dowodom w sprawie cywilnej, która Panią czeka. Dokument ten zostanie oceniony przez Sąd na równi z innymi dowodami:zeznaniami uczestników kolizji, opinią biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych. Oznacza to, że podpisanie przez Panią oświadczenia o spowodowaniu kolizji nie oznacza automatycznie, że przegra Pani sprawę o zapłatę odszkodowania.

      Proszę również pamiętać, że w razie przegrania sprawy, tzn. zasądzenia od Pani na rzecz powoda odszkodowania może Pani żądać od zakładu ubezpieczeń, w którym w dniu kolizji miała Pani wykupioną polisę OC zwrotu zasadzonej kwoty, którą zapłaci Pani powodowi. Doradzam, by po otrzymaniu odpisu pozwu zawiadomiła Pani ten zakład ubezpieczeń o pozwaniu Panią o zapłatę odszkodowania przesyłając zakładowi ubezpieczeń kopię pozwu.

  90. Magda pisze:

    Witam serdecznie. Dziś w wąskiej uliczce zahaczyłam swoim lusterkiem o lusterko zaparkowanego samochodu. Było wąsko, auta poustawiane w połowie na chodniku i ruch w obie strony. Lusterko, które zahaczyłam nie urwało się, odpadła jedynie tylna „kopułka” i wyskoczyło szkło, reszta była na swoim miejscu, a szkło się nie potłukło. Sama szkoda nie wyglądała na dużą, ale obawiam się najgorszego i kompletnie nie mam pojęcia czego się spodziewać.
    Na wszelki wypadek mam też zdjęcia, które zrobiłam po zdarzeniu. Niestety nie miałam jak skontaktować się z właścicielem więc zostawiłam swój numer telefonu.
    Na jakie koszty mogę zostać pociągnięta? Czy powinnam podpisać oświadczenie o szkodzie, kiedy już spotkam się z właścicielem? W czym mi to pomoże?

    pozdrawiam
    Magda

    • Adwokat Mariusz Stelmaszczyk pisze:

      Witam, uważam, że podpisanie przez Panią oświadczenie dla poszkodowanego potwierdzającego uszkodzenie lusterka samochodu ze wskazaniem zakresu uszkodzeń i dołączonymi zdjęciami jest dobrym pomysłem. Uchroni to Panią przed postępowaniem o wykroczenie stworzenia zagrożenia dla bezpieczeństwa w komunikacji z art.86 par. 1 k.w. Właściciel uszkodzonego samochodu powinien wskazać Pani kwotę wystarczającą do naprawy uszkodzonego lusterka. Na tej podstawie podejmie Pani decyzję, czy wypłacić poszkodowanemu ta kwotę z własnej kieszeni, czy też wskazać poszkodowanemu, by zgłosił szkodę z Pani OC. Decyzja ta zależy od wysokości kwoty pieniędzy wystarczającej do naprawy lusterka. Jeśli kwota ta będzie niższa niż 10% składki ubezpieczenia, która pani płaci za samochód, wówczas warto wyłożyć te pieniądze bez zgłoszenia szkody z Pani OC. Jeśli kwota będzie znacząco przewyższała 10 % składki OC (w razie likwidacji szkody z Pani OC straci Pani zniżkę 10 % na wykupienie polisy OC w najbliższym roku), wówczas warto, by koszt naprawy pokrył Pani zakład ubezpieczeń.

  91. Tomasz pisze:

    Witam , miałem małą kolizję mianowicie , w pojazd który był zaparkowany za moim samochodem uderzył wóz OSP , uderzony pojazd uderzył w tył mojego w skutek czego doszło do wgniecenia klapy bagażnika , przesunięcia klapy w prawą stronę i pęknięcie na zderzaku , oświadczenie wypisali tylko dla pierwszego poszkodowanego a dla mnie nie chcieli , twierdzili że nie musiałem w tym miejscu parkować (brak znaków na drodze) i dodali że są małe szkody i że nie warto nic wypisywać , później mówili że te uszkodzenia nie powstały w skutego tego uderzenia . Wezwałem policję ponieważ nie mogłem się z nimi dogadać normalnie , dodam że świadkowie mówili że doszło do kontaktu między naszymi pojazdami . Po przyjeździe patrolu policjant zaczął przesłuchanie i oględziny , i teraz zaczynają się schody typu , policjant powiedział mi że te uszkodzenia nie pochodzą z tej kolizji , dodał że nie poświadczy tego . Widocznie się znali ze strażakami ponieważ nawet nie doszło do kontroli stanu trzeźwości kierującego , dostał tylko mandat i po sprawie. Od policji otrzymałem wszystkie dane sprawcy itd , zgłosiłem szkodę do firmy sprawcy , likwidator już był na oględzinach i stwierdził że musiało dojść do kontaktu ponieważ na drugim pojeździe były ślady na przednim zderzaku , kazał czekać na decyzję . Proszę mi poradzić co w przypadku kiedy jednak otrzymam odmowę wypłaty odszkodowania od ubezpieczyciela .Jakie kroki odpowiednie podjąć i gdzie się kierować o pomoc.

    • Adwokat Mariusz Stelmaszczyk pisze:

      Witam, jeśli zakład ubezpieczeń odmówi Panu wypłaty odszkodowania z oc sprawcy kolizji, wówczas powinien Pan napisać odwołanie od tej decyzji – do zakładu ubezpieczeń. W razie powtórnej decyzji odmownej pozostaje Panu złożenie pozwu przeciwko zakładowi ubezpieczeń o zapłatę odszkodowania. Jeśli zakład ubezpieczeń w decyzji odmownej wskaże, że nie doszło do kolizji drogowej z udziałem pana samochodu i samochodu OSP, wówczas w pozwie radzę wnieść o dopuszczenie dowodu z opinii biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych celem ustalenia czy uszkodzenia obu pojazdów, tj. Pana i OSP wskazują na to, że doszło pomiędzy nimi do kolizji. Jeśli wcześniej planuje Pan naprawić samochód, wówczas proszę zadbać o szczegółowe udokumentowanie uszkodzę Pana samochodu, by biegły sądowy miał materiał do wydania opinii.

  92. Agata pisze:

    Dzień dobry
    Proszę o pomoc. 8 czerwca na parkingu miała miejsce stłuczka. Samochód jadący drogą jednokierunkową po parkingu nagle zatrzymał się w znacznej odległości i zaczął cofać ze znaczną prędkością w chwili gdy wykonywany był już mój manewr cofania z miejsca postojowego. w wyniku czego wgniótł mi tylne nadkole. w drugim samochodzie lekkie otarcie zderzaka Została wezwana policja po omówieniu sytuacji policjant orzekł o współwinie – uzasadniając że obie strony nie zachowały należytej ostrożności przy wykonywaniu manewru cofania- zaproponował mandat na który obie strony przystały, po ponownym opuszczeniu samochodu policjant przyniósł mandaty ja przyjęłam, a druga strona stwierdziła że dzwonił do znajomego policjanta i policjant wezwany na miejsce zdarzenia ma czekać na jego przyjazd i nie przyjmuje mandatu, obecny funkcjonariusz poinformował drugą stronę ze od 20 lat pracuje w drogówce konsultował sytuację i wina jest ewidentnie obopólna i nie będzie czekał bo ma inne wezwania po czym usłyszał od Pana że jego obowiązkiem jest go słuchać itp, wtedy ponownie padło czy przyjmuje pan mandat i odpowiedź brzmiała nie. Owy pan nie chciał mi dać nr polisy a policjant powiedział że na komendzie dostanę notatkę wraz z danymi potrzebnymi do uzyskania odszkodowania z polisy oc i mogę z dziećmi już jechać. Niestety odjechałam bo w końcu chyba policjant wie czy mogę jechać. W dniu dzisiejszym pojechałam po odbiór notatki – pani sierżant powiedziała że nie wyda bo z notatki wina jest tylko moja, bo to wynika z monitoringu (nie było takiego), a tak to czeka jeszcze na wgląd w monitoring i będzie go opisywała. Ja jestem dociekliwa – skontaktowałam się z zarządcą budynku – monitoring nie został zarchiwizowany bo przechowują go tylko 4 dni – nie było wglądu przez policjanta. Co teraz zrobić ewidentnie została zmanipulowana notatka, a w konfrontacji słowo przeciw słowu i ja jestem winna proszę o pomoc

    • Adwokat Mariusz Stelmaszczyk pisze:

      Witam,

      jeżeli uważa Pani, że nie jest winna całego zajścia, powinna Pani złożyć wniosek o uchylenie prawomocności mandatu. Termin na złożenie takiego wniosku wynosi 7 dni od daty podpisania mandatu karnego. Wniosek składa się do Sądu, który jest właściwy ze względu na miejsce popełnienia wykroczenia. Natomiast niezależnie od powyższego może Pani pozwać kierowcę drugiego samochodu o odszkodowanie za uszkodzony samochód. Sąd cywilny będzie rozstrzygał w swoim zakresie, niezależnie od ustaleń policjantów kto był winny całego zajścia. Niestety postępowanie sądowego trwa…jednakże to jest jedyna droga do dochodzenia swoich praw.

  93. sarna pisze:

    witam
    dnia 15czerwca b.r moja siostra wracając rowerem z pracy została potrącona przez samochód w wyniku którego już w szpitalu okazało się że ma pękniętą kość przedramienia,liczne siniaki i zadrapania oraz zszywaną bardzo głęboką ranę na brwi-będzie też konsultowana z okulistą gdyż nie wiadomo co z okiem,doznała też wstrząśnienia mózgu.siostra wyszła z pracy o godzinie 22;03 przeszła co zajmuje może z 2 minuty przez ścieżkę,przeprowadziła rower przez przejście dla pieszych i będąc na chodniku wsiadła na rower przejeżdżając w miejscu gdzie łączą się dwie ulice z ulicy podporządkowanej nadjechał samochód uderzając ją z silnym impetem w tylnie koło w trakcie tego uderzenia moja siostra upadła i straciła przytomność,nad minie że dostała mandat z artykułu 86KD w wysokości 220złotych ale policja ją straszyła że „ma się cieszyć gdyż 1000zł może dostać” wg mojej oceny sprawcy wypadku czekali 10 min nim zadzwonili do mamy-siostra cała zakrwawiona,będąca ewidentnie w szoku ponieważ nie wiedziała że krwawi obficie-mając dziś egzamin zawodowy chciała jechać do domu rowerem którego nawet prowadzić się nie da tak jest zniszczony,w szpitalu lekarz powiedział że obrażenia nie są typowe dla potrącenia kierowcy jadącego 30km na godzinę bo tak zeznał ten który ją potrącił-jechał on z 7kolegami i oni także napadli na moją siostrę chwilę po wypadku,jeden z nich dzwonił także do swojej siostry policjantki pytając czy rowerzystce nic nie grozi-dopiero potem wezwali policję,gdy przyjechali zbadali tylko trzeżwość i wypisali mojej siostrze mandat bo niby ona wtargnęla im pod samochód na pasach -w póżniejszej rozmowie z moją mamą sprawca powiedział że to jednak na pasach nie było i rowerzystka prawie zdążyła przejechać i rzucił tekstem że moja mama ma się cieszyć bo mogło być gorzej.dopiero policja nie robiąc żadnych zdjęć,żadnych oględzin miejsca zdarzenia,wysłuchując tego że ta 7 mówiła iż to ona wtargneła im pod auto wypisała jej mandat.jaką mieli wogóle pewność że ten co podał się za kierowcę nim był? i czy moja siostra ma prawo odwołać się od mandatu ponieważ była w szoku ze wstrzaśnieniem mózgu podpisując się ręką z pękniętą kością w ogóle tego nie czując?pogotowie na miejsce wezwała dopiero policja,już po wypisaniu..czy jest jakaś szansa na odszkodowanie,zadoścuczynienie co kolwiek? jeśli jest niech Pan da siłę i nadzieję do walki mojej mamie i 18letniej siostrze
    pozdrawiam!

    • Adwokat Mariusz Stelmaszczyk pisze:

      Witam,

      po pierwsze należy wyjaśnić, że wniosek o uchylenie prawomocności mandatu można złożyć w terminie 7 dni od daty jego podpisania. Po tym terminie taki wniosek Sąd pozostawi bez rozpoznania. Jednakże może Pani siostra ma dwie drogi do dochodzenia roszczeń w związku z wypadkiem. Po pierwsze może złożyć do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa opisując całą sytuację z żądaniem ścigania sprawcy. Można także złożyć pozew do Sądu przeciwko posiadaczowi pojazdu o odszkodowanie i zadośćuczynienie. Sąd cywilny nie jest związany ustalenia policjantów i jeżeli stwierdzi, że wina leży po stronie kierowcy samochodu, wówczas jak najbardziej może przyznać należne odszkodowanie i zadośćuczynienie.

  94. Szymon pisze:

    Witam,
    miałem kolizję, a właściwie pewne zdarzenie, a mianowicie, pojechałem z zamiarem kupna cielaka. Gdy właściciel chciał odłowić zwierzę z kojca, zostawił otwarte wygrodzenie co spowodowało wydostanie się innego zwierzęcia, które uszkodziło moje auto. Właściciel rozmyślił się ze sprzedaży mi w ogóle wyganiając mnie z podwórza, kiedy poprosiłem o jego polisę lub pokrycie strat. Na miejsce wezwałem policję. Policja spisała notatkę, mówiąc, że to i tak nic nie da, że to jest sprawa cywilna itp. (Ogólnie odnosiłem wrażenie, że właściciel gospodarstwa jest „znajomym” policjantów). Co mam zrobić w tej sytuacji? Jeżeli policja nie wyegzekwowała od niego numeru polisy, tłumaczą się tym, że „oni nie mogą żądać”. Dodam, że właściciel był pijany ( było czuć od niego alkohol), a policjanci stwierdzili, że nie mają przyrządów do badania trzeźwości. Jak mogę wyegzekwować od nich odszkodowanie skoro szkodliwość czynu nie jest tak wysoka, żeby trzeba było chodzić po sądach.

    • Adwokat Mariusz Stelmaszczyk pisze:

      Witam,

      może Pan wysłać do właściciela gospodarstwa rolnego pismo z żądaniem podania informacji w jakim zakładzie ubezpieczeń było ubezpieczone jego gospodarstwo rolne. Jeżeli nie otrzyma Pan informacji lub odpowie, że nie miał wykupionej polisy OC, wówczas pozostaje tylko złożenie sprawy do Sądu. Niestety będzie to jedyna droga do uzyskania odszkodowania za uszkodzony pojazd wyrządzony przez bydło.

  95. Mateusz pisze:

    Witam.
    Dzień wcześniej miałem wypadek drogowy. Podczas wykonywania manewru wyprzedzania prze zemnie samochód jadący przede mną wykonał gwałtowny skręt do lewej krawędzi jezdni. Byłem wtedy na wysokości środka samochodu wyprzedzanego. Kiedy zobaczyłem że samochód nagle skręca zacząłem hamować ale mój samochód wpadł w niekontrolowane ruchy w prawo i w lewo. Uderzyłem wtedy w tył samochodu który wyprzedzałem. Został on tylko zarysowany. Kiedy policja przyjechała na miejsce zdarzenia uznała że sprawcą jestem ja bo ślady zarysowań są z tyłu samochodu który wyprzedzałem. Ja wtedy z nerwów zapomniałem powiedzieć Policjantom że są z tyłu bo hamowałem żeby schować się za samochód który chciałem wyprzedzić. Czy jest szansa żeby zmienić teraz to co powiedziałem Policji w miejscu wypadku oraz czy jest szansa żeby anulować mandat i zmienić sprawcę wypadku na osobę którą wyprzedzałem, a która wykonała niebezpieczny manewr który to spowodował. Zaznaczam, że mandat dostałem za niezachowanie szczególnej ostrożności przy wyprzedzaniu. Proszę o pomoc.

    • Adwokat Mariusz Stelmaszczyk pisze:

      Witam,

      oczywiście przepisy przewidują możliwość anulowania mandatu karnego, jednakże może Pan to zrobić w terminie 7 dni od daty podpisania mandatu. Sąd może przychylić się do Pana wniosku pod warunkiem, że kara jaka została na Pana nałożona nie istnieje w kodeksie wykroczeń lub Pana zachowanie nie wypełniło znamion mandatu karnego. Wniosek składa się do Sądu, który jest właściwy miejscowo ze względu na popełnione wykroczenie. Jeżeli dojdzie do posiedzenia, wówczas będzie mógł Pan tam wyjaśnić dlaczego nie powinien Pan być winnym całego zajścia i spróbować przekonać Sąd do swojej racji.

  96. Daniel pisze:

    Witam
    Mam pytanie…
    Moja żona w czerwcu tego roku miała kolizję… ona wyjeżdżała tyłem z parkingu powoli upoewniając się czy nie jedzie jakiś pojazd i faktycznie przejeżdżała skoda fabia, po po przejechaniu tego samochodu upoewniła sie czy może dalej kontunuować i droga była wolna więc ruszyła ale gdy juz była tyłem na drodze samochód który ją przed chwilką mijał i dojechał do skrzyżowania które było niedaleko nagle zaczął bardzo energicznie i szybko cofać uderzając w samochód żony ! kierowca twierdził, że znalazł miejsce parkingowe i zaczął cofać ale nie widziła żony …….. sprawa skończyła się tak że wezwali policję która stwierdziła wine żony ponieważ włączała się do ruchu i dostała 500 zł mandatu + 6 pkt karnych……dołączam zdjęcia……Peugeot jest żony …..proszę o porade ponieważ żona zgodziła się na mandat (za moja namową) ażeby nie chodzić po sądach, ale kierujący skodą czuł się trochę winny i obiecał że nie pójdzie po odszkodowanie żeby nie robic żonie koljenych kłopotów ponieważ trochę przesadził z tym cofaniem, ale niestety przyszło nam wczoraj pismo od ubezpieczyciela że jednak chce odszkodowanie (jego uszkodzenia bardzo małe) co mam y zrobić mamy pismo na którym mamy się przyznać do winy no ale nawet jeśli opiszemy im wszystko od nowa to czy mandat nie będzie i tak wazniejszy tzn. policyjna notatka ? co możemy zrobić czy lepiej się poddac czy możemy jeszcze jakos walczyć ?
    tutaj nie mam jak dołączyć zdjęć… a szkoda tam ewidentnie widac jak to wyglądało….

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      jeżeli nie czujecie się Państwo winni kolizji drogowej, wówczas w oświadczeniu dla zakładu ubezpieczeń powinniście opisać całą sytuację z adnotacją, że to wy uważacie się z poszkodowanych. Teoretycznie notatka urzędowa funkcjonariusza Policji lub mandat nie jest wiążący dla ubezpieczyciela, gdyż on sam może ustalić okoliczności zdarzenia. Wobec powyższego jeżeli ubezpieczyciel ustali, że wina leży po stronie kierowcy skody, wówczas nie wypłaci odszkodowania z Państwa polisy OC.

  97. Maja pisze:

    Szanowny Panie,

    Zwracam się z prośbą o udzielenie porady w następującej sytuacji.
    13 sierpnia br. (sobota) moja mama będąc na zakupach spowodowała najprawdopodobniej uszkodzenie pojazdu stojącego obok na parkingu. Piszę najprawdopodobniej, ponieważ dowiedziała się o tym dopiero, jak przyjechała do niej policja.
    Bardzo to przeżyła, zwłaszcza że nie miała o tym pojęcia, a policjanci powiedzieli Jej że jest świadek, który to widział, a właścicielką poszkodowanego samochodu jest kobieta w ciąży. Policjanci zapytali czy przyznaje się do winy, a mama zgodziła się na przyjęcie mandatu, bo skoro był świadek, to na pewno tak to musiało być, jak powiedziała policja. Spisali coś, sprawdzili trzeźwość i dali mamie do podpisania jakiś papier (którego w stresie nawet nie przeczytała). Dostała 100 zł mandatu, bez punktów karnych. Powiedzieli Jej, że mogła dostać nawet 500 zł i punkty karne, więc cieszyła się i dziękowała, że tak Ją łagodnie potraktowali… Dodam, że mama jest rencistką ze znacznym stopniem niepełnosprawności i kartą parkingową. Jeździ dużo, ale jeździ ostrożnie i pierwszy raz miała do czynienia z taką sytuacją.
    Później tata poszedł zobaczyć samochód (samochód 16-letni, kupiony z rynku wtórnego, miał trochę drobnych uszkodzeń), nie znalazł żadnych uszkodzeń, poza „kreską” na zderzaku, która wyglądała jak brud. Wyciągnął szmatkę z bagażnika, przetarł tę kreskę i ślad zniknął. Nie wiemy więc, czy to był ślad od tego uszkodzenia czy może jakiś inny (policja robiła jakieś zdjęcia samochodu).

    Na drugi dzień tata poszedł do firmy, w której wykupili ubezpieczenie OC zapytać się, czy stracą z tego powodu jakieś zniżki. Pani jednak uświadomiła Go, że konsekwencji oprócz utraty zniżek będzie dużo więcej, bo to, że mama odjechała nawet nieświadomie z miejsca zdarzenia zostanie zakwalifikowane jako zbiegnięcie z miejsca zdarzenia i że będą musieli ponieść koszt naprawy samochodu osoby poszkodowanej.

    Do mamy przyszło właśnie oświadczenie dotyczące okoliczności zdarzenia drogowego, które ma wypełnić.
    Jak udowodnić swoją niewiedzę o uszkodzeniu czyjegoś pojazdu? Jest jakaś szansa, aby nie ponosić kosztów naprawy osoby poszkodowanej? Czy ubezpieczenie OC nie powinno chronić osoby ubezpieczonej właśnie przez tego typu zdarzeniami? Mama pewnie będzie musiała udowodnić, że nie wiedziała o zdarzeniu, ale jak to zrobić, skoro sama nie ma żadnych świadków? Nie ma też monitoringu na tej ulicy, na której rzekomo doszło do zdarzenia.

    Będę bardzo wdzięczna za szybką odpowiedź.

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      po pierwsze jeżeli Pani mama nie popełniła tego wykroczenia to należy złożyć do Sądu wniosek o uchylenie prawomocności mandatu. Taką czynność można wykonać w terminie 7 dni od daty przyjęcia mandatu. W uzasadnieniu wniosku należy wykazać, że wykroczenie nie zostało popełnione przez Pani mamę np załączając zdjęcie samochodu, na którym brak śladów zarysowań. Jeżeli Sąd uchyli mandat, wówczas Państwa szanse na udowodnienie swojej niewinności bardzo wzrosną. Po drugie, jeżeli Pani mama nie zarysowała samochodu, wówczas w oświadczeniu trzeba to napisać. Natomiast co do oświadczenia zakładu ubezpieczeń, iż trzeba będzie zwrócić koszty odszkodowania to w mojej ocenie, to było zwykłe straszenie. Poza tym jeżeli zostanie udowodnione, że Pani mama nie zarysowała samochodu, wówczas nie będzie żadnego ryzyka zwrotu odszkodowania.

      Poza tym jeżeli ubezpieczyciel nie będzie miał wyjaśnionych okoliczności sprawy to zapewne odmówi wypłaty odszkodowania. Wówczas właścicielowi zarysowanego pojazdu zostanie złożenie pozwu do Sądu o odszkodowanie.

  98. Krystyna pisze:

    w dniu 16 lipca2016 roku cofając trąciłam drugi samochód który stał zaparkowany po wyjściu z samochodu zobaczyłam że zadnemu pojazdowi nic się nie stało bez żadnych uszkodzeń na miejsce przyjechała policja bo tak chciała poszkodowana po przyjezdzie policja mnie spisała i zrobiła notatkę której ja nie podpisywałam,ponieważ policja oświadczyła mi że żadnego odszkodowania nie będzie.Sprawa zakończyła sie dla mnie mandatem 100 zł i 0 punktów.Po krótkim czaie okazuje się ze samochód poszkodowanej jest uszkodzony ponieważ zgłosiła na odszkodowanie.Czy jak pisał policjant notatkę z kolizji ja powinam notatkę tą podpisać?Chciałabym wiedzieć wszystko o tej sprawie bo tak naprawdę to się nie znam na temat odszkodowań

  99. Ela pisze:

    Witam,chciałabym prosić o poradę w sprawie kolizji drogowej,która miała miejsce 4 dni temu.Zawracajac z zablokowanej drogi obok parkingu zaczepilam tył zaparkowanego tam samochodu,stłuczki nawet nie poczułam i odjechalam na chwilę do bankomatu.Zauważylam wtedy że mam uszkodzony samochód i natychmiast wróciłam sprawdzić co sie stało i juz na miejscu zauważyłam policję.Okazało się że uszkodziłam nadkole w samochodzie który omijałam.Przyznalam się do winy,zapłaciłam mandat,policja zrobila zdjęcia i chciałam zapłacić za szkodę z własnej kieszeni,zeby nie tracić zniżek.Szkoda była minimalna na pierwszy rzut oka nawet nie była widoczna,więc na żądanie poszkodowanej zapłaciłam ile miałam 700 zł i po ustaleniu szkody w jej samochodzie miałyśmy się dokładnie rozliczyć.Następnego dnia poszkodowana poinformowała mnie że szkoda jest niewielka jakieś 200 zł ,bo przyszłam ewentualnie dopłacić gdyby okazalo się coś poważnego,lub odzyskać nadpłaconą gotówkę.O zwrocie nadpłaconej kwoty nawet nie wspomniała.Co powinnam zrobić w takiej sytuacji ?

    • Adwokat Mariusz Stelmaszczyk pisze:

      Zgodnie z wyrażoną w art.361 k.c. zasadą odszkodowanie nie może być wyższe od wyrządzonej szkody. W konsekwencji ma Pani prawo żądać od poszkodowanej zwrotu 500 zł.

  100. Justyna pisze:

    Witam,

    Tydzień temu uczestniczyłam w kolizji drogowej. Drugi uczestnik zdarzenia zawiadomił policję. Policja uznała moją winę (to ja znajdywałam się na drodze podporządkowanej, choć wyjeżdżałam już ze skrzyżowania, gdy zostałam uderzona w sam tył samochodu- tuż przy tylnej lampie). Zostałam ukarana mandatem i punktami karnymi. został mi również zatrzymany dowód rejestracyjny do czasu naprawy uszkodzeń samochodu i ponownych badań technicznych. Poszkodowany na miejscu nie spisał ze mną żadnego oświadczenia o zdarzeniu drogowym. Po tygodniu otrzymałam pismo od zakładu ubezpieczeń, wysłane zwykłym listem z prośbą wypełnienia załączonego przez nich formularza- Oświadczenia dotyczącego okoliczności zdarzenia drogowego, opierając się na art. 16 ust. 2 i 3 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych , UFG i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych. Czy w sytuacji gdy była wzywana policja, spisała notatkę i ukarała mnie mandatem mam obowiązek wypełnić dodatkowo oświadczenie? Ubezpieczyciel w piśmie żąda również przesłania przeze mnie kopii dowodu rejestracyjnego i prawa jazdy. Dowodu rejestracyjnego nie mam, gdyż jak wspomniałam został zatrzymany. Dodam, iż nie znam ani marki samochodu, numeru rejestracyjnego ani szczegółowych uszkodzeń poszkodowanego, takie dane ma tylko policja. Policja wykonała również zdjęcia uszkodzeń obu samochodów. Dodatkowo w przesłanym przez ubezpieczyciela piśmie jest błąd w numerze rejestracyjnym poszkodowanego- samochód był napewno na tablicach powiatu gorzowskiego, więc zaszła literówka z ich strony.
    Wszelkie informacje jakie znalazłam w internecie, mówią wyłącznie o spisywaniu oświadczenia w przypadku nie wzywania policji, nie ma jednoznacznej odpowiedzi na spisywanie oświadczenia w przypadku wezwania policji i ustalenia winnego przez policję. Jakie będą konsekwencję, gdy nie odeślę wypełnionego oświadczenia?

    • Adwokat Mariusz Stelmaszczyk pisze:

      Witam, w myśl powołanych w wysłanym do Pani piśmie przepisów ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, ma Pani obowiązek udzielić zakładowi ubezpieczeń wyjaśnień dotyczących okoliczności kolizji drogowej oraz zakresu szkód pojazdów uczestniczących w kolizji. Byłoby zatem wskazane, by wysłała Pani zakładowi ubezpieczeń krótkie pismo (nie musi Pani korzystać z przesłanego Pani formularza), a w nim wskazać zapamiętane przez Panią okoliczności kolizji.

  101. Maciej pisze:

    Witam serdecznie
    Proszę o porade: w zeszłym miesiącu miało miejsce zdarzenie – kolizja drogowa. W mój samochód wjechał inny pojazd uszkadzając lewą stronę. W spisanym i podpisanym oświadczeniu (bez policji) sprawca poświadczył iż uszkodzeniu uległ bok wraz z kołem oraz przednia szyba. Byłem na oględzinach po około 6 dniach po kolizji. Dostałem wycenę od TU , gdzie zaproponowano mi części zamienne oraz nie uznano szyby czołowej ze względu na rozwarstwienie. Ponieważ samochód był bezwypadkowy i szyba była cała przed wypadkiem to chciałem się odwołać od nie uznania szyby. Druga sprawa, iż pomimo mojej deklaracji o bezgotówkowym rozliczeniu TU naciska abym podał nr konta bankowego.
    Proszę o pomoc w sprawie odwołania co do nie zasadności wymiany szyby czołowej oraz informację czy muszę przyjąć gotówkowe rozliczenie od TU.
    Z góry dziękuję i pozdrawiam
    Maciej

    • Zuzanna Walczak pisze:

      Witam,

      w takim przypadku należy zdecydowanie odwołać się od decyzji zakładu ubezpieczeń wskazując, iż samochód był bezwypadkowy. Gdyby to nie poskutkowało, zasadne byłoby zlecenie sporządzenia wyceny przez niezależny podmiot, a następnie przedstawienie tej wyceny zakładowi ubezpieczeń. Jeśli chodzi natomiast o sposób przekazania kwoty odszkodowania – ma Pan prawo do wyboru w jakiej formie zostanie ono Panu przekazane.

Odpowiedz na „JadźkaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *